poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Czytam sobie

Kilka dodatkowych słów do Psotnego Franka...













Kiedy po raz pierwszy przejrzałam dwie nowe książki z serii Czytam sobie, poczułam się jak w amerykańskim filmie. Albo jak rybak, któremu złota rybka spełniła trzy życzenia. Jest lepiej, a nawet bardzo dobrze. To co najbardziej przeszkadzało Tomkowi w czytaniu pierwszego poziomu, czyli za długie zdania, zostało zmienione. Teraz wszystkie zdania mieszczą się na jednej stronie. Już zauważyłam, że czyta mu się łatwiej i o to chodziło. Złota rybko, kimkolwiek jesteś, dziękuję!

2 komentarze:

  1. Ja mam z tą serią kłopot... MŁODSZY nauczył się na niej czytać. Teraz doskonali swoje umiejętności na książkach z 2. poziomu, ale... Wymogi stawiane przez autorów serii (brak zmiękczeń, dwyuznaków, kropek i ognków) powodują konieczność użycia czasem mało znanych słów. MŁODSZY jest oczytanym i bardzo bystrym molem książkowym, a i tak niektórych słów nie zna, trzeba go upewniać w tym, że dobrze przeczytał i tłumaczyć. Czyta, składa litery, łączy i wychodzi mu "coś". Ale pewnie "coś" za coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa uwaga. Wszystko zaczyna mi się składać w całość. Tomek bardzo chciał przeczytać "Apollo 11", mimo że dotychczas nie czytał książek z 3. poziomu. Zauważyłam, że paradoksalnie "Apollo" czytało mu się łatwiej niż książki z 2. poziomu. Może być, że są mniej przekombinowane i to dlatego. Ja się trochę zraziłam do serii Fakty ze względu na daty, które moim zdaniem są niepotrzebne i na tym etapie i tak dzieciom nic nie mówią. Nie pamiętam jak w "Apollo", ale w "Historii pewnego statku" liczebniki są dodatkowo zapisane za pomocą liczb (wymóg braku polskich liter). Wychodzi z tego takie czytam sobie, ale z pomocą mamy, bo który 6-latek przeczyta np. 1912. Zastanawiam się, czy gra jest warta świeczki.

      Usuń

Formularz czeka na komentarze. Czynny całą dobę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...