,

Ziemia, żywa planeta


 Ziemia, żywa planeta, Aina Bestard, tł. Karolina Jaszecka, Wydawnictwo Tatarak 2020.

Wydawnictwo Tatarak powróciło z Ainą Bestard, znaną polskim czytelnikom, autorką serii "Co kryje...?". Trzymam w ręku rzecz bezbłędną, nieoczekiwanie otwierającą mnóstwo furtek, które w dzieciństwie były przede mną zamknięte. Jeśli chcecie otworzyć swoim dzieciom drzwi do prehistorii, dajcie im "Ziemię, żywą planetę". Świat zawiruje.

 W tej książce wszystko jest przemyślane: od dobrze przedstawionej systematyzacji czasowej, po ciekawe rozwiązania edytorskie. Już nie ma obaw, że zgubimy się w nazwach eonów, epok i okresów, nie umknie nam również niewyobrażalna skala liczbowa wyrażana w milionach. Aina Bestard zrobiła kawał dobrej roboty, żeby każdy czytelnik, niezależnie od wieku, mógł nie tylko zrozumieć procesy zachodzące w trakcie trwania ewolucji, ale również umiał osadzić je w czasie. Bezcenne zwłaszcza dla tych, którzy do prawdziwego szczęścia potrzebują precyzji i porządku. 

Wiem, że "odpowiednia proporcja tekstu do obrazu" to słowo wytrych, ale tutaj faktycznie tak jest. Zdania są dość proste, ale Aina Bestard nie unika terminów naukowych (stromatolity, Pangea, sedymentacja), używa ich jednak w kontekście, wzbogacając tekst odpowiednią ryciną. Tych jest tutaj mnóstwo. Nie pełnią roli ozdobników (choć też) - zawsze mówią razem z tekstem. Przekaz jest spójny i klarowny. Przy niewielkiej pomocy, zrozumiały również dla uczniów młodszych klas SP.

Kremowe strony kilkukrotnie przeplatają podwójne kartki delikatnej kalki. Na nich autorka umieściła małą scenografię. Przezroczysty papier pozwolił zbudować kompozycję, która lekko prześwitując tworzy specyficzną głębię. Prehistoryczny świat nieco ożywa, wychodzi poza ciasne ramy płaskiej kartki. To co Bestard w serii "Co kryje...?" osiągnęła za pomocą kolorowych szkiełek, tu dokonuje z równą gracją, korzystając wyłącznie z wyobraźni czytelników.

Książka pierwotnie została wydana przez barcelońskie Museo de Ciencias Naturales. Złożony proces ewolucji Ziemi i związki zachodzące między zamieszkującymi ją istotami stanowiły na początku temat stałej muzealnej wystawy (można ją wirtualnie zwiedzić na stronie). Dopiero na jej podstawie powstała książka. Duży format i nieoczywista różowa okładka nie pozwalają przejść obok niej obojętnie. To nie jest kolejna pozycja o wielkim wybuchu. To piękna biografia Ziemi i jej mieszkańców od początku, niemal do dnia dzisiejszego.

 




 



 



 


Share:
Czytaj dalej
,

Łowca słów

 

Łowca słów, Susin Nielsen, tł. Iwona Żółtowska, Akapit Press 2015.

W percepcji powieści dla młodzieży funkcjonuje określenie "powieść greenowska" (GreenLit). Pierwszoosobowa słodko-gorzka narracja, wątek romansowy, oderwany od rzeczywistości bohater i jakiś rodzaj fetyszu, tworzący atmosferę powieści, potrafią złożyć się na książkę, która pozwala wytworzyć więź między czytelnikiem a bohaterem. Poznajcie "Łowcę słów".

Na Susin Nielsen trafiłam przypadkiem, kiedy jedna z jej nowszych powieści ("No Fixed Address") otrzymała na okładce rekomendację Sary Crossan, popularnej również w Polsce autorki verse novel, czyli powieści pisanej wierszem. "Łowca słów" to sprawnie napisana prozą, kanadyjska książka z wyraźnie zarysowanym męskim bohaterem. Polska okładka jest raczej nieciekawa i niestety nie uwypukla tego, co oryginalny wydawca zręcznie wysunął na pierwszy plan: chorobliwe przywiązanie chłopca do swojej włóczkowej czapki. Czy to spektrum autyzmu, czy po prostu potrzeba bezpieczeństwa, tego z książki się nie dowiemy, dostaniemy za to ciekawą analizę relacji z nadopiekuńczą matką i nieoczekiwanej przyjaźni z młodocianym przestępcą. 

Dobrze napisane dialogi to pierwsze co rzuca się w oczy w kontakcie z książką. Młodsi bohaterowie nie przemawiają, starsi nie moralizują. Tłumaczka z pełną swobodą dopuszcza potoczny język i trzeba przyznać, że jest w tym autentyczna. Zgrabny schemat powieści, gdzie akcja rozwija się równomiernie, wykorzystując z pozoru przypadkowy motyw gry w scrabble, staje się pretekstem do pokazania różnych aspektów społecznego wykluczenia.

Susin Nielsen bierze na warsztat dwie historie: 12-letniego Ambrożego - ofiarę hiper troskliwej matki i przemocowych kumpli ze szkoły oraz Cosmo - greckiego emigranta starającego się wyjść na prostą po więziennym epizodzie. Przyjaźń obu chłopaków wydaje się niemal niemożliwa, stąd z każdą kolejną stroną budzi co raz większą ciekawość i fascynację. Wysoki poziom empatii, jaki czytelnik osiąga zagłębiając się w fabułę, jest dowodem na to, że bohaterowie nie są papierowi, a ich problemy dadzą się oswoić albo wręcz pozwalają na identyfikację.

Wątpliwości może budzić postać matki Ambrożego, która miejscami sprawia wrażenie bardzo skutecznie usprawiedliwianej przez autorkę. Być może Susin Nielsen niechcący stanęła bardziej po stronie dorosłych, a może celowo chciała pokazać, że prawda często leży po środku. Mimo wszystko mam wrażenie, że książka ma szansę przypaść do gustu nastoletnim chłopakom wchodzącym w wieku dojrzewania. Może nie każdy z nich miałby odwagę głośno przyznać, że często czuje się jak Ambroży, ale każdy chętnie przeczyta historię bohatera, który wybija się na niepodległość.

Share:
Czytaj dalej

Coś i Nic

 

Coś i Nic, Anna Paszkiewicz, il. Kasia Walentynowicz, Widnokrąg 2020.


"Coś i Nic" to druga część tryptyku duetu Paszkiewicz / Walentynowicz. Kartkuję ją tam i z powrotem z dużą satysfakcją, bo to polski picture book na naprawdę światowym poziomie. Praca autorek została już doceniona - "Prawy i lewy" w 2020 roku zdobyli w Pekinie główną nagrodę jury na BIBF Ananas International Illustration Exhibition i wyróżnienie w konkursie Polish Graphic Designs. Liczę, że to nie koniec sukcesów. "Coś i Nic" otrzymało nominację do tytułu Książka Roku ps IBBY, a przed nami jeszcze trzeci tom serii, "Wczoraj i jutro", który swoją premierę miał zaledwie kilka dni temu.

Książka, a nawet cała seria, oparta jest na koncepcji przeciwieństw, która sama w sobie nie jest niczym świeżym w picture bookach dla młodszaków. Tym motywem można przecież bawić się w nieskończoność, najczęściej jednak z zamiarem poszerzania słownictwa. Uśmiecham się jednak radośnie, bo autorki opuściły bezpieczne rewiry antonimów i zajrzały w nieco bardziej filozoficzne rejony. Czy Coś zawsze warte jest więcej niż Nic? Czy Nic to musi być strata? Wreszcie, czy można dowartościować Nic, bez uszczerbku dla odwiecznego prymatu "więcej" nad "mniej"?

Pointa jest przewrotna i zaskakująca, dzięki czemu cała historia nabiera żywych rumieńców. Anna Paszkiewicz skroiła ją na miarę, stąd krótkie, nieprzegadane akapity dobrze się czyta, a poprzedzające je tu i ówdzie wykrzyknikowe zdania na cześć Coś wyraźnie wybrzmiewają, odsłaniając fasadowość cech głównego bohatera.

Kasia Walentynowicz czule i uważnie podążyła śladem autorki, personifikując obie postacie. Zachwyciła mnie wyklejka: początkowa poświęcona w całości skłębionemu Coś, końcowa oddana do dyspozycji prawie niewidzialnemu Nic. To zaproszenie do szukania Coś i Nic na rysunkach i odczytywania kontekstów. Podoba mi się flamaster, którym autorka niespiesznie tworzy wszechobecne roślinne motywy i wszędobylskich zwierzęcych bohaterów drugoplanowych. Zaproszenie do wyszukiwania na ilustracjach ukrytych elementów nawiązuje wyraźnie do zachęty jaka kryje się w zakamarkach historii: żeby nie oceniać po pozorach i zawsze szukać prawdy.





Share:
Czytaj dalej
,

Books, Bücher, Libros, Livres // luty 2021

 


Shy Willow (Nieśmiały królik)
Cat Min
Levine Querido
, 48 s.
wiek: odbiorcy: 4+

 

 

Królik Willow mieszka w zapomnianej skrzynce pocztowej i niechętnie z niej wychodzi. Drzewa na zewnątrz wyglądają jak potwory, dzieciaki krzyczą, piłki zderzają się ze sobą, a deszcz jest głośny w ten wyjątkowo straszny sposób. Pewnego dnia do skrzynki wpada list od chłopca. To wiadomość do księżyca zawierająca pewną wyjątkową prośbę. Willow wie, że jeśli nie pokona swojego strachu, list być może nigdy nie dotrze do adresata. Czy się odważy?

 

 

 

 

 

 

Didi och Gogo väntar på bussen
Anna Höglund
Lilla Piratförlaget, 48 s.
wiek odbiorcy: 3+

- Didi?

- Tak, Gogo?

- Na co czekamy?

- Czekamy na autobus, Gogo. Na autobus się czeka. Wszyscy to wiedzą!

 

Dwie świnki, Didi i Gogo, siedzą na ławce i czekają. Czekanie na coś jest samo w sobie działaniem. Może to właśnie czekanie jest główną aktywnością w życiu? Anna Höglund przedstawia własną, pełną absurdalnego humoru, interpretację "Czekając na Godota". Dla dzieci i wszystkich innych o dziecięcej wrażliwości.


Discórdia (Niezgoda)
Nani Brunini
Pato Lógico, 40 s.
wiek odbiorcy: 7+


"Niezgoda" to wizualna narracja opowiadająca o polaryzacji opinii we współczesnym świecie i potrzebie budowania mostów, które pomogą nam żyć we wspólnocie.

Wszystko zaczyna się od małej rozbieżności, która narasta do niewyobrażalnych rozmiarów, pociągając za sobą bezkompromisowych zwolenników po obu stronach konfliktu. Niekończący się spór sprawia, że nie ma takich argumentów, których nie dałoby się odeprzeć. Ten kto krzyczy najgłośniej, wygrywa czy raczej wszyscy przegrają?







Paris by Phone (Paryż na telefon)
Pamela Druckerman, il. Banjamin Chaud
G.P. Putnam’s Sons Books, 32 s.
wiek odbiorcy: 4+


Kiedy Josephine Harris decyduje, że to właśnie Paryż jest miejscem, które skradło jej serce, szybko wybiera numer na magicznym telefonie i natychmiast znika. Miasto świateł pełne jest klimatycznych kawiarni, ludzie przechadzają się, niosąc pod pachą świeże bagietki, jest wieża Eiffla i wspaniała nowa rodzina, która nie może się doczekać, kiedy jej to wszystko pokaże.
 

Paryż to uczta dla zmysłów, ale każde nowe odkrycie wywołuje uczucie melancholii. Kogoś tu brakuje. Może mamy Josephine, która kocha ją najbardziej na świecie?





 

Milo Imagines the World (Milo wyobraża sobie świat)
Matt de la Peña, il.Christian Robinson
G.P. Putnam’s Sons Books, 40 s.
wiek odbiorcy: 4+


Znany autorski duet, Matt de la Peña i Christian Robinson, autorzy książki, laureatki Medalu Newbery - "Last Stop on Market Street" oraz bestsellera New York Timesa "Carmela Full of Wishes", po raz kolejny dostarczają przejmującą i aktualną książkę obrazkową, która ma szansę szybko znaleźć się w kanonie literatury.

Milo jedzie w długą podróż metrem ze swoją starszą siostrą. Dla zabicia czasu przygląda się twarzom wokół siebie i dopowiada życiorysy. Jest mężczyzna z wąsami i krzyżówką. Milo wyobraża go sobie układającego pasjansa w zagraconym mieszkaniu pełnym zwierząt. Jest też kobieta w stroju weselnym, z małym psem wyglądającym z torebki. Milo wyobraża ją sobie podczas uroczystej ceremonii w katedrze. A potem chłopiec w garniturze i śnieżno-białych tenisówkach. Milo widzi go wracającego do domu, a ściślej mówiąc do zamku z mostem zwodzonym i lokajem. Ale kiedy chłopak w garniturze wysiada na tym samym przystanku co Milo okazuje się, że idą tą samą ścieżką, dokładnie w to samo miejsce. Milo zaczyna rozumieć, że tak naprawdę nie można nikogo poznać, tylko na niego patrząc.



Wolfboy (Wilkołak)
Andy Harkness
Bloomsbury Children's Books, 40 s.
wiek odbiorcy: 3+


Wilkołak jest głodny!

Ślini się, warczy i grymasi!

Gdy przemierza las w poszukiwaniu królików, z każdą minutą staje się coraz bardziej głodny i warczący. Co się stanie, jeśli Wilkołak nie znajdzie żadnych królików? A co, jeśli tak?

Dzięki odważnym ilustracjom i energetycznej historii "Wilkołak" doskonale oddaje skrajne emocje towarzyszące byciu bardzo głodnym. 








Share:
Czytaj dalej

Zamek

 

Zamek, Emma Adbåge, tł. Katarzyna Skalska, Zakamarki 2021.

Trzeba bywać na kinder party, żeby zrozumieć. Najpierw dłużące się minuty oczekiwania na wyjście: pospieszna toaleta, łapanie w locie ulubionej zabawki, ostatnie siku już w kurtce. Potem impreza. Odświętny rozgardiasz, nowe twarze (niekoniecznie sympatyczne), tort na dywanie, guma do żucia przylepiona do twojego talerzyka. No i prezent.

Emma Adbåge jak zwykle wchodzi tam, gdzie nikt jej nie zaprasza. Perspektywa dywanu, szczery rzut oka dookoła. Dziecięcemu obserwatorowi nic nie umyka. Tu czas ma swój własny rytm, a dorosłe sprawy odchodzą na bok, w niedaleki, jednak wciąż obecny cień. To z pozoru książka o dawaniu. O tym jak czasem ciężko rozstać się z prezentem, który się dla kogoś przygotowało. Ale na tym nie koniec. Społeczny wachlarz doświadczeń przedstawiony w "Zamku" jest bogaty, a jak na pandemiczne czasy wręcz sentymentalnie nierealny. Ostatecznie fabułę zamyka uczucie "Schadenfreude" i wtedy na pewno już wiemy, że impreza była udana. Symbolizuje to radośnie powiewający na wietrze czerwony balonik, jakże różny od innych balonów porzuconych na poprzednich stronach. 

Przyznam, że ta zaskakująca wolta doskonale podsumowuje nieme pytanie, które zawsze smętnie błąka się po urodzinowych imprezach: dlaczego to nie ja zdmuchuję te świeczki? Emma Adbåge ma swój sposób na to, by bez udziału dorosłych i dosadnych puent powiedzieć wszystko to co ważne, ale cały czas pozostawiając miejsce na własny odbiór. Szczerość jest obecna w tekście, ale w lapidarnych rysunkach autorki niemal się o nią potykamy.

 

inna książka Emmy Adbåge: DOŁEK  (nominacja w trzeciej edycji Plebiscytu blogerów Lokomotywa - Książka dla niedorosłych)

 

Share:
Czytaj dalej