środa, 4 marca 2015

Tuczarnia motyli


Tuczarnia motyli
Marcin Szczygielski
il. Magda Wosik
Wydawnictwo Bajka 2014
















Bardzo byłam ciekawa jak autor poprowadzi fabułę drugiej części przygód Majki, ciabci, Monterowej i Marka, bohaterów powieści "Czarownica piętro niżej". Czytanie "Tuczarni motyli" okazało się przyjemnym powrotem do znanych miejsc i postaci, jednak wyraźnie świeżym, bo owiniętym długą nicią rozmaitych kontekstów, nadających książce nowy i jak zwykle u Szczygielskiego niezwykle ekscytujący smak. Czym dłużej myślę o tej książce, tym bardziej przekonuję się, że w "Tuczarni" autor nawiązuje dialog nie tylko z młodym czytelnikiem, lecz także z jego rodzicami.

Już sama notka wydawnicza na ostatniej stronie okładki dyskretnie daje sygnał, że Majka "wpadnie" w sam środek wydarzeń rozgrywających się w innej rzeczywistości i choć nie będzie to królicza nora, szereg elementów wskazuje na to, że inspiracje carollowym universum nie były przypadkowe. To nawiązanie inspiruje jeszcze silniej, jeśli wspomnimy, że młodsza siostra głównej bohaterki ma  na imię właśnie Alicja.

Granica, którą wyznacza skok ze szczecińskiego świata skoncentrowanego wokół kamienicy ciabci do szklarni motylołaków i ich absurdalnych sporów, nie jest jednak zupełnie szczelna. Szczygielski nie powstrzymuje się przed mieszaniem obu rzeczywistości. Tradycyjne odczytywanie wydarzeń w perspektywie świata fantazji i realności bierze w łeb. Autor bawi się światami, w których przebywa bohaterka, tym samym budząc zamierzony niepokój. Robi to dyskretnie, bez epatowania strasznymi obrazami. Bez oporów za to wplata w realny świat katastroficzne wizje zasypanej śniegiem Warszawy, pod której grubą pierzyną powstaje alternatywne miasto tuneli, zaludnionych jakby nową generacją ludzi-eskimosów. Dzięki temu zabiegowi "Tuczarnia motyli" znacznie spójniej buduje narrację niż poprzednia część powieści. W książce nie brakuje również magicznych atrybutów, które konstytuują dziecięcą baśniowość: gadające zwierzęta i czarodziejskie przedmioty oraz niezwykłe moce ciotek-czarownic. Amulet, towarzyszący Mai od początku powieści wprost zapowiada nadchodzące niezwykłe wydarzenia.

Szczygielski jak zwykle starannie rozpisuje dialogi, jest dowcipny i bezpretensjonalny. Tym razem garściami korzysta z faktu, że ciabcia i Monterowa, dzięki magicznej mocy zdradliwych lilii odmładzają się i stają się małymi dziewczynkami. Świat motylołaków i ich wzajemne relacje to dla odmiany oko puszczone w stronę rodziców i ich literackich doświadczeń. Fabuła trzyma w napięciu do końca, choć tak naprawdę w kontekście całej serii posuwamy się zaledwie o krok dalej. Co stało się z babcią Niną nadal pozostaje tajemnicą i zagadką do odkrywania w kolejnym tomie przygód Mai.

2 komentarze:

  1. O, my właśnie w połowie gdzieś, zdzierałam dziś gardło wieczorem, te rozdziały są kolosalne! (i: jeszcze jeden, jeszcze pół, proooszę...) Ja bawię się świetnie, chłopaki chyba także :) Też odniosłam wrażenie, że więcej tu ukłonów i mrugnięć w stronę rodziców, niż w części pierwszej.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam drugi raz, tym razem na głos i zauważam kolejne smaczki, których nie zauważyłam przy pierwszej lekturze. Szczygielski jest pod tym względem niesamowity. :)

      Usuń

Formularz czeka na komentarze. Czynny całą dobę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...