środa, 6 kwietnia 2016

Rutka


Rutka
Joanna Fabicka
il. Mariusz Andryszczak
Agora 2016











Pani bibliotekarka nie namawiała do wypożyczenia "Rutki": Co to za pomysł? Książka o holocauście dla dzieci. Takich tematów nie porusza się w tym wieku. Nieśmiało przywołałam genialną "Arkę czasu" Szczygielskiego i z "Rutką" pod pachą ostrożnie wycofałam się z linii rażenia. Jak autorka rozegrała fabułę i czy kolejna próba podjęcia tematu tabu okazała się sukcesem miałam dowiedzieć się dopiero w domu.

Jeśli "Arkę czasu" nazwałam genialną, "Rutka" nie pozostaje w tyle za swoim tematycznym prekursorem. Mam nawet wrażenia, że szczególna atmosfera łączy je ponad setką kilometrów odległości między Łodzią a Warszawą, czy między dziewczęcym a chłopięcym bohaterem. Podobnie spowija je nimb subtelności i szczególnie ostrożnej narracji, która w "Rutce" nawet bardziej przybiera na sile. O ile Szczygielski o wielu aspektach getta mówi wprost, o tyle Fabicka przywdziewa formę baśniowej opowieści z pogranicza snu i jawy, w której nigdy nie padają słowa: wojna, zagłada, śmierć.

Fabuła książki rozgrywa się na pograniczu dwóch światów, współczesnego i wojennego, których naturalnym łącznikiem staje się łódzkie podwórko zamknięte kręgiem starych kamienic. To na nim spotykają się dwie dziewczynki, które w tajemniczy sposób potrafią pokonać granicę czasu i zaprzyjaźnić się na przekór różnicom, jakie je dzielą. W tle dziecięcych zabaw rozgrywa się nie do końca uświadomiony dramat osieroconej Rutki i poszczególne małe dramaty jej sąsiadów, za którymi krok w krok podąża Biały Pan. Ani Zosia, ani Rutka nie zdają sobie sprawy ze znaczenia jego obecności, podobnie jak faktu istnienia tajemniczej bocznicy kolejowej, gdzie z podjeżdżających wagonów ulatują do nieba chmary kolorowy motyli. A puste walizki pozostawione w domu? Przecież rodzice, którzy wyruszają w podróż bez bagażu, muszą niebawem wrócić - przekonuje Zosię Rutka.

Rekomendowana dla trzeciego poziomu (11-14 lat) "Rutka" oczarowała Najstarszą, czyli prawowitą adresatkę powieści. Książka, wbrew obawom pani bibliotekarki, nie wymagała komentarza i nie spowodowała szoku. Trudno chyba spodziewać się, że gimnazjaliści, którzy zetkną się z "Rutką", nie będą mieli podstawowej wiedzy na temat holocaustu. Poza wszystkim, geniusz autorki objawił się w tym, że książkę można odczytać na różnych poziomach, na tym podstawowym bez konieczności dotykania najdelikatniejszych strun.

6 komentarzy:

  1. Pamiętam, jak lata temu pisałam o cyklu Joanny Fabickiej o Rudolfie, i myślałam sobie, że ktoś, kto sprawia, że czytając, szczerze zaśmiewasz się do łez, musi mieć autentyczny talent i pisarski dryg i ciekawe, co też jeszcze napisze... Potem twórczość pani Fabickiej zniknęła mi z oczu, a teraz wszędzie widzę tę okładkę "Rutki", która bardzo przykuwa wzrok, i czaję się, żeby tę książkę niebawem przeczytać. Chyba na razie sama, córce podsunę, jak jeszcze trochę podrośnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że Fabicka faktycznie ma talent, z którym może doścignąć najlepszych. Dla mnie była to jak dotąd jedyna próbka jej twórczości. Okładka faktycznie przykuwa uwagę. Mam nadzieję, że okaże się magnesem, który przyciągnie czytelników, bo samo nazwisko autorki jak na razie chyba niewielu coś powie.

      Usuń
  2. hasło "geniusz autorki" bardzo mnie zaintrygowało... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź. Powiedz mi, że się mylę. :D

      Usuń
    2. Pewnie, że sprawdzę. Tym bardziej, że a) miejsce, b) historia c) analogie do bliskiej nam "Jutki" ("Bezsenność Jutki", także łodzianki - znasz?)

      Usuń
    3. Niestety nie znam. Nie wiem też na ile "Jutka" jest łódzka, ale "Rutka" nie tak bardzo. To w sumie opowieść dość uniwersalna. Przynajmniej ja ją tak odebrałam, nie znając Łodzi.

      Usuń

Formularz czeka na komentarze. Czynny całą dobę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...