,

Małe Licho


Małe Licho i tajemnica Niebożątka & Małe Licho i anioł z kamienia, Marta Kisiel, il. Paulina Wyrt, Wilga 2018/2019.

Marta Kisiel sukces serii o Małym Lichu zasadziła na niespotykanym pomyśle: stworzyła wspólne uniwersum dla książek dorosłych i dziecięcych.

Premiera pierwszego tomu "Małego Licha" w 2018 roku nastąpiła 8 lat po debiucie "Dożywocia", pierwszej części dorosłego cyklu. Sukces serii przypieczętowała nagroda Zajdla za opowiadanie "Szaławiła" (2018) i nominacja do tego samego lauru dla drugiego tomu powieści - "Siła Niższa" (2016) . Tzw. "Dożywocie" zyskało miano książek kultowych, z rzeszą fanów rozkochanych w niespiesznej fabule, inteligentnym poczuciu humoru i plejadzie dobrze nakreślonych bohaterów. Pojawienie się "Małego Licha" dla wielu rodziców okazało się świetną okazją do powrotu w znane zakamarki, a przy okazji zapoznania z tym mikroświatem własnych dzieci. Marta Kisiel potrafiła wykorzystać wszystkie baśniowe atuty fabuły, nie rezygnując przy tym z zakorzenienia jej w na wskroś współczesnych realiach. Tym samym "Małe Licho" nie straciło na przenikliwej analizie społecznej i atutach dobrej powieści obyczajowej.

Swoboda łączenia nadprzyrodzonych  bohaterów z całkiem zwyczajnym życiem na prowincji to coś, co przyciąga i może uzależnić od świata "Dożywocia". Zwyczajnym tylko z pozoru, bo nic tu nie jest tym, czym się wydaje. Dwa anioły, romantyczne widmo, dwa krakeny, duchy żołnierzy Wermachtu, dżin, wreszcie misiowaty wiking, postrzelona redaktorka i zagubiony dziedzic całej tej menażerii stanowią barwne tło dla głównego bohatera - Bożka - pół chłopca-pół widmo. Kisiel sięga również po motywy literackie pochodzące z romantyzmu. Wykorzystuje je inteligentnie i z dużą korzyścią dla fabuły. "Król Olch" w pierwszym tomie, a "Dziady" w drugim budują ciekawe relacje intertekstualne, z pozoru dalekie od szkolnych doświadczeń młodych czytelników, ale dające okazję do sięgnięcia głębiej w literackich poszukiwaniach. Osobiście sprawdziłam, że nawet z siedmiolatką można zajrzeć do Goethego i wspólnie poczytać poemat w różnych przekładach, a ostatecznie nawet w oryginale.

"Małe Licho i anioł z kamienia" zostało docenione przez jury konkursu Polskiej Sekcji IBBY,  otrzymując tytuł Książki Roku 2019. Rok wcześniej "Małemu Lichu i tajemnicy Niebożątka" przyznano nagrodę Ferdynanda Wspaniałego, wręczaną  przez organizatorów Festiwalu Literatury dla Dzieci. Bezsprzecznie jest to dowód na to, że nietypowe projekty literackie, mają szansę zostać dostrzeżone i zyskać szeroką akceptację. Uniwersum "Dożywocia" na długie tygodnie przejęło wspólny czas głośnego czytania w młodszej i starszej grupie wiekowej w naszym domu. Pokochaliśmy bohaterów jak starych przyjaciół, zwłaszcza anioła w bamboszkach, ale nie tylko. Marta Kisiel umie sprawić, że nawet czort i introwertyczna ośmiornica potrafią zjednać sobie czytelników. Czekamy na więcej.




Share:

6 komentarzy:

  1. Ale cóż z tego, że "Król Olch", ba!, że "Dziady", skoro zaraz będą głosy, że diaboły, że bezeceństwa, że sodomiagomoria i precz z tym od bobmelków. Osobiście uważam, że obie części są świetne i naprawdę trzymam kciuki, żeby ktoś znaczny nie doszukał się w książkach rzeczy, których tam zwyczajnie nie ma :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako teolog daję swoje imprimatur ;).

      Usuń
    2. W ten dziwny, niezbyt ciekawy dzień, sprawiłaś, że się szeroko uśmiechnąłem. Pozostając w temacie, ostatnio ruszyłem z półki mitologię słowiańską z Egmont Art. Młodszy niezbyt zainteresowany w końcu się przyłączył, a ostatecznie na jego stoliku nocnym wylądował Bestiariusz słowiański od Bosz, bo zaczęliśmy szukać bannika i się wciągnął. Teraz łazi i dokształca mnie w dziedzinie maszkar wszelakich :D

      Usuń
    3. Bo z tą słowiańską demonologią jakoś nie jesteśmy za pan brat. Były Paskudki słowiańskie, ale u nas zupełnie się nie sprawdziły, a Mitologia Egmontu to w sumie taki wstępniak. Jeszcze są mity Wierzbickiego, do których nie dotarłam. Szczygielski ładnie bawi się tematem. Wciąż niedosyt literatury dla dzieci na ten temat. W młodości fascynowałam się Mitologią Gieysztora. Ciekawe jak z dzisiejszej perspektywy oceniłabym przystępność...

      Usuń
    4. Prawda? A przecież w szkole jest "religia" :P Ale twórcy powolutku sięgają, np. przychodzą mi do głowy komiksy KRLa :) Gieysztora miałem i czytałem. W ogóle kiedyś miałem fazę na te małoformatowe, czarne książki z serii Mitologie świata :) No i ja jeszcze gdzieś tam zahaczyłem o Brucknera. No ale ja to dziwny jestem :D

      Usuń
    5. To raczej podstawy slawistyki by się przydały ;).
      W sumie za naszych czasów nie było nic. Mitologia grecko-rzymska w natarciu, oczywiście w wykonaniu Parandowskiego.
      Tak! KRL z Łaumą był chyba pierwszy. Potem inni poszli tym śladem.

      Usuń