, ,

Rok, w którym nauczyłam się kłamać



Rok, w którym nauczyłam się kłamać, Lauren Wolk, tł. Sebastian Musielak, pr. okł. Aleksandra Cieślak, Dwie Siostry 2019.

"Rok, w którym nauczyłam się kłamać". Polski przekład tytułu mówi znacznie więcej niż angielskojęzyczne "The Wolf Hollow" - Wilczy Jar. Książka okrzyknięta następczynią "Zabić drozda" Harper Lee, mierzy się z tematem dziecięcej niewinności w sposób bezkompromisowy. Lauren Wolk pokazuje, że prawda nie zawsze zwycięża. Nawet w książce dla młodszych nastolatków.

Annabelle mieszka w Wilczym Jarze od zawsze. Wydaje się, że sielanki dzieciństwa na pensylwańskiej wsi nic nie jest w stanie zaburzyć. Jednak gdy w szkole pojawia się Betty, a za jej przyczyną bezrozumna, pierwotna przemoc, Annabelle przechodzi pierwszą inicjację w dorosłość. Kiedy zaś Betty ginie bez wieści, a podejrzenie pada na samotnika Toby'ego, Annabelle po raz drugi podejmuje dorosłe wyzwanie obrony bezpodstawnie oskarżonego przyjaciela.

Akcja powieści rozgrywa się w pierwszej połowie lat 40. XX wieku, ale echa wojny docierają do małego amerykańskiego miasteczka prawie wyłącznie za sprawą radia. W sposób fizyczny wojna zabiera dwóch jego mieszkańców, którym nie udaje się cało wrócić z frontu. W perspektywie ogromu wojny - zaledwie dwóch. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że fala zdarzeń, jaką wywołuje przybycie nastoletniej Betty, również zbiera plon dwóch żyć. Książka Lauren Wolk pełna jest podobnych symbolicznych akcentów, które autorka przemyca z godną pozazdroszczenia swobodą: okrucieństwo Hitlera, ludzi polujących na wilki, dziewczyny z satysfakcją mordującej przepiórkę, pogrążonych w żądzy odwetu mieszkańców miasteczka, a wreszcie Betty, dla której przemoc i kłamstwo początkowo jest formą rozrywki, a następnie rewanżu.

Wielowarstwowość fabuły spięta jest osobą głównej bohaterki - Annabelle, która przefiltrowuje całą historię za pomocą dziecięcej wrażliwości, ale jej spojrzenie nie pozbawione jest jednak komentarza dorosłej kobiety. Właśnie te fragmenty sprawiają, że debiutująca jako pisarka dziecięca Lauren Wolk, wydaje się mało przekonująca w swym kodzie literackim jaki dobiera dla młodego czytelnika. Odniesienia i nawiązania, których musi dopatrzeć się dziecko, żeby w pełni docenić walory opowieści mają swoją wagę, którą prawdopodobnie zauważy dopiero dorosły odbiorca. Wolk wzorem Lee bierze na warsztat pewien rodzaj społecznego linczu, emocji jakie udzielają się zbiorowości, psychologii tłumu w obliczu wydarzeń nie podlegających łatwej ocenie. Mimo pokrewieństwa czasu i miejsca akcji, Wolk rezygnuje jednak z pokazywania konfliktu na tle rasowym. Jej kozioł ofiarny - Toby -  to po prostu Inny. Wyrzucony poza nawias społeczności przybysz znikąd.

Toby nie jest jednak drugim Tomem z "Zabić drozda", podobnie jak Annabelle nie jest drugą Skaut. Wolk ma swój własny pomysł na książkę, dzięki czemu "Rok, w którym nauczyłam się kłamać" jest książką autentyczną i nienachalną w swojej wymowie.Wyciąga na światło dzienne nie tylko temat prześladowań, ale również a może przede wszystkim, złożoność natury kłamstwa, które w przypadku Betty pokazuje swoje negatywne, a w osobie Annabelle pozytywne oblicze. Kłamstwa, którego konsekwencje są najlepszym świadectwem wagi wypowiadanych słów.





Share:

4 komentarze:

  1. Lee, mimo pokrewieństwa czasu i miejsca akcji, rezygnuje jednak (...)". Chyba jednak Wolk :)
    Książkę oczywiście mam już w koszyku zakupowym. Muszę tylko odgruzować się z zapasów. Cóż skoro Młodszy ma wakacyjne rozrywki i ciężko o wspólną lekturę. Chyba zacznę odgruzowywać się sam. Wtedy szybciej trafi do mnie "Rok ..." :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uważne czytanie. Już poprawione. :)
      Co do odgruzowywania się z Młodymi, moja Najstarsza dokładnie wczoraj skończyła "Rok..." i oceniła, że jak dla niej ta książka jest nieautentycznej. Zgasiła mnie totalnie.

      Usuń
    2. Nie pomnę ile razy zaczynałem książkę z Młodszym, a kończyłem (bądź nie) sam, bo coś nie pasowało młodszemu odbiorcy. Najbardziej chyba żałuję porzucenia "Dziewczynki, która wypiła księżyc", bo historia mnie wciągnęła. O, jest plan! :)

      Usuń
    3. A ja nie mogę się zabrać do "Dziewczynki, która wypiła księżyc". Chodził kiedyś po Sieci tekst o najbardziej chwytliwych słowach, które powinny się znaleźć w tytule poczytnej książki dla dzieci. Mam wrażenie, że autorka "Dziewczynki" sugerowała się tym albo podobnym poradnikiem. Może wreszcie przeczytam, jak mnie dopadnie jakaś książkowa posucha...

      Usuń