9/29/2022

Kiedy tata zamienił się w krzak

 

Kiedy tata zamienił się w krzak, tekst i il. Joke van Leeuwen, tł. Jadwiga Jędryas, Dwie Siostry 2022.

Oto pierwszy tytuł z nowego dwusiostrzanego cyklu, opatrzonego wdzięcznym hasłem "seria z poczwarką". Podskórnie czuję, że wkraczamy w obszar trudnych tematów dla prenastolatków, choć trudno mi jeszcze wyczuć, wnioskując po jednej przeczytanej książce i drugiej zaledwie obejrzanej ("Iskry w mojej głowie"). Wielokrotnie nagradzane prestiżowymi odznaczeniami literackimi autorki zapowiadają serię mięsistą i zdecydowanie wartą uwagi.

Joke van Leeuwen od ponad czterdziestu lat publikuje książki dla dzieci i dorosłych. Jej tytuły znalazły się na Honorowej Liście IBBY i były nominowane do Nagrody Literackiej im. Astrid Lindgren. Dzięki wydanej kilka lat temu w Polsce powieści "Ćwir!",  Joke van Leeuwen dała się poznać jako autorka zdystansowana a jednocześnie poruszająca najgłębsze struny. Tym razem powraca z ponadczasową historią, również słodko-gorzką, gdzie specyficzne poczucie humoru miesza się ze smutną prawdą o kondycji człowieczeństwa.

"Kiedy tata zamienił się w krzak" swój poważny ton paradoksalnie zawdzięcza prostej, pierwszoosobowej narracji. Toda nie musi silić się na mądre, okrągłe zdania. Jest kilkuletnią dziewczynką, która zaskoczona nagłym rozpoczęciem wojny, ma sobie poradzić z perspektywą strachu, samotności, wyobcowania i nieznanej przyszłości. Przekraczając całkiem realną granicę, za którą zostawia tatę i babcię, przekracza też granicę swojej dziecięcej naiwności i ludzkiej nieprzewidywalności. Co ją tam czeka, widzimy oczami dziecka, bardzo wyraźnie i wyjątkowo szczerze. Toniemy w poczuciu bezradności.

Atmosfera książki wydaje się pozostawiać nas w swoistym bezczasie. Jesteśmy raczej wtedy niż teraz. Sporadycznie acz bardzo wyraźnie współczesność daje jednak o sobie znać. Pojawiają się takie detale jak: plastikowy kubek z pokrywką, komputer, jednorazowe torebki. Uderzają ze zdwojoną siłą - to się dzieje tu i teraz.

Van Leeuwen jest też autorką ilustracji. Mówi dwugłosem. Rysunki, nieco absurdalne, pogłębiają poczucie zagrożenia. A może tata wcale nie zamienił się w krzak. Może nie da się uciec przed tym, co nas czeka.

 

9/26/2022

Po co nam lasy? / Po co nam oceany?

,


 Po co nam lasy? Po co nam oceany?, Casanave, Reeves & Boutinot, Wydawnictwo Debit 2022.

Hubert Reeves to znany francuski badacz i popularyzator nauki. Wydawnictwo Debit opublikowało jakiś czas temu dwa współtworzone przez niego komiksy, a niedawno swoją premierę miał trzeci tom - o bioróżnorodności. Przeczytałam z przyjemnością i poczuciem, że młodsze szkolniaki powinny z łatwością w to wsiąknąć. Francuzi umieją w komiksy, a upowszechnianie wiedzy jest przecież ich konikiem już od czasów Larousse'a.

Brodaty facet na okładce to słynny Hubert. Jeśli pamiętacie Mistrza z "Było sobie życie", który swój punkt dowodzenia miał w jądrze komórkowym, rysunkowa wersja autora może wam się wydać znajoma. Nawiązanie prawdopodobnie nie jest celowe, ale dla  rodziców wychowanych w latach 80. to kwintesencja przygody i dobrze wykorzystanego czasu. Hubert wskakuje do książki, by stać się naszym przewodnikiem po świecie przyrody. Towarzyszy mu grupka odkrywców w różnym wieku, którzy na przykładzie lokalnego francuskiego ekosystemu uczą się o wpływie środowiska człowieka na przyrodę. Dobry balans pomiędzy przygodą a wiedzą sprawia, że komiks czyta się lekko. Teksty w dymkach nie są długie, a ilość informacji pozwala nie znudzić się i nie stracić koncentracji.

Utrzymany w zieleniach tom o lasach i niebieska część o oceanach to dla mnie swoiste guilty pleasure. Ręka do góry, kto tak jak ja potrafi czerpać estetyczną przyjemność z mechanicznego przekładania kartek książki. Komiksy Reevesa sprawiają mi wizualną przyjemność, a klasyczny komiksowe liternictwo jest swojskie i znajome. Okienka z treścią popularnonaukową, ilustrujące przekazywaną wiedzę, gładko przechodzą w fabularne kadry. Jestem pod wrażeniem, że twórcy oparli się pokusie zarzucenia nas całostronicowymi schematami i mapami. Kto szuka prawdziwego komiksu, nie poczuje się oszukany.

Na końcu tomu zamieszczony jest krótki słowniczek, a w nim takie hasła jak: grawitacja, ruchy tektoniczne, łańcuch pokarmowy czy symbioza. Prosta nomenklatura adresatów komiksu ewidentnie widzi w kilkuletnich czytelnikach, ale komiks może też dobrze uporządkować wiedzę tych nieco starszych. 





9/13/2022

Drań

 

Drań, Zofia Stanecka, il. Marianna Sztyma, Kropka 2022.

Po "Lotcie" przyszła kolej na "Drania". Stanecka znowu o psach, choć tym razem autobiograficznie. Odgrzewany kotlet? Niekoniecznie.

Drań, Draniuszek, Dranisław - pierwszy psi przyjaciel autorki bez problemu zajął swoją niewielką osobą niemal 160 stron książki. Książki bez wielkich przygód, ot zwyczajnej opowieści o przyjaźni między małą dziewczynką a jamnikiem. No i co poradzić, że Stanecka umie w takie historie. Pisze sprawnie, zajmująco, świetnie dialoguje, nie wstydzi się uczuć, a na koniec wzrusza do łez. Kto nie próbował uspokoić mojej rozszlochanej 10-latki, ten nie wie jak bardzo.

Historia przenosi czytelników w lata 80., ale autorka nie sili się na stylizację. Żadne tam duże fiaty, mydełka kajtuś czy telewizory rubin. Tu i ówdzie trafi się trzepak albo pisanie tęsknych listów z obozu harcerskiego, ale bardziej o czasie akcji świadczą realia polityczne, na kanwie których Stanecka opowiada o swoim ojcu opozycjoniście - szczerze, ale bez epatowania. Głównym bohaterem jest Drań i to on stoi w centrum wszystkich wydarzeń. 

Co ciekawe autorka nie trzyma się kurczowo realiów historycznych. Skąd w głębokim Peerelu wzięły się psie smaczki i sucha psia karma, pozostanie tajemnicą. To historia w pewien sposób uniwersalna. Z małą Zosią łatwo się utożsamić, Draniuszka łatwo pokochać. Korzystając z ciepłej, bliskiej zwierzo-ludzkiej relacji, która emanuje z kart książki, Stanecka, jak w "Lotcie", przemyca trochę praktycznych rad dotyczących właściwego dbania o psy, ze szczególnym uwzględnieniem jamników.

Za szatą graficzną książki znów stoi niezrównana Marianna Sztyma. Warto podarować sobie przyjemność przyjrzenia się dłużej tym ilustracjom. Narysowane cienkim ołówkiem i szaro-brązowymi kredkami, klimatem jak żywo przypominają broszurowe wydania, na niskiej jakości papierze, ze schyłkowej komuny. W roli głównej ufne oczy Draniuszka. Tego widoku nie da się zapomnieć.


 

8/28/2022

Skąd i dokąd

 

Skąd i dokąd, Romana Romanyszyn & Andrij Łesiw, tł. Michał Petryk, Wytwórnia 2022.

Ukraiński duet tworzący autorskie studio Agrafka nie jest jeszcze w Polsce szeroko znany. Tymczasem na świecie uchodzą za trendsetterów projektowania książkowego i zdobywają najbardziej prestiżowe nagrody. Ich trzeci tytuł wydany w języku polskim bierze na warsztat ruch
i wszelkie jego przejawy. Poznajcie "Skąd i dokąd".

Biorąc książkę do ręki, mam wrażenie, że jej temat to tylko pretekst. Misternie zaprojektowana opowieść o ruchu niesie nas niepostrzeżenie przez zakamarki historii, przyrody, astronomii i geografii. Dzieli się setkami informacji: pokazuje sylwetki podróżników, metody przemieszczania, techniki odnajdywania drogi, migrację zwierząt, sposoby transportu, cele podróży. To jednak sam sposób prezentacji sprawia, że od książki nie sposób oderwać oczu. 

Poziomy format od pierwszej strony okładki wprowadza nas w linearny sposób odczytywania treści. Co więcej, w środku napotykamy na wiele linii, które mają za zadanie prowadzić nas na tej drodze. Romanyszyn i Łesiw posługują się nimi, by w natłoku szczegółów nie stracić naszej uwagi. A może to drogowskazy dla głównych bohaterów (retro rowerzysty i współczesnego niby-Tintina) do odnalezienia swojej ścieżki w tej historii? W książce pojawiają się nawiązania do kartografii i szeroko rozumianej semiotyki przestrzeni, jak też ukryte w dynamice rysunków procesy zmian.

Tekst i obraz pozostają ze sobą w stałym dialogu, ale to obraz snuje historię. Nawiązujące do dwudziestowiecznej chronofotografii kadry pogłębiają wrażenie ruchu, jakie tworzą linie, strzałki i smugi. Nakładanie się plam kolorów tworzy zaś iluzję trójwymiaru. Uwagę przykuwa fluorescencyjny pomarańcz. Jednak w całym tym natłoku szczegółów czytelnik nie gubi się, nie traci koncentracji, nie ulega zmęczeniu.

"Skąd i dokąd" to książkowa perełka, dopracowana w szczegółach i dobitnie pokazująca, że ruch jest naturalnym i nieodłącznym przejawem życia na Ziemi. Idealne zespolenie książki artystycznej z profesjonalnym non-fiction.

 


 

 



 



8/11/2022

Przygoda Wielka

 

Przygoda Wielka, Katarzyna Kilczuk, il. Małgorzata Herrera, Dziwimisie 2022.

Piękna okładka o bullerbynowskiej atmosferze, kilkanaście sprawnie napisanych rozdziałów i grupka dziesięcioletnich bohaterów. "Przygoda Wielka" to krótka historia do samodzielnego czytania, ale też odważny głos na trudny temat.

Czas wakacji, wspólne zabawy, rywalizacja, pokonywanie własnych ograniczeń. Kiedy Michał trafia do Przygody Wielkiej na dwumiesięczny pobyt u ciotki, nie jest z tego powodu ani trochę zadowolony. Wyrwany z domu, w którym atmosfera niedopowiedzenia wieszczy poważny kryzys, nie ma ochoty na odkrywanie uroków prowincji. To Bullerbyn ma zdecydowanie gorzki smak i początkowo nic nie zapowiada zmiany na lepsze.

Przygoda Wielka to nieco idylliczna polska wieś, w której dzieci z powodzeniem i bez niczyjej zachęty obchodzą się bez elektroniki. Miejsce gdzie czas się zatrzymał, a poszukiwanie robaków i plucie pestkami ma nadal swój urok. To tu Michał przywozi swoje miejskie zmartwienia, które powoli rozwikłuje dzięki pomocy życzliwej ciotki. Jest tu trochę jak w bajce, i mimo że na życzliwość miejscowych Michał musi zapracować, można mieć pewność, że ostatecznie wszystko skończy się pomyślnie. 

Autorka tworzy świat przedstawiony, w który z powodzeniem może zaimplikować trudny temat, bez obaw o konsekwencje. I tak też robi. To chyba pierwszy raz, kiedy w literaturze dla młodszych czytelników spotykam się z problemem straty i jej trudnych rodzinnych konsekwencji. Pokazany z szacunkiem i delikatnością problem, koncentruje się na emocjach rodzeństwa i trochę daje prztyczka w nos rodzicom, którzy starają zamieść go pod dywan.

Katarzyna Kilczuk pisze o dziesięciolatkach dla dziesięciolatków, tak jak one same chciałyby siebie widzieć. Poza szczerymi, otwartymi relacjami typowymi dla wczesnodziecięcych znajomości, Michała i jego nowo poznanych przyjaciół łączy typowo nastoletnia nić porozumienia, która wymaga większej samorefleksji, ale jest też bardziej misterna, ulotna i zdradliwa.

Okazuje się, że przygoda nie musi być wielka przez duże W, żeby była ekscytująca, pouczająca i niezapomniana.



7/23/2022

Na jagody

 

Na jagody, Maria Konopnicka, il. Katarzyna Minasowicz, Kropka 2022.

Hasztag na ostatniej stronie okładki nowego wydania "Na jagody" zachęca: odkurzmy Konopnicką. Kropka znana jest z tego, że bywa wydawniczym ryzykantem. Tekst sprzed ponad wieku i artystyczna, odświeżona szata graficzna. "Na jagody" jako coffee table book czy książka dla dzieci?

Czerwiec. Rok Marii Konopnickiej w pełni. W Marginesach ukazuje się "Samotnica" Karoliny Dzimiry-Zarzyckiej, opowieść o długoletniej towarzyszce życia pisarki, w Kropce zaś "Na jagody". Bookstagram przyjmuje wiadomość o reedycji bardzo ciepło. Pojawiają się pełne emocji wspomnienia ikonicznych wydań poematu z ilustracjami Fijałkowskiej i Stylo-Ginter. Nowa edycja wzbudza zaciekawienie. Chcemy wrócić do czasów dzieciństwa. Po nowemu? Czemu nie. 

Wygodny pionowy format, szlachetny, kremowy papier, wyklejka w kolorze grzbietu i oszczędne, eleganckie, nastrojowe ilustracje. Odpowiednia ilość tekstu na stronie - kartki przekładamy na tyle często, że rysunki dają radę snuć własną opowieść. Sam wiersz nie przeszedł jednak edytorskiego liftingu. Pamięta jeszcze stare normy ortograficzne i gramatyczne. Konopnicka pisze poetycko, kunsztownie, z ogromną swobodą. Dobrze się ją czyta na głos, ale czy z dziećmi?

"Na jagody", z braku młodszego audytorium, wzięłam na warsztat z moją 10-letnią córką. Wygląda jednak na to, że wstrzeliłam się idealnie, bo podczas głośnego czytania, nie zabrakło jej koncentracji, a wplatane co jakiś czas lakoniczne komentarze wystarczyły, żeby zrozumiała historię i zachwyciła się nieznaną dotąd opowieścią. To jednak jednostka raczej nietypowa, która z przyjemnością słucha Nesbit, Travers i Makuszyńskiego. Czy młodsi dadzą radę? Może być trudno.

Katarzyna Minasowicz dała książce nowe życie i nawet jeżeli nie zakróluje ona z powrotem na dziecięcych półkach, uwspółcześniona szata graficzna pozwoli odczytać ją na nowo, może nieco mniej infantylnie niż dotychczas. Zwłaszcza że "Na jagody" niesie za sobą ciekawą historię ze skandynawską genealogią w tle. Kto pamięta, że pierwsze wydania przez kilkadziesiąt lat ukazywały się z rysunkami ikony szwedzkiej literatury Elsy Beskow, a Maria Konopnicka jest autorką genialnej adaptacji napisanej przez Beskow historii? 

Jeśli kochacie piękne książki, sięgnijcie po "leśną książeczkę" Konopnickiej choćby we fragmentach. Jakkolwiek idylliczna i niedzisiejsza to historia, poezja ma powiew artyzmu, którego próżno szukać gdzie indziej.

7/10/2022

Uczeń sztukmistrza


Uczeń sztukmistrza tom I-III: "Król myszy", "Powietrzny żeglarz", "Sobowtór", Zuzanna Orlińska, Literatura 2021/2022.

Trzy grubaśne tomy Orlińskiej trochę onieśmielają. Pobieżne przekartkowanie szybko uświadamia, że to wprawdzie przygodówka, ale nie taka do poczytania w autobusie. Trzeba usiąść, złapać nastrój, ogarnąć kontekst historyczny. Jednak po pierwszym tomie jesteśmy w tym po uszy. Kolejne to już tylko kwestia czasu.

Zuzanna Orlińska zakłada, że czytelnik ma w sobie żyłkę odkrywcy. Ona sama ma dar pisania jak Antonina Domańska albo Marian Brandys. Dobrze nakreślone realia historyczne, wciągająca akcja, wyraziści bohaterowie, a nawet wątki miłosne. Takich książek już się dzisiaj nie pisze, co nie znaczy, że się ich nie czyta. Chyba nie znajdziemy na współczesnej półce młodzieżówek powieści takiego kalibru, ale nie panikujmy. Nawet nienawykłe nastolatki dadzą się wciągnąć i będą zadowolone, mimo że autorka nie idzie na skróty i brnie w zawiłości intryg francuskiego dworu i warszawskiej śmietanki towarzyskiej jak dociekliwy kronikarz, a wachlarz prawdziwych postaci historycznych, które angażuje do swojej fabuły jest tak bogaty, że w pewnym momencie tracimy orientację, którzy w istocie są fikcyjni. Akcja powieści obraca się wokół dwóch wydarzeń: kampanii Napoleońskiej i zaginięcia pieczęci Ludwika XVIII, brata ostatniego króla Francji. 

Brawurowo napisana historia, świetne dialogi, a przy tym gąszcz starannie wyszukanych informacji, zarówno dotyczących Warszawy przełomu XVIII i XIX wieku, jak i znanych postaci na czele z pisarzem i kompozytorem Ernestem Teodorem Hoffmannem i fizykiem Antonim Szeligą Magierem, tworzą misternie utkaną, niezwykle spójną kompozycję, w której nie ma miejsca na zaledwie przemycony dydaktyzm. W tle przemykają takie osobistości jak szewc Kiliński, książę Józef Poniatowski czy Stanisław Staszic, a nawet kilkuletni (sic!) Adam Mickiewicz. Wśród nich wykreowane postacie dziecięce budują nastrój przygody i tajemnicy. 

Orlińska pisze bogato, piękną polszczyzną i wiarygodnie stylizuje dialogi. Ulegamy złudzeniu cofnięcia się w czasie, choć język jest w całości zrozumiały i z pewnością daleki od autentycznej polszczyzny tamtych czasów. Podobnie wędrowanie z bohaterami po ulicach starej Warszawie, jeśli zna się współczesną topografię miasta, ma w sobie wymiar krajoznawczej wyprawy wstecz. To przyjemność nie do przeceniania.

Trzy tomy powieści kontynuują tę samą zagadkę i zachowują ciągłość historyczną, jedynie w ostatniej części autorka pokusiła się o równoległe poprowadzenie dwóch narracji (o zmianie czasu akcji świadczą tytuły rozdziałów), które dzieli 5 lat różnicy. Zabieg miał prawdopodobnie na celu wygodne zamknięcie wątku wojennego i przygodowego, ale wprowadził nieco chaosu, który siłą rzeczy nie działa na korzyść książki. Niestety w wielu miejscach nie zagrała też strona edytorska. Nagminne było rozpoczynanie nowych podrozdziałów u góry strony bez jakiegokolwiek światła, które zaznaczyłoby, że przechodzimy do nowego wątku. Jednak mimo tych wpadek seria zdecydowanie zasłużyła na najwyższe laury. Dostrzegły i doceniły ją zeszłoroczne gremia jurorskie. "Uczeń sztukmistrza" otrzymał wyróżnienie literackie Polskiej Sekcji IBBY oraz nominację w kategorii TEKST w Plebiscycie Blogerów Lokomotywa.

 

6/30/2022

Tato...

 

Tato, zbudujmy domek! / Tato, popłyńmy na wyspę! / Tato, pojedźmy na grzyby! / Tato, w studni nie ma wody! / Tato, kiedy przyjdzie święty Mikołaj?, Markus Majaluoma, Wydawnictwo Bona.

Po ponad 10 latach od premiery pierwszego wydania na księgarskie półki wjechała jedna z naszych ulubionych serii dla przedszkolaków. Aż dziw, że nigdy nie zagościła na Małej Czcionce. Nadrabiamy. 

Markus Majaluoma to jeden z niewielu fińskich pisarzy dla dzieci, których książki mamy okazję czytać w polskim przekładzie. Drugim szerzej rozpoznawalnym nazwiskiem pozostaje Timo Parvela, którego dwa książkowe cykle ukazały się nakładem Widnokręgu (Kepler62 i Pate), jeden za przyczyną Naszej Księgarni (Ella), a pojedyncze tytuły w Tataraku i Eneduerabe. Także jeśli antypedagogiczna ekwilibrystyka skandynawskich autorów dla dzieci nadal nas bawi i nie mamy dosyć serwowania dzieciom książek o nieporadnych dorosłych, warto sięgnąć po Majaluomę. 

Najpierw tłumaczka. W sukcesie serii maczała palce Iwona Kiuru i jej wkład w tenże nie sposób przecenić. Faktem jest, że humor słowny, który skrzy się w dialogach serii o Tacie, to jej niezaprzeczalny sukces. Czteroosobowa rodzina Różyczków (nie licząc wiecznie nieobecnej mamy) ma swój wewnętrzny, charakterystyczny styl wypowiedzi, w którym prym wiedzie najmłodsza z rodzeństwa, Anna Maria. "Zasusone palówki z wysypiska Bździąg", "Chce mi się kupę. Tato, chodź, wytses mi pupę!" i różne przyśpiewki niespecjalnie trzymające rym i rytm to jej wizytówka. Dziecięcy język wpisany w kontekst zabawnych przygód bohaterów ani trochę nie trąca infantylizmem, nie jest nachalny ani męczący. Tłumaczka poprzez język tworzy postacie żywe i autentyczne, kwestie, które aż proszą się o zapamiętanie i pozostają z czytelnikiem na dłużej, a nawet na bardzo długo.

Wszyscy Różyczkowie mają zamiłowanie do rozmów, w których racjonalność plasuje się w ostatnim szeregu dóbr. Tata, Paweł Różyczko, łatwo daje się wkręcić w dziecięcą logikę myślenia, a czytelnicy z przyjemnością mogą obserwować jak brak konsekwencji i i niemal bezkrytyczna miłość do potomstwa skłania go do budowy domku na drzewie, który okazuje się katastrofą budowlaną, zakupu felernej łodzi czy podmokłej działki. Ostatecznie rechoczemy pod nosem, bawiąc się kosztem karykaturalnie nieporadnego faceta w garniturze i pod krawatem, który zdaje się zupełnie nie rozumieć, że kolejny raz staje się ofiarą swoich kochanych, ale nieco zbyt pomysłowych dzieci.

Nie byłoby też całego efektu bez autorskich ilustracji Markusa Majaluomy, bezpiecznie dryfujących między parodią, żartem i rysunkową prowokacją. Nie sposób uwierzyć w wannę na drzewie, zjeżdżającego na dno studni sąsiada, czy krowę podróżującą pikapem, a jednak robimy to z przyjemnością i przekonujemy samych siebie, że to nie dziecięca igraszka, tylko prawdziwa przygoda, której każdy rodzic w duchu choć raz chciałby doświadczyć.

6/23/2022

Mocne słowa


 Mocne słowa, Kimberly Brubaker Bradley, tł. Marta Bręgiel-Pant, Entliczek 2022.

"Mocne słowa" to trzeci tytuł K.B. Bradley, który trafia w ręce polskich czytelników. Okołowojenna dylogia ("Wojna, która ocaliła mi życie") o Adzie i Jamiem, rodzeństwie uciekającym z bombardowanego Londynu, nie skradła mojego serca i pozostawiła wątpliwości, czy autorka umie pisać z rozwagą, bez zbędnego epatowania emocjami. Okazało się, że tak.

Napisać powieść dla młodszych nastolatków o przemocy seksualnej to nie lada wyzwanie. Wiele osób przyznaje, że sięgnięcie po tę pozycję wiązało się z pewnym niepokojem. W swojej autorskiej zakładce w serwisie Goodreads autorka napisała, że "Mocne słowa" to jej najlepsza z dziewiętnastu dotychczas wydanych książek. W posłowiu zwierzyła się zaś, że sama była kiedyś ofiarą przemocy. Zastanawiam się na ile ten osobisty wątek pomógł Bradley w przepracowaniu tematu i podaniu go w taki sposób, że czytając mimo wszystko czujemy się komfortowo. Autorka operuje aluzją i niedopowiedzeniem, dzięki czemu nawet czytelnik wrażliwy i nieprzygotowany może "Mocne słowa" przeczytać na własnych zasadach.

Losy dwóch sióstr połączonych traumą wykorzystywania seksualnego poznajemy już z perspektywy czasu i bezpiecznego domu zastępczego, który stwarza przestrzeń do przepracowania problemów. Jedenastoletnia Della  jest jak skrzywdzony psiak, który na zaczepkę reaguje wzmożoną agresją, jej starsza siostra Yuki to niezmordowana obrończyni, ale i jej powoli rozładowują się baterie. Narracja z perspektywy młodszej bohaterki, gdzie mnóstwo wspomnień ginie w wyrwach dziecięcej niepamięci, pozwala skupić się na tu i teraz. Jak Della buduje relacje, czego się boi, gdzie sobie nie radzi? Między wierszami dowiadujemy się o matce uzależnionej od metaamfetaminy, jej partnerze, który mieszkał z dziewczynkami, gdy trafiła za kratki, o bezradności, strachu i nieumiejętności szukania pomocy.

Bradley pisze ciepło, z dystansem, z wyrozumiałością. Stara się pokazać, że to nigdy nie jest wina dziecka i że życzliwi dorośli potrafią pomóc. Della nie jest dzieckiem idealnym. Syndrom ofiary wlecze się za nią i przy byle okazji daje znać o sobie. Mimo to Bradley udaje się znaleźć w niej tyle dobrych cech, że jako czytelnicy dajemy radę ją polubić i kibicować jej przemianie.

  👉   Wojna, która ocaliła mi życie

 

6/12/2022

Bazyl i Licho


 Bazyl i Licho, Marta Kisiel, il. Marcin Minor, Wydawnictwo Mięta 2022.

Transfer Marty Kisiel do nowo powstałego wydawnictwa Mięta zaowocował dwoma majowymi premierami. Na dorosłą półkę wjechała komedia kryminalna, a w segmencie dziecięcym pojawiły się opowiadania z bestsellerowej serii o Małym Lichu, zilustrowane przez Marcina Minora.

Cztery lata po premierze pierwszego tomu "młodszej" serii "Dożywocie"*, w ręce czytelników trafił zbiorek niezbyt pokaźnych rozmiarów, a dla fanów uniwersum zdecydowanie zbyt powierzchowny. Osiem opowiadań oraz przewodnik po niesamowitych stworzeniach to w istocie forma wprowadzenia w świat przedstawiony, słowiańskie wierzenia, oryginalne poczucie humoru i  swoisty czartowsko-anielski język, który jest znakiem rozpoznawczym serii. Właściwie nie dziwi, że taka pozycja powstała. Zaskakuje raczej, że dopiero teraz.

Dla rodziców zaznajomionych z dorosłą serią "Dożywocie", pojawienie się dziecięcego odpowiednika było miłą niespodzianką i naturalnym uzupełnieniem. "Małe Licho" otworzyło drzwi do dziecięcego świata, pozostając wśród znanych i lubianych bohaterów, których historie znaliśmy dobrze i rozumieliśmy ich specyfikę. Nie zawsze wszystkie konteksty pozostawały jasne, niektóre szczegóły trzeba było dopowiedzieć i wyjaśnić. Na przykład kwestia pochodzenia głównego bohatera, Bożydara Antoniego Jekkiełka i jego ojca, ducha panicza Szczęsnego, który popełnił samobójstwo w wyniku nieszczęśliwej miłości, nigdy w dziecięcej serii nie została poruszona. Często spotykałam się z zarzutami o pewną drogę na skróty i nieczytelność "Małego Licha". Być może dlatego autorka po latach zareagowała i korzystając z okazji nowego początku postanowiła przedstawić się nowym czytelnikom właśnie w taki sposób.

O ile seria o Małym Lichu adresowana jest do czytelników w wieku szkolnym, opowiadania mogą być świetną zachętą dla młodszych dzieci. Są nieco mroczne, ale jednoczenie ciepłe, urocze i nastrojowe. Marta Kisiel nie nadrabia, nie stara się opowiedzieć historii tajemniczego domu pełnego niesamowitych lokatorów. Pokrótce przedstawia tylko głównych bohaterów, wprowadza w świat słowiańskich wierzeń, nęci, czaruje, kusi. Gdyby powstał drugi zbiór opowiadań, tym razem przybliżający historię wujka Konrada i jego niecodziennego spadku, byłabym zachwycona.

 

poprzednie części serii:

Małe Licho i tajemnica Niebożątka & Małe Licho i anioł z kamienia

Małe Licho i babskie sprawki 


 

* seria powieści i opowiadań dla dorosłych czytelników, w której świat istot nadprzyrodzonych koegzystuje ze światem zwykłej polskiej prowincji. Za opowiadanie pt. "Szaławiła" autorka otrzymała prestiżową nagrodę Zajdla.

5/26/2022

Jadą Haliki przez Ameryki


 Jadą Haliki przez Ameryki, Mirosław Wlekły, il. Magdalena Kozieł-Nowak, Agora dla dzieci 2022.

"Jadą Haliki przez Ameryki" to trzecia odsłona agorowej serii Mirosława Wlekłego poświęconej Tonemu Halikowi, druga adresowana do dzieci. Tym razem autor proponuje czytelnikom podróż przez obie Ameryki: z Ziemi Ognistej na Alaskę.

Tonego Halika większość z nas zna z emitowanej przez ponad dwadzieścia lat telewizyjnej serii programów spod znaku pieprzu i wanilii (tytuły się zmieniały, ale te dwa symbole pojawiały się jako stały i rozpoznawalny element). Gawędziarz i obieżyświat, Polakom pozbawionym paszportów otwierał drzwi do wielkiego świata, dzikiej przyrody i niesamowitych przygód. Wlekły najpierw pokusił się o napisanie "dorosłej" biografii podróżnika, następnie za namową własnych dzieci, stworzył dwie podróżnicze książki dla najmłodszych. Lekko podkoloryzowane (do czego sam autor przyznaje się w posłowiu) przygody Tonego i jego żony Pierret z kilkuletniej podróży samochodowej przez najdziksze rejony obu Ameryk to świadectwo wielu spotkań i doświadczeń. Świat sprzed niemal 70 lat prawdopodobnie już nie istnieje, podobnie jak świadomość dzieci, że kiedyś daleka podróż była zarezerwowana tylko dla wybranych. Mimo to autorowi udało się stworzyć książkę atrakcyjną, trzymającą w napięciu i nie pozbawioną krytycznego dystansu do głównego bohatera.

Ilustracje do obu części stworzyła Magdalena Kozieł-Nowak. Podeszła do tematu z dużą odwagą i reporterskim zacięciem. Rysunki, pełne dynamizmu, z jednej strony rezonują z wybujałym charakterem Tonego Halika, z drugiej zestawiają indiańskie motywy ludowe z realiami europejskich, dwudziestowiecznych podróżników. Książkę uzupełnia mapka wyprawy, którą znalazłam dopiero po czasie i chętnie widziałabym, lepiej dostępną, na wyklejkach.

Zgrabna przygodówka, bez brnięcia w niepotrzebne szczegóły, uchwyciła temperament i charakter Halika: determinację, inteligencję, ale też egocentryzm i pewną dozę życiowej arogancji. To z pewnością duża zaleta książki. Kontrowersje dotyczące stosunku autora do głównego bohatera pojawiły się wśród czytelników po premierze "Tu byłem. Tony Halik". Zarzucono Wlekłemu zbyt pobłażliwe traktowanie wad Halika i unikanie komentowania ciemnych kart jego przeszłości. W przypadku "dziecięcych" pozycji, które koncentrują się jednak głównie na wątkach przyrodniczo-podróżniczych, problem wierności prawdzie zszedł na dalszy plan. Pozostała wciągająca fabuła z dobrze nakreślonym bohaterem i zew przygody, którym nie sposób się nie zarazić.


 


5/18/2022

Czas po Iris

 

Czas po Iris. Pamiętnik Bluebell Gadsby, Natasha Farrant, tł. Monika Wiśniewska, Dwukropek 2022.

Żeby sięgnąć po pierwszy tom powieściowego kwartetu brytyjskiej pisarki, Natashy Farrant, wystarczyła okładka. Bohaterowie o kwiatowych imionach okazali się trafioną inspiracją do stworzenia przez Karolinę Liczman pięknej, naturalnej graficznej kompozycji. Kolejne okładki podpatrzone na instagramowym profilu artystki tworzą razem udany komplet. Wystarczający powód, żeby czekać na kolejne części powieści. Ale czy jedyny?

Trzynastolatkę Bluebell Gadsby, poznajemy w momencie silnie pogłębiającego się kryzysu związanego z żałobą po śmierci siostry bliźniaczki - Iris. Właściwie od początku możemy przypuszczać, że problem dotyczy nie tylko jej, ale również zbuntowanej siostry Flory, młodszego brata z fiołem na punkcie szczurów, nadwrażliwej siostrzyczki Jas, a wreszcie stale nieobecnych rodziców. Jesteśmy w samym tyglu emocji, które autorka podsyca za pomocą sprawnej, pierwszoosobowej narracji oraz załączonego scenariusza filmu, który Bluebell kręci na bieżąco amatorską kamerą.

Farrant ma trudne zadanie wyprowadzenia rodziny z emocjonalnego dołka, w taki sposób, by nie stracić zaufania i zainteresowania czytelników. W tym celu sięga po dwie, niekoniecznie kryształowe, postacie, które sporo namieszają, ale rzucą nowe światło na delikatną tkankę domowych relacji. Pierwsza z nich to bośniacki au pair, Zoran, druga - chłopak z sąsiedztwa, Joss.

Jak na główną bohaterkę powieści, Blue nie jest postacią specjalnie charyzmatyczną, ale już jako narrator pierwszoosobowy sprawdza się znakomicie. Spostrzegawczość, poczucie humoru, dociekliwość, to cechy, które sprawiają, że książka ma walor pogłębionej refleksji nad relacjami bohaterów, ale jednocześnie pozostaje bliska optyce młodszej nastolatki. Farrant pisze lekko, przywiązuje czytelnika do fabuły, doskonale żongluje emocjami. Wprawdzie już z pierwszego tomu można wywnioskować, że ma skłonność do lukrowanych zakończeń, jednak łatwo jej to wybaczyć, mając w perspektywie kolejne części powieści.

Atutem polskiego wydania jest staranny przekład, który sprawia, że książkę czyta się gładko, mimo że tekst jest soczysty i dynamiczny. Dodatkowy punkt za autentycznie młodzieżowe dialogi.


 

5/11/2022

Koronkowa robota czyli wzór na kryminalną historię

 

Koronowa robota czyli wzór na kryminalną historię, Grzegorze Kasdepke, il. Anna Oparkowska, Literatura 2022.

 Nowy kryminał Grzegorza Kasdepke ma dość niecodzienną oprawę: Koniaków i koronki. Kto by pomyślał, że wokół szydełka i nitki można osnuć ciekawą fabułę dla czytelników 8+.  Autor
w kryminalnych historiach siedzi od lat, stąd pewnie to po prostu musiało się udać.

Podobno do napisania "Koronkowej roboty" zachęciły Kasdepke same koronczarki. Gdyby chcieć iść tym tropem, głównych bohaterów, Różę i Staszka, można by wysłać po świętomarcińskie rogale albo krośnieński wazon. Pomysł na popularyzowanie wiedzy o lokalnej kulturze przedni, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wakacyjnych wyjazdów. Zwiedzanie muzeum, z którego banda rzezimieszków chciała ukraść cenne koronkowe suknie, od razu nabiera innej perspektywy.

Róża i Staszek przyjeżdżają razem z rodzicami na górski odpoczynek. Pobyt nie zapowiada się zbyt fascynująco, więc Staszek postanawia zabrać się za pisanie kryminału. Pomysłów szuka oczywiście wśród lokalnej społeczności: roześmiany pan Tadek, mężczyzna z jakimś dziwnym drągiem, gospodyni pani Lucyna, motocyklista regularnie odwiedzający muzeum - niemal każdy wygląda podejrzanie. A co będzie, gdy motocyklistów niespodziewanie przybędzie, a znów rodzice przepadną jak kamień w wodę?

Fabuła książki jest lekka, momentami nieco naiwna, ale ma urok letniego kryminału, w sam raz do poczytania na plaży albo w oczekiwaniu na pociąg. Co ciekawe, Kasdepke stawia przed głównymi bohaterami nie tylko zadanie rozwiązania zagadki szajki motocyklistów, ale co i rusz wplata w treść koronczarską nomenklaturę, która jak się okazuje, może naprawdę dużo namieszać. Czytelnicy, razem z głównymi bohaterami, muszą najpierw poznać tajniki heklowania, żeby zorientować się co jest zwykłym hafciarskim slangiem, a co być może tajnym złodziejskim kodem. Na koniec i tak zostają z jednym nierozwiązanym wątkiem. Czy to zapowiedź kolejnego tomu, czy zachęta do napisania własnego kryminału?


5/06/2022

Books, Bücher, Libros, Livres // kwiecień 2022

 


Mouse's Wood (Mysi las)
Alice Melvin
Thames and Hudson, 32 s.
wiek odbiorcy: 3+


Nowatorska, znakomicie zilustrowana książka obrazkowa z klapkami, która towarzyszy Myszy w wędrówce przez las i przez zmieniające się pory roku.

Mysz po raz pierwszy wyrusza na zimową przechadzkę. Najpierw idzie odwiedzić swoją przyjaciółkę Wiewiórkę, potem wpada obudzić ze snu zimowego Jeża. Jej podróż znaczą zmiany pór roku. Z Kretem, w maju zbiera leśne dzwonki, a z Popielicą jagody w czerwcu. W przytulnej przyczepie Lisa chowa się, gdy znów nadchodzi zima.

 

 

 

 




The Fairy Garden (Baśniowy ogród)
Georgia Buckthorn, il.  Isabella Mazzanti
Ivy Kids, 32 s.
wiek odbiorcy: 4+

 

Mimi była zupełnie zwyczajną dziewczynką. Mieszkała w zupełnie zwyczajnym domu. Miała zabawki, młodszego brata, który nie był zbyt denerwujący i tort na urodziny. Mimi nie potrzebowała wiele. Była tylko jedna rzecz, o której marzyła, tak naprawdę mocno, mocno… zobaczyć wróżkę w swoim ogrodzie.

 
Biedna Mimi spędzała wiele godzin na upiększaniu swojego baśniowego ogrodu, ale wróżki nie chciały przychodzić. Co mogła robić źle?

Gdy już całkiem straciła nadzieję, zobaczyła migoczące światełko. One tu są! I przynoszą ważną wiadomość…

 

 

The One Tiny Dot (Jedna, malutka kropka)
Lucy Rowland, il. Gwen Millward
Templar Publishing, 40 s.
wiek odbiorcy: 2+



Dobroć ma różne kształty i rozmiary. W tej książce pojawia się jako kropka, a potem przechodzi różne fazy, rozsiewając radość gdziekolwiek się pojawi. Siłę dobroci odkrywamy wtedy, gdy  pokonujemy złość i smutek.

Piękna książka z mocnym i ważnym przesłanie.









En hund till Hedda (Pies dla Heddy)

Emma Göthner & Pernilla Gesén
Lilla Pirat Forlaget, 160 s.
wiek odbiorcy: 6+

Urodziny Heddy i osiem świeczek na torcie. Mama i tata wreszcie przychodzą śpiewać! Ale Hedda nie słucha piosenki. Słyszy jakiś inny dźwięk. Ktoś mały, kto warczy? Ktoś z łapami? Mama i tata wiedzą, że Hedda chce tylko jednego: psa!


Ale Hedda nie dostaje psa na urodziny… dostaje gadżety na deskorolkę! I notatnik. Hedda postanawia napisać w nim wszystko, co wie o psach. Potem pokaże go mamie, a ta zrozumie, że Hedda jest ekspertem od psów. Widać, że potrafi opiekować się własnym psem!

Pies dla Heddy to pierwsza wspólna książka Pernilli Gesén i Emmy Göthner. Śledzimy pomysłową, bolesną i zabawną walkę Heddy o psa. Dzięki książce Heddy, poznamy również wiele ciekawych faktów o psach!



Lilla molnet (Mała Chmurka)
Emma Virke & Fumi Koike
Lilla Pirat Forlaget, 32 s.
wiek odbiorcy: 3+


Jest lato. Niebo jest całkowicie czyste i tak jasnoniebieskie! Bo wszystkie chmury wzięły urlop. Wszystkie poza Małą Chmurką, którą musieli zostawić. "Ale i tak sobie poradzę", myśli mała chmurka. Na plaży raczej znajdzie się ktoś, kto potrzebuje cienia. Ale wcale nie jest tak łatwo nawiązywać nowe znajomości. Nikt nie chce znać chmurki, nawet wiewiórka na drzewie, która boi się zmoknąć. Mała chmurka zaczyna płakać i robi się naprawdę ciemna i ciężka.

Fumi Koike Instagram

 

 

 

Endlessly Ever After: Pick Your Path to Countless Fairy Tale Endings! (I żyli długo, i nieskończenie. Wybierz swoją ścieżkę do niezliczonych zakończeń baśni)
Laurel Snyder, il. Dan Santat
Chronicle Books, 92 s.
wiek odbiorcy: 4+ 


Weź koszyk i płaszcz. Załóż buty. Przewróć stronę i zacznij: którą historię wybierzesz? Nagradzani twórcy, Laurel Snyder i Dan Santat, przekształcają klasyczne opowieści w ciągle zmieniającą się, fascynującą i śmieszną książkę paragrafową, w której możesz odkryć śpiącą dziewczynę, porzuconą w lepkiej lukrecjowej skrzyni, polując na gęsi, znaleźć złoto, a może po prostu uratować własną skórę!








Zamieszczone opisy książek oraz zdjęcia pochodzą z materiałów wydawców.  Tłumaczenie: Mała czcionka.

4/29/2022

Gra o spadek


 Gra o spadek (Westing Game), Ellen Raskin, tł. Emilia Kiereś, Kropka 2022.

Kultowa powieść dla dzieci, która w 1979 roku zdobyła prestiżową nagrodę - Newberry Medal, przyznawaną corocznie przez stowarzyszenie amerykańskich bibliotekarzy twórcom najlepszej literatury dla najmłodszych, ukazuje się w Polsce po raz pierwszy. Tłumaczenie Emilii Kiereś zachwyca bogatą polszczyzną oraz udaną strategią przekładu zawiłej zagadki słownej. Choćby dla niego, warto sięgnąć po tę powieść. A co w środku? Posłuchajcie o panu Westingu i jego grze.

Rzecz ma miejsce w ekskluzywnym apartamentowcu "Wieże Zachodzącego Słońca" położonym na odludnym wybrzeżu jeziora Michigan. 6 mieszkań i dwunastu barwnych lokatorów-spadkobierców zaproszonych przez domniemanego nieboszczyka-milionera Sama Westinga do udziału w osobliwej grze. Kto spośród nich, korzystając z przygotowanych zestawów wskazówek, wyśledzi zabójcę Westinga, ma szansę zdobyć całą fortunę denata. Westing dzieli mieszkańców wież na dwuosobowe zespoły, które przystępują do ostrej rywalizacji.

Ellen Raskin koncentruje uwagę czytelników na bogatych portretach psychologicznych, jak rasowy dochodzeniowiec, grzebiąc w ich przeszłości, relacjach, nietypowych nawykach i ukrytych problemach. Atmosfera jest gęsta, a poczucie zagrożenia związane z obecnością mordercy podsycają niespodziewane wybuchy, które u kilku osób powodują pewne obrażenia. Tymczasem tylko uważna lektura jest w stanie doprowadzić nas do rozwiązania zagadki, zanim zrobią to bohaterowie. Krawcowa, lekarz, sędzia, sekretarka, szef restauracji, nastolatka, odźwierny, chłopak na posyłki - kalejdoskop postaci jest tak różnorodny i bogato opisany, że chcąc nie chcą dajemy się zwieść delikatnej siateczce intryg, często gubiąc się w niuansach.

Mam zresztą poczucie, że skala problemów osobistych z jakimi borykają się bohaterowie (alkoholizm, samotność, rozgrywki małżeńskie, rasizm), nie przystaje do potrzeb i zainteresowań czytelników 9+, do których teoretycznie adresowana jest powieść. Kiedy czytałam, myślałam o nastolatkach 13+, które mogłyby docenić wyrafinowaną problematykę postaw i metamorfozy bohaterów, a potem sięgnąć po książkę, kolejny i kolejny raz, żeby nacieszyć się aluzjami, którymi autorka faszeruje powieść jak drożdżowe ciasto rodzynkami.

"Gra o spadek" to książka na wskroś amerykańska, o czym przekonujemy się jednak dopiero po zakończeniu lektury, gdy poznajemy rozwiązanie zagadki. Być może dlatego, powieść od czterdziestu lat cieszy się niesłabnącą popularnością jako lektura szkolna i bywa wskazywana jako idealna książka do czytania w Dzień Niepodległości. Jednocześnie pojawiają się głosy, że kwestie społeczne, takie jak różnorodność kulturowa czy niezależność kobiet, nakreślone są w sposób krzywdzący i stereotypowy. 

"Liczy się nie to, co macie, lecz to, czego Wam brakuje" - powtarzana jak mantra wskazówka Sama Westinga pozostaje pięknym, niepisanym mottem książki.

4/21/2022

Psyjaciele


 Psyjaciele, Marcin Kozioł, il. Marcin Minor, Bumcykcyk 2022.

Po samej okładce trudno się domyśleć, że to nie żaden atlas psich ras, ale książka o psach celebrytach oraz o ich słynnych właścicielach. Fabularyzowane historie w pierwszoosobowej, czworonożnej narracji zabierają nas do domów znanych osobistości. Tych sprzed 100 i więcej lat.

Markiz - pies Fryderyka Chopina, Dolar - seter podróżnika Leopolda Janikowskiego, Wykop jamnik Sienkiewicza, Puk - doberman Stefana Żeromskiego, Dorek pies Piłsudskiego i Boby - ratlerek Olgi Boznańskiej. Muszę przyznać, że pomysł na uczynienie bohaterami książki takiej psiej śmietanki od początku wydał mi się bardzo kuszący. Marcin Kozioł bierze na warsztat autentyczne wątki z życia znanych postaci i ich psów, by z dużym wdziękiem  i rozmachem opowiedzieć o szczerej przyjaźni i pokazać nieco bardziej ludzką twarz pomnikowych bohaterów. 

Wyruszamy w podróż statkiem do Kamerunu, komponujemy słynnego walca, dołączamy do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, nagrywamy głos Marszałka na czarnej płycie, a na koniec trafiamy do pracowni malarskiej, w której zwierzęta zdają się rządzić na całego. Mimo zabawnej i nieco naiwnej psiej perspektywy opowiadań, Kozioł nie traci z oczu ludzkich bohaterów i z dużą starannością odmalowuje ich portrety, nie rezygnując przy tym z naukowej skrupulatności autentycznego badacza.

Za projekt okładki i ilustracje do zbioru opowiadań odpowiada Marcin Minor. Znany z baśniowych, często surrealistycznych ilustracji, tym razem poddał się surowej dyscyplinie źródeł historycznych i stworzył zestaw ciepłych portretów i scen sytuacyjnych, które precyzyjnie oddają koloryt epoki i fizjonomię ludzkich i zwierzęcych postaci. Wizualnie zaskoczył mnie jedynie nietypowy font tekstu, nieco gruby i ciążący do dołu. Po chwili skojarzył mi się jednak z krojem dla dyslektyków, który można wybrać, czytając ebooki na czytniku. To świetny ruch w kierunku czytelności tekstu. Zagraniczni wydawcy często podążają tym tropem, w Polsce to nadal nieobecny trend.

"Psyjaciele" to książka pretekst do opowiedzenia o polskiej kulturze i historii, ale też ukłon w stronę miłośników zwierząt i okazja do pokazanie tej nieco bardziej wrażliwej strony ludzkiej natury.

 








4/13/2022

Jasny gwint

 

Jasny gwint, Marcin Szczygielski, il. Magda Wosik, Bajka 2022.

Chciałoby się powiedzieć: nareszcie ostatni tom Majki. Wszak od premiery "Czarownicy piętro niżej", czyli pierwszej części warszawsko-szczecińskiej serii, minęło właśnie dziewięć lat. To dużo jak na powieść dla młodszych szkolniaków, które przez ten czas zdążyły już niepostrzeżenie wkroczyć w dorosłość. A mimo to z Mają, ciabcią i resztą magicznej hałastry żegnać się wcale nie jest tak łatwo.

Szczygielski w siódmym tomie może wreszcie odkryć wszystkie karty, a czytelnicy bez cienia podejrzliwości mogą krzyknąć: sprawdzam! Na rozwiązanie misternie uplecionej intrygi czekaliśmy już od kilku tomów, wciąż łudząc się, że tym razem wreszcie poznamy prawdę. Złamanie klątwy dziewiątych urodzin doprowadziło wprawdzie do rozwiązania zagadki zaginionego rozumu Niny, ale dopiero w "Jasnym gwincie" Majka łapie oczko w kobiercu czasu, uwalnia ciotki zakleszczone w przeszłości i odnajduje zaginionego męża Niny.

Kiedy już stajemy oko w oko z rozwiązaną zagadką, nie pierwszy raz pojawia się zaskakująca konstatacja, że w tej serii przecież nie o samą tajemnicę chodzi, lecz raczej o sposób jej odkrywania. Recepcja narracji prowadzi nas przez zakamarki podróży w czasie i przestrzeni, które generują wciąż nowe, nawarstwiające się zapętlenia i zmiany. W "Jasnym gwincie" jest ich tak dużo, że pod koniec książki sama Majka traci orientację, a co dopiero czytelnik. Ale to właśnie czytelnik musi najpierw przeanalizować bieg zdarzeń, a potem całą intrygę spiąć w całość tak, żeby cieszyć się finałem.

Wygląda na to, że autor podarował nam serię, którą z powodzeniem można czytać wielokrotnie, wciąż odkrywając smaczki świata przedstawionego, ale też pozwalającą podjąć kolejną próbę rozpracowania skomplikowanej intrygi. Oglądamy Warszawę owładniętą ideą chorej dyktatury, zaglądamy do średniowiecznego Szczecina, jedziemy windą z Marleną Dietrich, czekamy w napięciu na relację live z trzęsienia ziemi, ale dopiero w kontekście podróży czasoprzestrzennej, która tak naprawdę zaczyna się już w pierwszym tomie, możemy docenić wszystkie niuanse powieści. Przyjemność z lektury wynika nie z samej kulminacji głównego wątku, ale z zachwytu nad misterną konstrukcją całej serii oraz z radości obcowania z bohaterami.

Szczygielski nie byłby sobą, gdyby nie zostawił otwartej furtki do kolejnych przygód Mai. Jeśli powstaną, sięgnę z przyjemnością. Podobnie towarzysząca mi w lekturze rówieśniczka głównej bohaterki.

recenzje poprzednich tomów:
- Czarownica piętro niżej
- Tuczarnia motyli
- Klątwa dziewiątych urodzin
- Pomylony narzeczony
- Co jedzą czarownice?

 

4/01/2022

Books, Bücher, Libros, Livres // marzec 2022

 


The Boy with Flowers in His Hair (Chłopiec z kwiatami we włosach)
Jarvis
WalkerBook, 32 s.
wiek odbiorcy: 3+


 

David to chłopiec z kwiatami we włosach. Jest słodki i delikatny jak płatki na jego głowie. Kwiaty Davida zaczynają jednak więdnąć: spada jeden płatek, potem kolejne. Najlepszy przyjaciel jest razem z nim. Dzięki życzliwości i kreatywności znajduje nawet sposób na to, jak przywrócić Davidowi jego utracony wygląd. Pięknie zilustrowana historia o byciu przy kimś, gdy jest on najbardziej bezbronny.








All from a Walnut (Na początku był orzech)
Ammi-Joan Paquette, il. Felicita Sala
Abrams Books for Young Readers, 40 s.
wiek odbiorcy: 4+

Wzruszająca, wielopokoleniowa opowieść o miłości, rodzinnych korzeniach i cyklu życia. Pewnego ranka Emilia znajduje orzech włoski, który dla dziadka staje się impulsem do opowiedzenia historii swojej podróży za ocean w poszukiwaniu nowego domu, z zaledwie jedną małą torbą i orzechem w kieszeni.


- Posadziłem moje małe drzewko na dobrej glebie, aby rosło tu na zawsze.
- Na tym podwórku? Pójdziemy zobaczyć?

Krok po kroku dziadek uczy Emilię, jak pielęgnować własną sadzonkę. Ale podczas gdy jej mały orzech rośnie, dziadek zaczyna zwalniać ― aż pewnego smutnego dnia Emilia musi się pożegnać. Sadzonka Emilii wygląda tak, jakby podzielała uczucia dziewczynki, ale wie, co trzeba robić.

Sentymentalna opowieść autorstwa uznanych autorek Ammi-Joan Paquette i Felicity Sala jest przejmującym przypomnieniem, że najlepsze rzeczy rosną z czasem ― i nawet gdy ich już nie ma, te, które kochamy są zawsze częścią nas.

 



Picturebook Makers (Mistrzowie picturebooków)
Sam McCullen
Thames & Hudson
260 s. 

Co zawiera się w przestrzeni między słowami a obrazem? Jak rozwijają się historie? Co dzieje się między pierwszym szkicem a ukończeniem picturebooka?


Dwunastu najlepszych współczesnych twórców książek obrazkowych hojnie dzieli się swoimi doświadczeniami, wyzwaniami, wątpliwościami, szkicami, ilustracjami i bezcennymi spostrzeżeniami na temat procesu ich tworzenia. Pokazują jak złożona i czasochłonna jest praca, która odbywa się za kulisami, w służbie opowieści i czytelnikowi.

Inspirujące źródło wiedzy o książkach obrazkowych dla wszystkich zainteresowanych tą wyjątkową i dynamiczną formą sztuki. Redaktorem książki jest Sam McCullen, który prowadzi blog Picturebook Makers i platformę Picturebook Makers dPICTUS.

PICTUREBOOK MAKERS ujawnia ogromny potencjał twórczy książki obrazkowej i pokazuje wybitne książki obrazkowe i ich twórców.

Występują: Jon Klassen, Kitty Crowther, Beatrice Alemagna, Shaun Tan, Eva Lindström, Blexbolex, Chris Haughton, Suzy Lee, Bernardo P. Carvalho, Isol, Manuel Marsol i Johanna Schaible.

 




I Am Not An Octopus (Nie jestem ośmiornicą)
Eoin McLaughlin, il. Marc Boutavant
Walker Books, 32 s.
wiek odbiorcy: 3+ 


Terry nie jest ośmiornicą. Jest zwykłym facetem z kilkoma dodatkowymi ramionami. Tak, kocha tuńczyka i tak, chciałby odwiedzić Wodny Park Rozrywki "Super Ośmiornica". Ale ośmiornice żyją w morzu. A Terry boi się wody. Może powinien nauczyć się pływać? Bardzo głupia historia o byciu odważnym, stawianiu czoła własnym lękom i akceptowaniu tego, kim naprawdę jesteś.







La zuppa Lepron (Zupa Lepron)
Giovanna Zoboli, il. Mariachiara Di Giorgio
TopiPittori, 48 s.
wiek odbiorcy: 3+


Pan Lepròn jest najlepszym kucharzem na świecie. Żadne leśne zwierzę nie potrafi wyjaśnić, dlaczego jego zupy są tak dobre i gdzie leży ich sekret. Pewnego dnia Lepròn otwiera fabrykę, w której słynna zupa o tej samej nazwie gotuje się w garnkach dzień i noc, a następnie jest pakowana i wysyłana na cały świat. Okazuje się, że sukces jest jednak zagrożony.









O gnu e o texugo — Está a chover (Gnu i borsuk. Pada deszcz)
Ana Pessoa, il. Madalena Matoso
Planeta Tangerina, 56 s.



Gnu i borsuk spotkali się już jakiś czas temu w pewien wietrzny dzień.
Tym razem pada deszcz! Ale co może być lepszego od picia herbaty i grania w karty z przyjacielem, gdy na zewnątrz pada?
Najpierw przetasuj: szu, sza, szu…
Potem rozdaj: plask, plasku, plask…
Ale co teraz? Jak grać w karty, kiedy nie wiesz, jak grać w karty? Czy można coś na to poradzić? Gnu i borsuk znajdą sposób, a może nawet zaproszą Cię do wspólnej zabawy.