Wszystko przez mrówki
Wszystko przez mrówki, Zuzanna Fruba, Polarny Lis 2026
"Inna niż wszystko, co ostatnio czytałam" – stwierdziła z satysfakcją moja dorosła córka, odkładają na stół przeczytany egzemplarz "Wszystko przez mrówki", a ja uznałam, że to świetne podsumowanie.
W zasadzie nie jest to książka, która łamie standardy: fabuła poprowadzona jest liniowo, gatunkowo jesteśmy w opowiadaniu, a całość kończy się satysfakcjonującym happy endem. A jednak historia osnuta wokół międzysąsiedzkich relacji i zatrzaśniętej w mieszkaniu dziewczynki oraz mistrzowie drugiego planu w postaci mrówek sprawiają, że nareszcie mamy polską książkę dla dzieci, która nie chce na siłę terapeutyzować, niczego nauczyć, a po prostu bawi. Ulga. Na dodatek miło czyta się pozycję autorską, w której tekst nie ustępuje jakością ilustracjom i na odwrót.
Wygląda na to, że Zuzanna Fruba od początku miała pomysł na to, jak zgrać warstwę graficzną z fabułą w sposób niesztampowy i za to jestem jej niepomiernie wdzięczna. Tytułowe mrówki w tekście są bowiem zaledwie wspomniane, za to na ilustracjach pojawiają się częściej i żyją własnym mrówkowym życiem. Mała rzecz a pozwala czytelnikom z uwagą śledzić ilustracje podczas głośnego czytania. Sam styl rysunków rezonuje żartem, swobodą i ciekawymi zmianami perspektywy.
Historia bazuje na stereotypach związanych z postrzeganiem sąsiadów, które w toku opowieści zostają lekko przełamane, ale nadal stanowią dowcipny motyw napędzający opowieść. Fruba pokazuje też, że dobrze czuje się w dialogach, a my potwierdzamy to, co i raz śmiejąc się podczas czytania. Autorka wplata też w opowieść elementy świata magiczne, ale nie na tyle dużo, żeby realizm przestał być nadrzędnym elementem opowiadania, a jednocześnie wystarczająco, by historia straciła walor prawdopodobieństwa.
Polecam czytelnikom 5+ lub jako lekturę do samodzielnego czytania dla początkujących, ale raczej tych, którzy pierwsze kroki mają już za sobą.




0 Komentarze:
Prześlij komentarz