, ,

Nolens volens, czyli chcąc nie chcąc


Nolens volens, czyli chcąc nie chcąc. Prawie 100 sentencji łacińskich i kilka greckich, Zuzanna Kisielewska, il. Agata Dudek i Małgorzata Nowak, Wydawnictwo Druganoga 2020.

O łacinie w szkołach mówią ostatnio wszyscy lecz mało kto wspomina o premierze wydawnictwa Druganoga. A szkoda, bo świetna książka mogłaby stanowić niezłą zachętę do nauki nowego przedmiotu. "Nolens volens" to przede wszystkim publikacja bardzo efektowna. Szalona feeria soczystych kolorów wybucha, kiedy egzemplarz bierzemy do ręki. Nie widać tego na elektronicznych wyświetlaczach, ani gazetowych wydrukach. Stając oko w oko z książką, przekonujemy się, że nie sposób się jej oprzeć.

Elegancki szafir, nasycony pomarańcz i świetlista żółć to dość odważny strój dla książki na bardzo klasyczny temat. Kolorystyczne odcięcie idzie w parze z kontrastem treści i formy. To bardzo ciekawe podejście projektowe sprawiło, że książka już na wstępie nabrała lekkości. To ważne, bo temat starożytnych sentencji nie jest bliski współczesnym nastolatkom. Swoją drogą, Zuzanna Kisielewska, autorka książki, zrobiła kawał dobrej roboty, bo zebrane przez nią znane (głównie łacińskie) cytaty okrasiła ciekawym tłem historycznym i kulturowym. Dzięki temu mamy okazję dowiedzieć się dlaczego kości zostały rzucone, komu przysłużyło się odkrycie Archimedesa albo co mieszkańcy Amsterdamu sądzą o sikaniu pod wiatr. W efekcie, napisany lekkim i przystępnym stylem tekst można czytać w sposób ciągły, praktycznie bez zmęczenia, chociaż istnieje również opcja skorzystania z wygodnego indeksu.

To pierwsza tego typu książka na polskim rynku skierowana do młodego odbiorcy, która na dodatek sprawnie przełamuje pokutujący od lat stereotyp, że łacina to język martwy, hermetyczny, a co najważniejsze, nie mający zastosowania współcześnie. Do tej pory z przywracaniem jej do świata żywych doskonale radziła sobie Małgorzata Musierowicz ustami dziadka vel taty Borejko, dzięki temu wiele czytelniczek, zwłaszcza tych dorastających pod koniec XX wieku, kojarzyło sporo łacińskich sentencji. Jednak i ta saga przechodzi już do literackiego lamusa. Dowcipne, często nieco groteskowe rysunki Agaty Dudek i Małgorzaty Nowak znoszą kulturę klasyczną z wysokiego piedestału, czyniąc to z szacunkiem i klasą. Warto podsunąć "Nolens volens" nastolatkom, warto przeczytać samemu. Zakupiona i postawiona na półce nie zniknie pośród innych okładek. Co do tego nie ma wątpliwości.






Share:
Czytaj dalej
,

Ruby Redfort


Ruby Redfort. Spójrz mi w oczy, Lauren Child, tł. Ewa Rajewska, Wydawnictwo Dwie Siostry 2020.

Lauren Child nieodwołalnie i przede wszystkim kojarzy się z Charliem i Lolą. Seria picturebooków o ciekawskiej parze dzieciaków zyskała uznanie jurorów (Kate Greenaway Medal 2000), ogromną popularność wśród czytelników oraz doczekała się animowanej wersji. Ruby Redfort to zupełnie nowe oblicze autorki. Mały James Bond w spódnicy ma szansę stać się ulubioną bohaterką początkujących czytelników, którzy właśnie kończą przygodę z "Lassem i Mają".

 
"Ruby Redfort" bezpiecznie plasuje się w kategorii lekkiej przygodówki z kryminalnym zacięciem. Z jednej strony spokojne środowisko amerykańskich sfer wyższych lat 70., z drugiej tajna agencja wywiadowcza i groźna szajka przestępcza, a w centrum niepozorna nastolatka o ponadprzeciętnej inteligencji i dużym sprycie. Jeśli dodać do tego sprawdzonego kumpla, kamerdynera - kryptoagenta i totalnie pustych, słabo kojarzących rodziców, akcja może ruszyć do przodu. "Spójrz mi w oczy" nie jest jednak książką, która zaskakuje oryginalnością. Czyta się lekko, choć miejscami wydaje się być odrobinę przeszacowana objętościowo i łatwo stracić zainteresowanie fabułą. Konwencja zdaje się sięgać nieco dalej niż zwykły kryminał, brnąc nieco w zamierzony lub przypadkowy pastisz, który dorośli czytelnicy z łatwością zauważą, dzieci być może nie. Antypedagogiczne zacięcie autorki obarcza dojrzałych bohaterów zestawem przeróżnych wad, co sprawia, że Ruby działa praktycznie w pełnej wolności, ciesząc się niezależnością i twórczym impetem.

Interesujący dodatek, który książce przydał smaczku a mnie przyprawił o zawrót głowy to szyfr. Żeby rozszyfrować część tajnej korespondencji, trzeba znaleźć drogę do klucza, posługując się wskazówkami ukrytymi w książce. Zadanie tylko z pozoru wydaje się łatwe (dziękuję Dwóm Siostrom za pomoc :)), a w rzeczywistości wymaga mnóstwa cierpliwości i samozaparcia, bo klucz schowany jest w tekście w jednym miejscu i łatwo go przeoczyć. Osiągnięcie celu daje jednak wiele satysfakcji i budzi ochotę na więcej.

Share:
Czytaj dalej
,

Books, Bücher, Libros, Livres // czerwiec 2020



Mini Rabbit Must Help (Mały królik musi pomóc)
John Bond
Harper Collins Children's Books, 32 s.
wiek odbiorcy: 3+


Mały Królik musi wysłać bardzo ważny list.
Mały Królik bardzo lubi pomagać.
Mały Królik nie zgubi listu, będzie bardzo ostrożny i z pewnością się nie spóźni...

Kolejna przezabawna historia z temperamentnym Małym Królikiem w roli głównej, dowcipnie i pięknie napisana i narysowana przez Johna Bonda. Autor zadebiutował w 2018 roku pierwszą częścią przygód Małego Królika.









Bara rumpor på stranden (Same pupy na plaży)
Annika Leone & Bettina Johansson
Lilla Piratförlaget, 32 s.
wiek odbiorcy: 3+ 

Mira, mama i tata pojechali na wakacje do Włoch. Mira nie może się doczekać pływania w dużym morzu i testowania swojego nowego cyklopa. Ponieważ w wodzie nie ma rekinów… czy na pewno? Tata nie chce kąpać się na plaży, na której jest tłok - słyszał o ładnej plaży, na którą chodzą tylko Włosi. Ale tam nie jest jak w domu. Czy przypadkiem nie wylądowali na plaży ze zbyt wieloma gołymi pupami?

Wydana w 2019 roku książka obrazkowa Anniki Leone i Bettiny Johansson "Same pupy" okazała się dużym sukcesem wydawniczym. "Same pupy na plaży" nie zawiedzie żadnego czytelnika: ani dziecka, ani dorosłego!

Eine Woche drin (Tydzień w domu)
Nadia Budde
Limitierte Auflage Budde 2020, 14 s.

"Tydzień w domu" to nowa książka Nadii Budde poświęcona kwarantannie. Czy przymusowy areszt domowy nie jest marzeniem każdego kanapowca? Nie ma przedszkola, szkoły, biuro jest zamknięte. Tylko zostać w domu, zwinąć się w kłębek, położyć się w łóżku lub na kanapie. Dzieci i ich rodzice zmieniają się w nowe formy egzystencji.


 

Desvio (Zmiana trasy)
Ana Pessoa & Bernardo P. Carvalho
Planeta Tangerina, 200 s.
wiek odbiorcy: 14+




Jest lato. Rodzice pojechali na wakacje. Przyjaciele też. Dziewczyna poprosiła o przerwę. Miguel ma dom dla siebie. Ogląda telewizję, gra na komputerze, czyta książkę. Świat wydaje się być zanurzony w upale. „Chcę tylko, żeby nic się nie wydarzyło. Niech wszystko pozostanie takie, jakie jest. Bardzo cicha planeta. Ze swoim prawem grawitacji i zasadami ruchu drogowego". Którędy prowadzi trasa? 





Summer Spirit (Duch lata)
Elizabeth Holleville
Nobrow, 256 s.



Lato dla Louise oznacza piasek, fale i… zjawiska nadprzyrodzone. Każde wakacje spędza w domu swojej babci, razem ze starszą siostrą, kuzynami i psem Rodin. Jednak w tym roku jej plany na relaks i czytanie komiksów na plaży zostaną wywrócone do góry nogami przez złośliwego ducha, znudzonego koniecznością nawiedzania ciągle tego samego domu. Podczas gdy inne dziewczyny koncentrują się na letnich miłościach i problemach nastolatków, Louise odnajduje schronienie w nowej,  paranormalnej przyjaźni. Zdeterminowana, by uciec od zgiełku i po prostu cieszyć się wakacyjną przerwą, orientuje się, że jest to trudniejsze niż się spodziewała…  






Drawing on Walls: A Story of Keith Haring (Rysowanie na ścianie: opowieść o Keith Haringu)
Matthew Burgess, il. Josh Cochran
Enchanted Lion Books, 64 s.
wiek odbiorcy: 6+



Kultowy, popartowy i graficiarski styl Haringa przekształcił wizerunek nowojorskiego metra lat 80. Rysunki wykonane białą kredą na matowym czarnym papierze zwracały uwagę w niewykorzystanej przestrzeni reklamowej podziemnej kolejki. Haring, członek społeczności LGBTQ, zmarł tragicznie w wieku trzydziestu jeden lat z powodu powikłań związanych z AIDS. Książka zilustrowana przez Josha Cochrana, specjalisty od jasnych, gęstych, koncepcyjnych rysunków to szczera opowieść napisana w hołdzie dla życia i twórczości Haringa.

 Zamieszczone opisy książek oraz zdjęcia pochodzą z materiałów wydawców. 
 Tłumaczenie: Mała czcionka.






Share:
Czytaj dalej
,

Był sobie dwa razy Baron Lamberto


Był sobie dwa razy Baron Lamberto, czyli tajemnice wyspy San Giulio, il. Ewa Poklewska-Koziełło, tł. Jarosław Mikołajewski, Muchomor 2020 (wydanie II).

Twórczość Rodariego znana jest w Polsce od lat. Polskie przekłady ukazywały się zwykle chwilę po ich włoskich premierach. Aktywny i przekonany do idei, włoski komunista Rodari zyskał przychylność polskich cenzorów lat 50. i 60. Jednak "Był sobie dwa razy Baron Lamberto" dotarł do naszych czytelników dopiero w 2004 roku, za sprawą debiutującego chwilę wcześniej wydawnictwa Muchomor.

Jeśli wierzyć baśniom, zwykle ich bohaterowie "byli sobie raz", tak często zaczynają się tradycyjne utwory o prostej konstrukcji, rozgrywające się w bliżej nieokreślonym miejscu i czasie. A co jeśli komuś zdarzyło się "być dwa razy"? Gianni Rodari przywołuje znany baśniowy motyw, żeby z pełną premedytacją zabawić się nim na oczach czytelników. Ten tytuł to ostrzeżenie. Ta absurdalna, a wręcz groteskowa historia nie ma nic wspólnego z typowym konfliktem dobra i zła. Skądinąd trudno się tu nawet doszukiwać jednoznacznie pozytywnych i negatywnych postaci. Rodari, u schyłku swojego życia, bohaterem książki uczynił starca-milionera, właściciela dwudziestu czterech banków, cierpiącego na dwadzieścia cztery choroby, który w poczuciu bezsilności, za radą egipskiego fakira, sięga po nietypowy sposób osiągnięcia nieśmiertelności. Zatrudnia grupę osób, które codziennie i bez ustanku powtarzają jego imię, doprowadzając do tego, że Baron Lamberto zaczyna młodnieć.

Rodari akcję książki umieszcza w autentycznym miejscu (zdjęcie powyżej), w tle pokazując typową atmosferę małego włoskiego miasteczka. Pikanterii całej historii dodaje wątek dwudziestu czterech bandytów, którzy siłą próbują przejąć majątek barona i negocjujących z nimi dwudziestu czterech bankierów oraz postać siostrzeńca Ottavia, oczekującego (bynajmniej nie biernie) na śmierć bogatego wuja. Barwne przepychanki z towarzyszeniem lokalnych paparazzi i ciekawskich mieszkańców Orty przypominają włoskie filmy gangsteskie z minionego wieku. Egocentryczny i bierny Baron Lamberto, żyjący w dostatku na prywatnej wyspie, to dla Rodariego świetna okazja by wytknąć uprzywilejowaną pozycję arystokratycznych rodów i bezrefleksyjne utrwalanie własnej pozycji. Czytelnik targany niepohamowaną fantazją autora co i raz próbuje szukać głębszych motywacji bohaterów, wciąż jednak potyka się o niskie pragnienia i nieistotne konflikty. I mimo że Lamberto ostatecznie faktycznie "był sobie dwa razy", autor zdaje się nie pochwalać tego chwilowego zwycięstwa. Oddaje zakończenie walkowerem, zachęcając czytelników, żeby na własną rękę dopisali historię.

Absurdalność tej śmiesznej skądinąd historii, przy jednoczesnym potężnym nagromadzeniu klisz i aluzji sprawia, że "Był sobie dwa razy Baron Lamberto" jest fantastyczną książką do wspólnego czytania. Jedak z całą pewnością nawet dorosłym trudno będzie odnaleźć i zrozumieć wszystkie smaczki, które Rodari przemycił, zwracając się do powojennego pokolenia włoskich rodziców. Bogaty, dowcipny język polskiego przekładu to zasługa Jarosława Mikołajewskiego. Ilustracje zaś stworzyła Ewa Poklewska-Koziełło. Niestety trudno docenić ich kunszt, ponieważ blady czarno-biały druk słabo eksponuje ich walory. Duża szkoda, że wydawca nie zdecydował się pozostać przy kolorowych rysunkach z pierwszego wydania powieści. 

Share:
Czytaj dalej