Co mówi tata Alberta?


"Jest sobota i tata ma pełne ręce roboty. Musi zrobić pranie, wynieść śmieci, posprzątać! Byli już dziś z Albertem na wielkich zakupach. Nakupowali masę rzeczy".

 Kasjerka w owadzim sklepie wręcza nam wraz z paragonem pasek naklejek wraz z ulotką. Nie pyta czy chcemy, czy zbieramy, widać taki przykaz, żeby dawać wszystkim, zwłaszcza tym z dziećmi. Małoczcionkowe dzieciaki po całowakacyjnym poście reklamowym zaglądają ciekawie przez ramię.
- To dzisiaj pierwsze dzieci, które nie wiedzą o co chodzi - komentuje kasjerka, a ja puchnę z dumy choć po jej minie trudno wywnioskować, czy komentarz był wyrazem aprobaty.

Poza sezonem wakacyjnym nie robimy zakupów z dziećmi. Każdy ma jakiś życiowy fiks. Nie chodzimy też razem do sklepów z zabawkami. Po co podsycać zapotrzebowanie na przedmioty, o których młode nie mają pojęcia. Tata Alberta też ma swoje małe fioły: "Wszystko ma swój czas", "Po kolei! Nie łap kilku srok za ogon!". Wprawdzie uskutecznia wspólne zakupy z synem i to nawet "na cały miesiąc" (kto mi powie jak to się robi?), ale swój autorytet buduje w innych obszarach. Buduje skutecznie: przecież Albert nie je kanapki podczas zabawy. Ale w sobotę po wielkich zakupach i jeszcze większym rozpakowywaniu nawet tata Alberta traci rezon. A wtedy doprowadza do sytuacji, na widok której tylko ze wstydem spuszcza wzrok. Podobnie jak ja, gdy cały pasek naklejek z owadziego sklepu zostaje równiutko naklejony na owadzią ulotkę.

Co mówi tata Alberta?, Gunilla Bergström, tł. Katarzyna Skalska, Zakamarki 2018.

Share:
Czytaj dalej
, ,

Jane, lis i ja


Jane, lis i ja, Fanny Britt, il. Isabelle Arsenault, Kultura Gniewu 2018.



Duży apetyt pojawia się już po pobieżnym przekartkowaniu książki. Staranne, nastrojowe grafiki, ciekawe liternictwo, frapujący kontrast czerni i bieli z pojawiającymi się akcentami koloru. Trudno się dziwić, że "Jane, lis i ja" przyciąga uwagę i wysoko winduje oczekiwania.


Myślałam, że polubię historię o prześladowanej przez rówieśników jedenastolatce, która ucieka od problemów w świat powieści Charlotte Brontë.  Spodziewałam się ciekawej podwójnej narracji, elementów realizmu magicznego ukrytego pod postacią lisa i interesującej bohaterki, dojrzewającej wraz z tokiem fabuły. Nic z tego. Autorki odwaliły kawał roboty, żeby ostatecznie dać czytelnikom książkę wtórną, przewidywalną i ckliwą jak wiktoriańska literatura.


Przez chwilę wydawało mi się, że efekt jest być może zamierzony. Nie mam w zwyczaju łapać się w tego typu emocjonalne pułapki, stąd zawsze dwa razy sprawdzam, czy nie jest to celowy zabieg. Niestety, pod emocjonalną otoczką "Jane, lis i ja" chowa się tylko banalna historia jakich wiele oraz niewiarygodne odwrócenie biegu wydarzeń w finalnych scenach. Mimo szczerych chęci, tym razem nie byłam nawet w stanie zidentyfikować się z dylematami głównej bohaterki, mimo że niedopasowanie społeczne jest mi od zawsze tematem bliskim, a uczucia osoby odtrąconej mam przerobione na własnym poletku.


Prawdopodobnie fabuła książki skorzystałaby, gdyby autorki doprecyzowały, na czym w istocie polegają kompleksy bohaterki, że mają podłoże psychiczne, a nie tkwią w prawdziwej, fizycznej nadwadze. Fanny Britt wykonała unik, a dla odwrócenia uwagi od nieciekawej postaci wprowadziła zwierzęcego bohatera, który przemyka przez fabułę w groteskowo bezsensownym stylu.


Żeby sprawić sobie estetyczną przyjemność, "Jane, lis i ja" wystarczy po prostu obejrzeć, ewentualnie przeczytać notkę od wydawcy. Jako starannie wydana perełka graficzna będzie pięknie prezentować się na półce w towarzystwie innych picture booków. Dla mnie pozostanie nieodżałowanym potencjałem na ujmującą lekturę i piękną, kobiecą powieść graficzną.





Share:
Czytaj dalej
,

#instant / Uczciwa oszustka

Kakao rozpuszczalne instant lub dla chętnych kawa, modny Instagram, aparaty Instax, a w tym wszystkim pokolenie instant. Musi być szybko, krótko i na temat. Od dziś również na Małej czcionce. W nowym cyklu #instant zagoszczą mikrofelietony z książką w tle. Macie ochotę? Zaczynamy.



"Na wybrzeżu śnieg padał od miesiąca. Jak daleko sięgano pamięcią, nigdy nie było tyle śniegu; sypał nieprzerwanie, piętrzył się przy drzwiach i oknach, obciążał dachy, nie ustawał ani na godzinę. Ledwie oczyszczone drogi dla pieszych błyskawicznie się zaśnieżały. Mróz sparaliżował pracę w szkutniach. Ludzie budzili się późno, bo nie było już poranków".


Wczoraj, wiedziona instynktem samozachowawczym wypełniłam ankietę Komisji Europejskiej w sprawie zmiany czasu z letniego na zimowy i odwrotnie. Od razu mówię, jestem silnie po stronie zatrzymania  wahadła, które co pół roku każe nam oszukiwać zegar biologiczny.  Moją determinację odnotowałam zresztą na skali 1 do 10, zaznaczając najwyższy możliwy pułap, równający się desperacja. Mam też czysto prywatne porachunki związane z tym procederem. W bólach porodowych, cofałam bowiem wskazówkę zegarka w pewnym stołecznym szpitalu, tym samym o godzinę przedłużając czas, kiedy nikt z personelu nie interesował się moim podłym losem. Takich rzeczy się nie wybacza.
Ankieta zakładała możliwość dołączenia dowolnego dokumentu. Przez chwilę rozważałam załączenie fotki z podobizną grudniowej Warszawy o godzinie 16. Jakże mi bliskiego i znienawidzonego widoku. Powstrzymała mnie myśl, co będzie jak jakiś przebiegły Fin czy Szwed posłuży się zdjęciem swojego miasta w godzinach późno porannych. Nie chciałam wypaść blado. Odpuściłam.

Tove Jansson chyba też bliskie było moje emocjonalne manipulanctwo. Do czego można się posunąć, aby nie robiąc nikomu krzywdy zadbać o swój własny interes? Bohaterki nie cofają się przed niczym. Fińska zima dobrze hartuje, nie ma co. Lepiej niż nasza. Katri szuka motywów by przeprowadzić swój chytry plan przejęcia majątku, Anna buduje przed swoimi czytelnikami fałszywy obraz siebie jako artystki. Wszystko z kamienną twarzą. Nie padają jasne odpowiedzi, co jest dobre a co złe. W każdym akcie życzliwość może kryć się cząstka egoizmu. Ja to wiem. Może to być nawet cały głaz. Czy nas przygniecie? Tove Jansson twierdzi, że nie. Dość powiedzieć, że bohaterkom wszystko poszło na zdrowie. Gorzej było z psem. Może moja ankieta trafi do jakiegoś Skandynawa. A co jeśli do sprawy dorwą się południowcy? Trzeba będzie odejść ze spuszczonym łbem. Pewnie na Białoruś.

Uczciwa oszustka, Tove Jansson, tł. Halina Thylwe, Nasza Księgarnia 2018.

Share:
Czytaj dalej
, ,

Books, Bücher, Libros, Livres // lipiec 2018



Wakacyjny czas sprzyja czytaniu długich książek, dlatego w lipcowym zestawieniu mamy dla Was same powieści dla młodzieży. Wśród typowych tematów, takich jak przyjaźń czy szkoła, znalazły się również zbrodnia, uroda, segregacja rasowa czy niewola.
Zapraszamy!

My Year in the Middle (Mój rok po środku)
Lila Quintero Weaver
Candlewick Press, 288 s.
wiek odbiorcy: 9+

Alabama, rok 1970. Lu świetnie radzi sobie na bieżni, a to sprawia, że w podzielonej rasowo klasie jest idealną kandydatką na najlepszą koleżankę. Jednocześnie konieczność manewrowania wśród towarzyskich układów wystawia jej zapał na próbę.

"Klasa Panny Garett nie różni się od innych klas w naszej szkole. Białe dzieciaki siedzą po jednej stronie, a czarne po drugiej. Ja jestem jedną z nielicznych osób siedzących po środku, na linii podziału".

Lu Olivera chciałaby przetrwać szóstą klasę w spokoju i dobrych relacjach ze wszystkimi. Kłopot w tym, że jej dotychczasowe koleżanki zaczynają się zmieniać, koncentrując swoją uwagę głównie na chłopcach i kąśliwych uwagach dotyczących nowej atletycznej pasji Lu. Dziewczynka żywi nieśmiałą nadzieję na przyjaźń z koleżanką z bieżni, Belindą Gresham, ale w 1970 roku Red Grove w stanie Alabama jest wciąż miejscem, w którym czarni i biali nie zadają się ze sobą. W tle wydarzeń, popierający segregację rasową, były gubernator stanu, George Wallace, toczy ostrą walkę o stanowisko z ubiegającym się o re-elekcję Albertem Brewerem, co prowadzi do narastającego napięcia wewnątrz stanu, ale także wewnątrz klasy i sprawia, że Lu nie może dłużej pozostawać obojętna wobec podziałów rasowych w szkole. Czy wystarczy jej rozwagi, by opowiedzieć się po stronie dobra i znaleźć przyjaciół, którzy zrobią to samo?






The Cheerleaders ( Cheerleaderki)
Kara Thomas 
Delacorte Press, 384 s.
wiek odbiorcy: 14+
 

Nowy, trzymający w napięciu thriller autorki "Mrocznych zakamarków", którego akcja rozgrywa się w stanie Nowy Jork i w którym niepokojący ciąg pozornie niepowiązanych wydarzeń prowadzi do śmierci pięciu cheerleaderek.

W Sunnybrook nie ma już cheerleaderek.

Najpierw zdarzył się wypadek drogowy: w deszczową noc dwie dziewczyny zginęły uderzając autem w drzewo. Niedługo później doszło do zabójstwa. Dwie kolejne dziewczyny poniosły śmierć z rąk sąsiada. Morderca zginął od policyjnych kul, zabierając do grobu tajemnicę motywów swojej zbrodni. Ostatnią cheerleaderką, która pożegnała się z życiem była siostra Moniki. Po jej samobójstwie, szkolna drużyna cheerleaderek została rozwiązana. Nikt nie chciał rozpamiętywać bólu po stracie dziewcząt.

To było pięć lat temu. Teraz władze oraz uczniowie liceum w Sunnybrook chcą upamiętnić życie pięciu cheerleaderek. Dla Moniki nie jest to jednak łatwe. Wolałaby zapomnieć.

 Tymczasem świat wokół niej zaczyna się chwiać. Listy w biurku ojczyma, wygrzebany skądś przedpotopowy telefon, nowa dziwna znajomość ze szkoły... To, co zaczęło się przed pięciu laty, wcale się jeszcze nie skończyło. Niektórzy ludzie w miasteczku wiedzą więcej, niż chcą przyznać. A Monica odkrywa, że w jakiś dziwny sposób znalazła się w samym środku wydarzeń.

 W Sunnybrook nie ma już cheerleaderek, ale to wcale nie oznacza, że pozostali są bezpieczni.




Hello, Universe (Witaj wszechświecie!)
Erin Entrada Kelly
il. Isabel Roxas
 Greenwillow Books, 320 s.
wiek odbiorcy: 8+
 

Laureatka nagrody Newbery Medal, Erin Entrada Kelly, stworzyła zabawną i przejmującą historię z podwórka o nieoczekiwanej przyjaźni.

Powieść złożona z czterech przenikających się narracji - dwóch chłopięcych i dwóch dziewczęcych - jest pochwałą odwagi, odmienności i umiejętności odnalezienia swojego wewnętrznego 'bayani' (bohaterstwa).

Pewnego dnia cztery życia niespodziewanie splatają się ze sobą. Virgil Salinas jest nieśmiałym chłopcem o dobrym sercu, który czuje się wyobcowany w rodzinie fanatyków sportu. Valencia Somerset jest niesłysząca, mądra, odważna i w głębi duszy samotna, a ponadto uwielbia przyrodę. Kaori Tanaka uznaje siebie samą za niezrównoważoną psychicznie ofiarę prześladowania ze strony młodszej siostry Gen. Wreszcie Chet Bullens, który marzy o tym, żeby te dziwaczne dzieciaki przestały w końcu być takie inne i pozwoliły mu skupić się na baseballu.

Ta czwórka nie koleguje się ze sobą, aż do dnia, w którym Chet robi żart i w jego wyniku Virgil wraz ze swoją świnką morską zostają uwięzieni na dnie studni. Stawiając czoła katastrofie, Kaori, Gen i Valencia ruszają na ekspedycję ratunkową w poszukiwaniu Virgila. Łut szczęścia, spryt, odwaga i niewielka pomoc ze strony wszechświata sprawiają, że pomoc nachodzi w porę, dręczyciel dostaje nauczkę, a przyjaźń rozkwita.





Things Jolie Needs to Do Before She Bites It  
(Rzeczy, które Jolie powinna zrobić zanim pogryzie trawę)
Kerry Winfrey
Feiwel & Friends, 288 s.
wiek odbiorcy: 13+

 

Wiele można by powiedzieć o Jolie, ale nie to, że jest ładna.

Jolie cierpi na okluzję mezjalną. To medyczne określenie na przodozgryz. Przeżuwanie jest dla niej męczarnią, bóle głowy częstym koszmarem, a pierwszy pocałunek nadal marzeniem. Za kilka miesięcy Jolie ma przejść zabieg korekcyjny i nie może się już doczekać, kiedy wreszcie zostanie naprawiona.

Paraliżuje ją strach przed śmiercią na stole operacyjnym. Wspólnie z przyjaciółmi, Evelyn i Derkiem, postanawiają sporządzić listę "Rzeczy, które Jolie powinna zrobić zanim pogryzie trawę (co jest niezwykle nieprawdopodobne, ale mimo wszystko może się jednak zdarzyć)", takich jak np. zjedzenie wszystkich przystawek w restauracji Applebee oraz pocałunek z przystojniakiem Noah Reedem.

Od kiedy jednak życie toczy się zgodnie z planem?

Krzepiąca i dowcipna historia Jolie jest również szczerą refleksją na temat współczesnych kanonów piękna.
 







Notes from My Captivity (Zapiski z mojej niewoli)
Kathy Parks
Katherine Tegen Books, 352 s.
wiek odbiorcy: 13+


Adrienne Cahill zależy jedynie na trzech rzeczach: miejscu w dobrej uczelni, karierze uznanej dziennikarki na wzór swojego idola, Sydney'a Declay'a oraz poczuciu, że jej zmarły ojciec byłby z niej dumny.

Kiedy więc otrzymuje propozycję napisania artykułu, który otworzy jej drzwi na wymarzone studia, a przy okazji pozwoli obalić głupi mit o rodzinie syberyjskich pustelników, rozpowiadany przez jej ojczyma, Adrienne ani przez chwilę nie waha się przed podróżą na drugi koniec świata.

Okazuje się jednak, że rosyjska ziemia jest jeszcze bardziej bezkompromisowa niż sama Adrienne i w obliczu katastrofy, żmudne przygotowania do wyprawy zdają się na nic. Dziewczyna zostaje więźniem rodziny, w której istnienie nie wierzyła, a jedyną szansę na ratunek upatrujew pozornej życzliwości dla oprawców, choćby nawet zakładała kokietowanie ich najmłodszego syna.
 

* Zamieszczone opisy książek oraz zdjęcia pochodzą z materiałów wydawców. Tłumaczenie: Mała czcionka.

Share:
Czytaj dalej