,

Co mówi tata Alberta?


"Jest sobota i tata ma pełne ręce roboty. Musi zrobić pranie, wynieść śmieci, posprzątać! Byli już dziś z Albertem na wielkich zakupach. Nakupowali masę rzeczy".

 Kasjerka w owadzim sklepie wręcza nam wraz z paragonem pasek naklejek wraz z ulotką. Nie pyta czy chcemy, czy zbieramy, widać taki przykaz, żeby dawać wszystkim, zwłaszcza tym z dziećmi. Małoczcionkowe dzieciaki po całowakacyjnym poście reklamowym zaglądają ciekawie przez ramię.
- To dzisiaj pierwsze dzieci, które nie wiedzą o co chodzi - komentuje kasjerka, a ja puchnę z dumy choć po jej minie trudno wywnioskować, czy komentarz był wyrazem aprobaty.

Poza sezonem wakacyjnym nie robimy zakupów z dziećmi. Każdy ma jakiś życiowy fiks. Nie chodzimy też razem do sklepów z zabawkami. Po co podsycać zapotrzebowanie na przedmioty, o których młode nie mają pojęcia. Tata Alberta też ma swoje małe fioły: "Wszystko ma swój czas", "Po kolei! Nie łap kilku srok za ogon!". Wprawdzie uskutecznia wspólne zakupy z synem i to nawet "na cały miesiąc" (kto mi powie jak to się robi?), ale swój autorytet buduje w innych obszarach. Buduje skutecznie: przecież Albert nie je kanapki podczas zabawy. Ale w sobotę po wielkich zakupach i jeszcze większym rozpakowywaniu nawet tata Alberta traci rezon. A wtedy doprowadza do sytuacji, na widok której tylko ze wstydem spuszcza wzrok. Podobnie jak ja, gdy cały pasek naklejek z owadziego sklepu zostaje równiutko naklejony na owadzią ulotkę.

Co mówi tata Alberta?, Gunilla Bergström, tł. Katarzyna Skalska, Zakamarki 2018.

Share:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Formularz czeka na komentarze. Czynny całą dobę.