, ,

My dwie, my trzy, my cztery


My dwie, my trzy, my cztery, Sarah Crossan, tł. Małgorzata Glasenapp, Dwie Siostry 2018.

Powieść Sary Crossan otwiera bożonarodzeniowa burza. Niebywałe dla nas, wychowanych we wschodnioeuropejskim klimacie! W jej kontekście, scena odejścia matki trzyletniej wówczas Apple, nabiera jeszcze mocniejszego wyrazu. Odejścia, które skutkować będzie dziesięcioletnią nieobecnością i niespodziewanym powrotem.

Początkowo nie zwróciłam uwagi, że to książka rekomendowana dla czytelników 12+.  W oczekiwaniu na mocne uderzenie w starszy, późno nastoletni target, przeczytałam trudną książkę dla młodszych nastolatków. Sara Crossan, po raz kolejny od premiery "Kasieńki" pokazała, że z dużą swobodą i talentem potrafi podjąć skomplikowany temat z czytelnikami, którzy w prozie inicjacyjnej stawiają zupełnie pierwsze kroki, jednocześnie nie siląc się na głęboką psychoanalizę, ani nie epatując zbytnią dosłownością. Nieodpowiedzialne rodzicielstwo i dziecięca samotność bezpardonowo wysuwają się na pierwszy plan i nikt nie ma wątpliwości, że to one stanowią clou książki. Jednocześnie fabuła narysowana jest dość grubą kreską, a pierwszoosobowa narracja zbliża nas do głównej bohaterki i wyklucza bardziej ogólny ogląd.

Apple - 12-latka wychowana przez babcię, porządna, zdolna, przeżywająca frustracje związane z lekkim społecznym wyalienowaniem i Rain - świeżo poznana siostra, odrobinę opóźniona rozwojowo 10-latka z syndromem sierocym, w pewnym momencie zostają zdane wyłącznie na siebie.  Kiedy dopiero co odzyskana matka nie okazuje się tą wyczekaną i wymarzoną, a opieka nad siostrą spada jak niechciany ciężar, Apple rozpoczyna przyspieszony proces dojrzewania, który bardzo dobitnie uświadamia jej, że życie nie jest czarno-białe, a determinacja i siła osobista jest niezbędnym warunkiem powodzenia.

"My dwie, my trzy" to książka, która boleśnie daje do zrozumienia, że dorośli nie zawsze mają rację. Skrywane tajemnice, nieumiejętne próby pomocy, wybielania własnych wad, a wreszcie autentycznie szkodliwe działania, roztaczają przed czytelnikiem szeroki wachlarz krzywd. Sarah Crossan nie waha się przedstawić matki w najczarniejszych barwach, a miłości Apple do niej w najbardziej wyrozumiałej optyce. Ten kontrast wyostrza zmysły, mocno przykuwa uwagę i autentycznie boli. Toksyczna miłość jako temat książki dla dwunastolatków? Jak najbardziej.



Share:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Formularz czeka na komentarze. Czynny całą dobę.