2/25/2026

Gwarno


 Gwarno. O językach i gwarach w Polsce, Martyna Skibińska, il. Aga Probola, Wydawnictwo Dwie Siostry 2026.

Jak przez dziurkę od klucza zaglądamy do świata, o którym do niedawna niewiele się mówiło. Martyna Skibińska otwiera fascynujący temat gwar, dialektów i języków obecnych w Polsce. Ależ tu gwarno!

O różnorodności języka polskiego wciąż wiemy i mówimy niewiele, a w literaturze dla najmłodszych Martyna Skibińska, ze swoją najnowszą książka, jest chyba całkowitą prekursorką tematu. Wyobrażam sobie, że dla większości niedorosłych czytelników regionalność języka polskiego może się okazać ciekawym i świeżym odkryciem. Skibińska podchodzi do zagadnienia systematycznie, ale jednocześnie z dużą lekkością. Nie spodziewajcie się suchego wykładu o udźwięcznieniach, zmiękczeniach, spółgłoskach szumiących i akcentach. Owszem, takie terminy też się pojawią, a książka wręcz rozpocznie się wstępem o roli i funkcji języków, alfabecie, podatności na upływ czasu i wzajemnym oddziaływaniu, ale gdy dojdziecie do opisów poszczególnych gwar i języków autorka zarzuci Was przede wszystkim przykładami. Czytelne mapki na wyklejkach (językowa i gwarowa) od razu kierują do interesujących obszarów, ale jeśli wolimy, możemy czytać po kolei. Ułatwia to intuicyjny podział na rozdziały.

W opisach gwar autorka stara się uchwycić charakterystyczne cechy wymowy oraz typowe słowa lub zwroty, a potem do upadłego zachęca do samodzielnego próbowania. W opisach języków wskazuje na słowa, które przeszły na stałe do języka polskiego, opowiada o pochodzeniu i o tym, gdzie dany język można spotkać w Polsce. Wśród najciekawszych i najmniej znanych pojawia się język wilamowski czy ormiański, ale też polski język migowy. 

"Gwarno" na wiele sposobów próbuje przykuć uwagę czytelnika. Można obejrzeć tekst zapisany łemkowską cyrlicą, a następnie przestudiować jego transkrypcję, nauczyć się wyliczanki po kaszubsku, czy odgadnąć znaczenie kilku archaizmów. Ale przyciągają też zabawne ilustracje Agi Proboli, które w dużej mierze bazują na formie komiksu. To w nich odnajdziemy językowe żarciki i jeszcze więcej regionalnych słów.

 


 


 

2/18/2026

Złodziejka


 Złodziejka, Katarzyna Wasilkowska, Literatura 2025.

Powieść o przekraczaniu granic i szukaniu własnego ja. Poruszająca, autentyczna, szczera. Katarzyna Wasilkowska w doskonałej formie.

Marika ma 15 lat, nieobecnych rodziców i mnóstwo sprawdzonych strategii na przetrwanie. Ma też tajemnicę, która z początku wydaje się nieszkodliwa. Przecież korzystanie z opuszczonego domu po zmarłej staruszce to niemal przysługa – zatroszczy się, posprząta, posiedzi chwilę. Gdy jednak na horyzoncie pojawiają się spadkobiercy, sprawy lekko się komplikują. 

Ludka jest klasową gwiazdą. Wygląda świetnie, ma spory zapas pewności siebie i niemniejszy tupet. Na dodatek, jak twierdzi, może mieć każdego chłopaka. Nawet takiego, który właściwie wcale jej się nie podoba. Bo tak. Dziewczyny z klasy muszą natomiast tańczyć, jak ona im zagra. Wiadomo – kto się postawi, łatwo może poczuć konsekwencje.

To wokół tych dwóch postaci Wasilkowska tworzy konflikt w powieści i choć z pozoru łączy je niewiele, okazuje się, że przekraczanie granic ma w istocie jedno i to samo oblicze. Autorka rzuca szerokie światło na klasowe relacje, pokazuje różnorodne charaktery i sposoby funkcjonowania w grupie. Siłą rzeczy koncentruje się na nadużyciach, ale z dużą wrażliwością pokazuje też barwne relacje koleżeńskie, pierwsze związki i zależności na poziomie nauczyciel-uczeń. Wasilkowska daje z siebie naprawdę dużo: mocny research środowiskowy, przekonujących bohaterów, autentyczne dialogi. To właśnie język bohaterów tworzy w dużej mierze atmosferę powieści – mimo że miejscami hermetyczny, podobno brzmi bardzo prawdopodobnie. Gdyby nie zbyt przerysowana postać Żelka, dałabym autorce 5 z plusem.

"Złodziejka" to powieść z dużym potencjałem, który nie został zaprzepaszczony. Z determinacją poruszająca wrażliwe tematy, z uwagą pochylająca się nad dobrostanem bohaterów i pięknie uwrażliwiająca na różnorodność, jednak nieobciążona zbędnym dydaktyzmem czy sztucznością. Wasilkowskiej udało się zawrzeć w niej wszystko to, czego szukamy w dobrej współczesnej powieści: wciągającą lekturę, ważne tematy i autentyczne realia. Jestem na tak i czekam na więcej. Może tym razem narracja z perspektywy Ludki?

 

2/05/2026

O tańcu


 O tańcu, Zuzanna Kisielewska, il. Małgorzata Nowak & Agata Dudek, Druganoga 2025.

Okładka przyciąga wzrok niezwykłą kolorystyką. To zapowiedź frapującej podróży w czasie i przestrzeni, ale przede wszystkim odważnego i ciekawego spojrzenia na taniec jako przejaw ludzkich pragnień i dążeń. 

Róż, oranż i zieleń – kontrast i harmonia, energia i luz. Nie sposób przejść obojętnie obok książki, która doborem kolorów aż krzyczy o uwagę. W odważnej, dynamicznej szacie graficznej studia Acapulco kryje się historia, która przełamuje myślenie o tańcu wyłącznie jako o sztuce ekspresyjnego wyrazu. Zuzanna Kisielewska idzie w sukurs stronie wizualnej i szuka w tańcu różnych, często nieoczywistych, przejawów ludzkich pragnień i dążeń. Drąży, niuansuje, stawia pytania. Tam, gdzie przeciętny czytelnik rozpoznaje tylko taneczne style i trendy, autorka grzebie pod artystyczną podszewką, docierając do motywacji i celów. 

Taniec potrafi być narzędziem konspiracji, sposobem na łamanie niewygodnych reguł czy przejawem zbiorowego protestu. Jego wspólnototwórcza rola nie kłóci się jednak z indywidualną potrzebą ekspresji, podkreślenia własnej odrębności i opowiedzenia o ważnych sprawach. Zuzanna Kisielewska patrzy na taniec przekrojowo, ale też pracowicie wyłuskuje tancerzy, którzy obalili różnorodne artystyczne tabu – pokazuje społeczny kontekst ich działalności, omawia jego przejawy i skutki. Jest dociekliwa i bezkompromisowa. Zabiera nas zarówno do etnicznych społeczności jak i artystów współczesnej ulicy.

Książka adresowana jest do czytelnika 12+, który posiada już podstawową orientację polityczno-kulturową, taką, która pozwala sprawnie nawigować w szeroko prezentowanych przez autorkę kontekstach. Staranny język, barwny styl i lekkie pióro sprawiają, że, mimo nagromadzenia wielu szczegółów, "O tańcu" czyta się z dużą lekkością. Warto dodać, że to już drugi tytuł stworzony we współpracy autorki z Acapulco Studio. Pierwszy, "Nolens volens, czyli chcąc nie chcąc", nietypowy przegląd sentencji łacińskich, otrzymał kilka prestiżowych nagród m.in. Nagrodę Edytorską Dobre Strony. To raczej nie przypadek, że oba tytuły postawione obok siebie wydają się tworzyć swoisty duet.



 


 



1/14/2026

Sezon spadających gwiazd


 Sezon spadających gwiazd, Marcin Podolec, Kultura Gniewu 2025.

Jednoplanszowe krótkie rozdziały, duszna atmosfera męskiej szatni i wrażliwy, samoświadomy bohater – Podolec tworzy komiks inicjacyjny, który bawi i wzrusza.

Początek lat 2000., małe miasteczko, gdzie czas płynie leniwym rytmem kolejnych treningów, i samotny chłopak uwikłany w codzienne rozterki, uporczywie szukających swojej drogi. Prosta oś czasu podzielona na krótkie, sześciokadrowe rozdziały zabiera czytelników w sentymentalną podróż po jednym sezonie pewnej koszykarskiej drużyny. To historia o poznawaniu swoich granic, poszukiwaniu sojuszów, toczeniu walk i ich przegrywaniu, a nade wszystko o podnoszeniu się i ruszaniu dalej. 

Podolec z dużą wrażliwością spogląda wstecz, nie odżegnując się od pokrewieństwa z głównym bohaterem. To szczere spojrzenie pozwala czytelnikowi życzliwie się uśmiechnąć, wyrozumiale zaakceptować ułomności a na koniec szczerze się wzruszyć. W tle inicjacyjnych historii pojawia się zaledwie liźnięty wątek rodzinny: trudna relacja z ojcem, nieobecna matka, babcia, która nadrabia za cały świat, a nade wszystko pies. W pewnym momencie to on zaczyna nadawać rytm tej opowieści, prowadząc historię do zaskakującego finału.

"Sezon spadających gwiazd" to swoisty wehikuł czasu, który niemal każdego ma szansę przenieść z powrotem do czasów nastoletnich, niezależnie od tego czy było to w tym, czy jeszcze w minionym wieku. Odrywanie drobnych strupków na przyschniętych rankach wspomnień odrobinę boli. Ambicje i porażki, przyjaźnie i zatargi, pierwsze sercowe zachwyty i niespodziewane rozczarowania znaczą  lekturę drobnym deseniem. Podolec każdemu pozwala w tym komiksie przejrzeć się jak w lustrze. Opowiadania bardzo precyzyjnie trafiają w sedno, puenta nadchodzi w idealnym momencie.