Instytut bombowych teorii

 

Instytut bombowych teorii, Tom Gauld, tł. Karolina Iwaszkiewicz i Adam Pluszka, Wydawnictwo Marginesy 2020.

 

Jakiś czas temu krążył po Sieci taki obrazek. Lajkowany powszechnie, bo kto z nas nie chciałby skatalogować swojej biblioteki w podobny sposób.

 

Nazwisko Tom Gauld nic mi jeszcze wówczas nie mówiło. Nie trafiłam na "Mooncopa" ani "Goliata". Nie czytałam Guardiana ani New Yorkera. Tom Gauld, jeden z najbardziej znanych brytyjskich komiksiarzy, autor nosów w kształcie serdelka i oczu jak ziarenko maku, objawił mi się na dobre wraz z "Instytutem bombowych teorii" - komiksem zbierającym w całość 150 stripów opublikowanych na łamach magazynu New Scientist. Wpadłam.

Dość powiedzieć, że żaden ze mnie umysł naukowy. Pewnie bardziej widziałabym siebie z niewydanym w Polsce "Piekąc z Kafką" ("Baking with Kafka"), poświęconemu szeroko pojętej kulturze, ale traf chciał, że świeżo po seansie "Interstellar", siłą eksplozji podświadomości, trafiłam właśnie na stronę wydawnictwa Marginesy. Teoria równoległych światów, tunele czasoprzestrzenne, apokalipsa i inne rozpalające wyobraźnię koncepcje z thrillera science fiction, okazały się całkiem skutecznie przemawiać również na papierze.

Gauld trafia w sedno. Jego rysunki są raczej pokroju symbolicznych. Dowcip kryje się za pomysłem. Inteligentnym skojarzeniem. Zaskakującą zmianą.  Obraz pomaga odczytać intencję, jest uroczo dopracowany, nic nie stara się ukryć. Co ciekawe Tom Gauld to preferujący schematyczne ujęcia daltonista. Jak sam przyznał w jednym z wywiadów, w rysowaniu postaci najchętniej poprzestałby na prostych, czarnych patyczakach. Mimo tych wyraźnych uproszczeń, albo właśnie dzięki nim, jego styl przyciąga uwagę, jest czytelny i miły w obsłudze.

"Instytut bomowych teorii" to komiks nerdowski, ukłon w stronę tych, którzy szukają inteligentnego poczucia humoru, bez rechotu i błazenady. 






Share:

4 komentarze:

  1. Oj tam! Rechotałem przy każdym z zaprezentowanych pasków. Chyba sobie sprawię na ... Dzień Polskiej Nauki?? :P I dołożę "Wielkiego Złego Lisa", którego od dawna sobie obiecuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to był na pewno wysoce intelektualny rechot ;).
      Co do komiksów, ewidentnie chcesz pożenić komiks francuski z brytyjskim. Nie wiem czy to przemyślana decyzja. Zwłaszcza w połączeniu z polską nauką, która jaka jest każdy widzi. Może się zrobić gorąco. :D

      Usuń
    2. Żeby było jeszcze ciekawej dosztukowałem koszyk Wszystkimi kolorami świata :P

      Usuń
    3. W takim razie powinieneś jeszcze rozważyć Salve femina.

      Usuń