, ,

Encyklopedia Wczesnej Ziemi



Encyklopedia Wczesnej Ziemi, Isabel Greenberg, tł. Łukasz Buchalski, Kultura Gniewu 2019.

Wbrew tytułowi nie jest to encyklopedia.  Z pierwotnego zamysłu autorki pozostał tylko tytuł. To gawęda o gawędziarzu, opowieść o opowieściach. Komiks z gruntu szlachetny i pełen subtelności, ale o sile rażenia, która nie sprostała moim oczekiwaniom.

Gdyby Wczesną Ziemię chcieć zakotwiczyć w konkretnych geograficznych rejonach, nie byłoby z tym większego problemu, podobnie kulturowe realia aż kipią od różnorodnych aluzji, mających swe źródło w mitologicznych i biblijnych opowieściach, na trwałe osadzonych w zachodniej kulturze. Isabel Greenberg wykonała niemałą ekwilibrystykę, żeby ze znanych motywów utkać własną opowieść o "arche-świecie", w którym bóstwa miały realną władzę, ludzie stronili od podróży, a opowieści ustne stanowiły jedyny sposób na skuteczne przekazywanie informacji. Ale wbrew pozorom historia o krainie Nord, bogu Ptakoludzie i jego kruczych dzieciach, wieży Migdal Bavel czy o Dagu i Halu, dzieciach pierwszych rodziców, to tylko pretekst do opowiedzenia o wielkiej miłości gawędziarza z Nord do dziewczyny z Bieguna Południowego. A może jest odwrotnie. Może wielka odyseja toczy się nie po to, żeby Isabel Greenberg mogła pobawić się w Homera, ale żeby połączyć w całość setki kulturowych wątków, które razem tworzą tę przedziwną, wielokulturową mozaikę.

Ta druga hipoteza wydaje się o tyle bardziej prawdopodobna, że sama historia chłopaka, począwszy od fatalnego rozdzielenia do postaci trójcy, które przeżył w dzieciństwie, poprzez zjednoczenie w całość, długą podróż na południe i pechową, miłość skazaną na niespełnienie z powodu magnetycznego odpychania, nie stanowi satysfakcjonującej osnowy, żeby cały scenariusz komiksu uznać za trafiony. Świetne kadry, stylowe liternictwo i udana kreska nie zaspokajają potrzeby komiksu domkniętego, w którym postacie pojawiają się nieprzypadkowo a wydarzenia mają swoje konsekwencje. Zabrakło niewiele, a w każdym razie takie odniosłam wrażenie, gdy zbyt szybkie zakończenie odbiło się smutnym echem wśród lodów Południowego Bieguna. Greenberg zaskakuje za to nieszablonowym zastosowaniem języka. Obiera strategię dwóch stylów. Język narracji jest nieco archaiczny, jak w starych baśniach czy legendach, za to dialogi są na wskroś współczesne, jakby żywcem wyjęte z młodzieżowego komiksu. To sprawia, że cała historia, mimo ogromnego poszarpania graniczącego z bałaganem, nabiera cech uniwersalnych, które umiejętnie koegzystują z uniwersalizmem biblijnych i mitologicznych aluzji.





Share:
Czytaj dalej
,

#instant / 8+2 i wycieczka rowerowa do Danii


"Jechali i jechali. Na szczęście nie było tam już więcej torów tramwajowych. Droga wiodła wzdłuż morza i dookoła unosił się tak piękny zapach porannej bryzy morskiej, że ich serca znowu przepełniła radość".

400 kilometrów ścieżek rowerowych w Kopenhadze może nie robi aż takiego wrażenia, biorąc pod uwagę, że w Warszawie jest ich ponad 500 kilometrów.  Rzecz zaczyna prezentować się w nieco innym świetle, jeśli dodam, że na codzienne dojazdy do pracy i szkoły rowerem decyduje się tam około pół miliona mieszkańców miasta. Warszawa dla porównania szczyci się dzienną frekwencją na poziomie 75 tysięcy. Nie przez przypadek Kopenhaga nazywana jest rowerową stolicą Europy. Zresztą cała Dania słynie z gęstej siatki rowerowych autostrad o bezkolizyjnym przebiegu, dróg i ścieżek. Zasadniczo można tylko pozazdrościć i mieć nadzieję, że i my doczekamy się kiedyś podobnej infrastruktury. Czy jednak będziemy mieć na tyle odwagi, by z ósemką dzieci ruszyć w tour na dwóch kółkach? Bo przecież jazda rowerem to nie tylko "gdzie", ale również "jak". Rowerowy savoir-vivre stanowi w Danii podstawę bezpiecznego poruszania się w mieście i poza nim, na dodatek jest ściśle przestrzegany przez niemal wszystkich użytkowników ruchu. Słowiańska fantazja polskich rowerzystów nie zostanie w Danii doceniona. Sygnalizowanie skrętu, ale również zatrzymania się i wyprzedzania. Pokonywanie zakrętu w lewo metodą "na dwa". Używanie dzwonka częściej niż tylko w celu postraszenia bezpańskiego psa. To tylko urywek z cyklistycznego bon-tonu, który sprawia, że w zatłoczonej Kopenhadze ryzyko wypadku rowerowego w ciągu 10 lat spadło o 23 procent. Maren, Martin, Marta, Mads, Mona, Milly, Mina i mały Morten mogli zatem bez przeszkód wyruszyć z Norwegii do Danii, nie martwiąc się, że ich silna drużyna, z ariergardą w postaci wózka, na którym jechali najmłodsi wraz z babcią, wzbudzi na drodze konsternację. Wszak rowery cargo wynaleziono właśnie w Danii. A więc w drogę!

8+2 i wycieczka rowerowa do Danii, Anne-Cath Vestly, il. Marianna Oklejak, tł. Milena Skoczko, Wydawnictwo Dwie Siostry 2019.


 
Share:
Czytaj dalej
, ,

Dziennik Anne Frank // Widziałem pięknego dzięcioła



Dziennik Anne Frank, Ari Folman, il. David Polonsky, tł. Alicja Dehue-Oczko, Kamil Budziarz,
Wydawnictwo Stapis 2019.
Widziałem pięknego dzięcioła, Michał Skibiński, il. Ala Bankroft, Wydawnictwo Dwie Siostry 2019.

Trafiłam ostatnio na dwie książki z nurtu literatury wojennej. Pozornie różne, przy bliższym poznaniu mówią tym samym głosem. Jedna cienka, ale bogato ilustrowana, druga obszerna, komiks, ale z dużą liczbą pełnotekstowych wtrąceń. Dwa dziecięce pamiętniki z burzliwych czasów niemieckiej okupacji.

Bałam się "Dziennika Anne Frank", raz bo Anne to ikona Holocaustu, wprawdzie dziecko, ale owiane nimbem niezwykłości, który nie sposób pominąć, dwa, bo popkulturowa forma przekazu, która, choć jak doświadczenie pokazuje, jest bardzo pojemna, skazana jest jednocześnie na dużą dosłowność. Twórcy, Ari Folman i David Polonsky, porwali się w dodatku na bardzo karkołomną formułę wplecenia całych stron dziennika Anne między komiksowe okienka. Do tej pory nie wiem jak to się udało, ale całość czyta się płynnie, bez wrażenia poszarpania. Cytaty z dziennika stanowią komentarz do kadrów, innym razem wstęp do rozdziału, a często samodzielny tekst, który jednak nie powoduje przestoju, ale popycha historię do przodu. Jak przyznają autorzy w posłowiu, skondensowana formuła przekazu wymusiła na nich dokonanie wyboru tekstów oryginalnych, które zaadoptowali na potrzeby komiksu. Starali się przy tym zachować wierność oryginałowi i poruszyć możliwie wszystkie tematy, które Anne Frank zawarła w swoim Dzienniku. Komiksowi nie brak lekkości i dowcipu w portretowaniu zdarzeń i postaci. W kadrach bardzo wyraźnie wybrzmiewa perspektywa samej Anne, jej znajomość świata, wrażliwość i stosunek do ludzi. Ciekawe ujęcia i zróżnicowane projekty plansz przykuwają uwagę, a podobizny bohaterów w udany sposób odzwierciedlają ich rzeczywisty wygląd. Jednocześnie mistrzowski sposób, w jaki oddane zostało całe bogactwo emocjonalne postaci, w powiązaniu z prozaicznością niektórych sytuacji, przywraca im pełnię ich człowieczeństwa, tak łatwo zatartą w odmętach historii. Mimo trudnej tematyki "Dziennik Anne Frank" nie przestaje być komiksem skierowanym do młodego odbiorcy, a w dodatku bardzo przystępnym w formule i treści.

"Widziałem pięknego dzięcioła" niesie w sobie ten sam walor zaadaptowanego pamiętnika. Tym razem jesteśmy w Polsce, w wakacje poprzedzające wybuch wojny i kilkanaście kolejnych wrześniowych dni. Towarzyszymy ośmioletniemu Michałowi w pisaniu nietypowych ćwiczeń z kaligrafii. Treść książki stanowią pojedyncze zdania ilustrujące ten niezwykły czas. Redaktorzy książki zdecydowali się dokonać wyboru wpisów z pamiętnika. Te wyróżnione, zostały zilustrowane przez Alę Bankroft za pomocą rozkładówkowych, barwnych pejzaży, skoncentrowanych na leśnych plenerach. W książce znalazły się również skany oryginałów, dzięki czemu wiemy z czego zrezygnowano. Właśnie trafność, a właściwie chybioność! tych decyzji sprawiła, że w moim odbiorze pamiętnik Michała stał się nieautentyczny, a ja jako czytelnik poczułam się zmanipulowana. Z opisów dni po wybuchu wojny zniknęły te opowiadające o codziennych czynnościach, pozostały tylko dwa informujące o odwiedzinach rodziny, przez co pojawiła się wyraźna cezura, dzieląca normalne życie od nieludzkiego czasu. Również towarzyszące słowom  obrazy stały się bardziej mroczne, o wiele częściej niż na początku spowite tylko nocnym światłem.

Mam poczucie, że zabiegi redakcyjne dokonane na "Widziałem pięknego dzięcioła" pozostawiły ostre szramy na dokumencie historycznym, który wymaga przecież specjalnej delikatności i zachowania w nienaruszonym stanie. Nawet biorąc pod uwagę, że w decyzji o ostatecznym kształcie książki uczestniczył prawdopodobnie sam autor pamiętnika, dokonany wybór ani trochę bardziej mnie nie przekonuje. W tym samym czasie komiks historyczny o Anne Frank widzę jako świetną furtkę dla małego odbiorcy, by w przystępny sposób zrozumiał wojnę w jej obu aspektach - i tym powszednim, i tym tragicznym.


"Dziennik Anne Frank"

"Widziałem pięknego dzięcioła"

"Widziałem pięknego dzięcioła" 


Share:
Czytaj dalej
,

Books, Bücher, Libros, Livres // lipiec 2019



Akissi: More Tales of Mischief (Nowe figle Akissi)
Marguerite Abouet, il. Mathieu Sapin
Flying Eye Books, 144 s.
wiek odbiorcy: 6+



Dzielna awanturniczka Akissi z Wybrzeża Kości Słoniowej powraca z nową porcją psot! Tym razem musi uniknąć utonięcia, stawić czoła dręczycielowi, pojednać się z odwieczną rywalką - najładniejszą dziewczyną w całej szkole i  wymigać się od szamańskiej mikstury.

Opierając się na własnych wspomnieniach z dzieciństwa na Wybrzeżu Kości Słoniowej, Marguerite Abouet oddaje w ręce czytelników drugi tom jeszcze zabawniejszych przygód Akissi. Tytułowa bohaterka przekonuje się m.in. jak można zaprzyjaźnić się z kimś, kogo się nie lubi, w jaki sposób obronić się i jak ponosić konsekwencje własnych działań.

Zbiór zawiera nietłumaczone dotąd na angielski przygody radosnej i niesfornej Akissi.




Heartstream 
Tom Pollock
Walker Books Ltd, 352 s.


Chciałam Cię tylko zobaczyć. Na koniec.

Pełen napięcia dreszczowiec psychologiczny o obłędzie, sławie i zdradzie. W sam raz dla fanów serialu "Czarne lustro".

Cat jest zakochana. Zawsze tak pełna zdrowego rozsądku, sama ledwo wierzy w to, że umawia się na randki, i to w dodatku z gwiazdorem. Ale jego fani nie mogą się o niczym dowiedzieć. W przeciwnym razie pożrą ją żywcem, a pierwsza w kolejce będzie bez wątpienia jej najlepsza przyjaciółka, Evie.

Amy korzysta z aplikacji społecznościowej Heartstream, pozwalającej innym użytkownikom współodczuwać jej własne emocje. Udostępniła w ten sposób każdą z chwil, które spędziła towarzysząc swojej śmiertelnie chorej matce, a także żałobę, którą przeżywała po jej odejściu. To najprawdziwsza i najsurowsza forma reality TV, jaką można sobie wyobrazić. Jednak w dniu pogrzebu matki, Amy odkrywa w swojej kuchni obcą kobietę. W oczekiwaniu na dziewczynę, z którą od dawna chciała porozmawiać, nieznajoma uzbroiła siebie i cały dom w ładunki wybuchowe.

Kim jest kobieta? Szaloną fanką? Czego chce? Amy i Cat wkrótce odkryją, do czego może doprowadzić obsesja.


Arctic Zoo (Polarny zwierzyniec)
Robert Muchamore
Hot Key Books, 480 s.


"Zmienić świat nie jest łatwo, ale trzeba nieustannie próbować."

Z Londynu...

Georgia jest piątkową uczennicą, laureatką dwudziestu sześciu wyścigów dronowych i nałogowym nabywcą japońskich materiałów papierniczych. Planuje iść w ślady starszej siostry, Sophie i zostać lekarką, ale nagła tragedia obraca cały jej świat w gruzy.

Do Akure...

Julius mieszka w Ondo, nigeryjskim stanie, którego połowa ludności żyje za mniej niż dolara dziennie. Jego jednak to nie dotyczy. Od ponad dekady jego wuj pełni funkcję stanowego gubernatora, a matka jest faktyczną siłą, która obraca rządowym stołkiem. Julius wraz z przyjacielem Dukem odnajdują azyl w opuszczonym ogrodzie zoologicznym. Podczas gdy ich przyjaźń dojrzewa, świat na zewnątrz staje się coraz bardziej wrogi.

W "Polarnym zwierzyńcu" autor bestsellerowego "Cherubina" towarzyszy dwojgu nastolatków, których losy skrajnie się różnią i tworzy wstrząsający dreszczowiec o buncie, seksualności, psychicznej równowadze i złym przywództwie.


Miracle on Cherry Hill (Cud na Wiśniowym Wzgórzu)
Sun Mi-Hwang
Abacus, 208 s.



Oto historia człowieka imieniem Kang Dae-su. Całe jego życie jest cudem, od wyjścia z ubóstwa aż po prowadzenie dochodowej firmy budowlanej. U schyłku życia Kang zapada na nowotwór mózgu. Postanawia powrócić do domu na Wiśniowym Wzgórzu, w którym spędził dzieciństwo. Kupuje stary, rozpadający się budynek, po to by skryć się w nim przed światem, ale okoliczni mieszkańcy mają inną wizję tego miejsca. Z bezwględną determinacją zdają się dążyć do  ataku na prywatną własność Kanga. Pojawia się jednak pytanie o prawdziwego właściciela posesji na Wiśniowym Wzgórzu: czy jest nim przedsiębiorstwo budowlane, dokonujące rewitalizacji okolicy, czy może mieszkańcy, którzy od lat korzystali z tej okolicy, bawiąc się, rozmyślając, spacerując, przeczesując i kochając się? W jaki też sposób to wyjątkowe miejsce związane jest z dzieciństwem zgorzkniałego i przygnębionego Kanga?

Cud na Wiśniowym Wzgórzu jest budującą opowieścią o załamanym człowieku, odzyskującym wiarę w człowieczeństwo. Zgłębia kruchość przyrody i ludzkiego życia, pozostając uwielbianym przez koreańskich czytelników klasykiem. W książce znalazły się także przepiękne ilustracje.

Wielokrotnie nagradzana autorka bestsellerów Sun-mi Hwang powraca z pokrzepiającą powieścią o odradzaniu się i przyjaźni.

Stop! Bot! (Stój, bocie!)
James Yang
Viking Books for Young Readers, 40 s.
wiek odbiorcy: 2+


Kontynuacja picture booka "Stój, Busie!", łącząca wątki rodem z "Okna na podwórze", twórczości Wesa Andersona i Richarda Scarry'ego.

Obrazkowa łamigłówka dla najmłodszych, w której mały chłopiec wychodzi z rodziną na spacer, a po drodze zatrzymuje się, aby pokazać portierowi swojego nowego "bota". "Mam bota!", woła ale nie cieszy się nim zbyt długo, ponieważ maszyna ulatuje mu z rąk, niczym wypuszczony balonik. "Stój, Bocie!" - uczynny portier rzuca się w pogoń po kolejnych  piętrach budynku, a wraz z nim mieszkańcy poszczególnych kondygnacji. Z początku historia toczy się dość zwyczajnie, ale wkrótce okazuje się, że każde kolejne piętro (a wraz z nim, jego mieszkaniec) jest dziwniejsze i bardziej zwariowane od poprzedniego! Muzycy, baseballiści, mieszkańcy zoo, aż wreszcie olbrzymia małpa dołączają do grona postaci. Czy uda im się jednak złapać Bota, zanim będzie za późno? Zabawna książka pełna humoru i detali, które spodobają się młodym czytelnikom.






Wilder Girls (Dzikuski)
Rory Power
Delacorte Press, 353 s.
wiek odbiorcy: 12+


Minęło osiemnaście miesięcy odkąd szkoła dla dziewcząt Raxter poddana została kwarantannie. Od czasu, gdy atak Jadu wywrócił życie Hetty do góry nogami.

Zaczęło się pomału. Najpierw po kolei umierali nauczyciele. Potem przeszło na uczennice, zmieniając ich ciała nie do poznania. Odcięte od świata i skazane tylko na siebie w swoim domu na wyspie, dziewczęta boją się wyjść poza teren szkoły, gdzie za sprawą Jadu las stał się dziki i niebezpieczny. W oczekiwaniu na obiecany lek, obserwują jak Jad przesącza się wszędzie wokół.







* Zamieszczone opisy książek oraz zdjęcia pochodzą z materiałów wydawców. 
   Tłumaczenie: Mała czcionka.
Share:
Czytaj dalej