poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Moc czekolady. Opowieść o Wedlach i czekoladzie


 Moc czekolady. Opowieść o Wedlach i czekoladzie
 Anna Czerwińska-Rydel
 il. Poważne Studio
 Wydawnictwo Muchomor 2014
















Nazywam się Mała czcionka i nie lubię czekolady. Od tego chyba powinnam zacząć, bo książka, która według mojego męża przesiąknięta jest zapachem czekolady, inaczej odbierana będzie przez kogoś kto lubi i tego, który niekoniecznie.
Opowieść o Wedlach bardzo szybko zdobyła uznanie 6-letniego Tomka i mimo że pierwsze rozdziały opisujące historię odkrycia ziaren kakaowca były dość zawiłe i początkowo go zniechęciły, książkę ostatecznie połknęliśmy w trzy wieczory. Fragmentów opisujących dzieje fabryki podczas wojny słuchał za to z otwartą buzią i to w sensie dosłownym, dopytując co chwila o każdy szczegół. Anna Czerwińska-Rydel wypracowała bardzo skuteczny warsztat pisania opowieści biograficznych dla dzieci, który daje jej chyba nieograniczone możliwości zawiązywania fabuły wokół dowolnej postaci. Nie robi tego w sposób spektakularny, ale na tyle skuteczny, by jej książki czytać z przyjemnością i nie nudzić się ich znajomą powtarzalnością.

Opowieść o Wedlach ktoś na Sieci nazwał folderem reklamowym, zarzucając książce "indoktrynację za własne pieniądze". Ocena wydaje się być trochę naciągana, zważając na to, że majątek Wedlów został po wojnie upaństwowiony i trudno doszukiwać się ciągłości między ówczesną i dzisiejszą marką. Faktem jest za to, że książka stanowi piękną laurkę dla rodziny Wedlów, taką na której nie sposób znaleźć żadnej rysy. Nie ujmując nic ich zasługom dla Warszawy, niektóre fragmenty brzmią aż zbyt pięknie, by były prawdziwe.

Autorka nie sili się na happy end. "Moc czekolady" mimo słodkich konotacji nie ma szczęśliwego zakończenia. Okazuje się być raczej nieco gorzkie i wbrew wspomnianym wcześniej zarzutom pozostawia raczej pewien niesmak w stosunku do Zakładów Przemysłu Cukierniczego "22 Lipca" i ich następców. Historia Wedlów jest zdecydowanie opowieścią o czasach świetności fabryki, które minęły bezpowrotnie: o polskich plantacjach kakao, krowach wypasanych na halach i pękającej po nagryzieniu polewie Ptasiego Mleczka.

Czy jest też książka o Grycanach? - zapytał na koniec Tomek.


3 komentarze:

  1. A ja jestem wielką fanką czekolady, chociaż staram się ją sobie dawkować. Nie widziałam jeszcze tej książki, ale spodziewam się właśnie takiej laurki - nostalgicznej bardzo. Pogubiłam się już, do kogo dziś należy firma Wedel, ale biorąc pod uwagę, że wszystko jest marką na sprzedaż, nic mnie już chyba nie zdziwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakładko, przeczytajcie sobie koniecznie, najlepiej z kubkiem kakao :). Bardzo miło czyta się takie laurki, a z drugiej strony żal ogarnia, że Wedel nie jest już tą prężną rodzinną firmą.

      Usuń
  2. A to ja też chętnie przeczytam! Lubię czekoladę i książki tej autorki. Chętnie poznam historię rodziny Wedel.

    OdpowiedzUsuń

Formularz czeka na komentarze. Czynny całą dobę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...