Zapchlony Kundel


Zapchlony Kundel, Colas Gutman, il. Marc Boutavant, tł. Paweł Łapiński, Wytwórnia 2020.


Edzio, Ariol, Muki - charakterystyczna kreska Marca Boutavant tym razem kreuje nieco innego bohatera niż ta trójka pozytywnych, kolorowych zwierzaków. Można nawet zaryzykować, że tym razem mamy okazję obcować z prawdziwym anty-bohaterem. Przed wami najbardziej naiwny pies w historii. Macie zapas współczucia i cierpliwości? Zatem czytamy.

Pierwsze co zwraca uwagę, to informacja wydawcy, że książka przeznaczona jest dla czytelników 7+. Mała objętość i duża liczba ilustracji mówią coś zgoła innego. Lektura do samodzielnego czytania? Czemu nie. Duży druk i krótkie zdania na pewno będą pomocne. Ale dlaczego nie przeczytać na głos czterolatkowi? Sięgamy bowiem po książkę bez tabu.

Zapchlony Kundel mieszka na śmietniku, żywi się odpadkami i szczerze marzy o posiadaniu własnego pana. Tymczasem jedynym życzliwym mu stworzeniem jest kot Płaskot, a wszystkie próby kontaktu z ludźmi kończą się bardzo nieprzyjemnymi niespodziankami. Colas Gutman z podziwu godną konsekwencją wpycha Kundla w najbardziej nieprawdopodobne zbiegi okoliczności, które skutkują szczerym zdziwieniem bohatera i kolejną falą nadziei, że teraz już na pewno uda się znaleźć dom. Gutman sięga do szerokiego spektrum tematów społecznych, od przemocy wobec zwierząt zaczynając, na handlu dziećmi kończąc. Miejscami bywa nieprzyjemnie, choć charakterystyczny dystans głównego bohatera do wszystkiego, co mu się przydarza sprawia, że i czytelnikom ostatecznie uśmiech pojawia się na twarzy.

Książka zwraca uwagę bardzo oszczędną szatą graficzną. Zarówno ilustracje jak i sama stylistyka  projektu nawiązują do lat 50. Okładka przywołuje w pamięci klasyczne wydania "Małego Księcia" czy "Mikołajka", co pewnie dla wielu francuskich rodziców może stanowić walor sentymentalny. Seria o "Zapchlonym Kundlu" cieszy się bowiem dużą popularnością, czego dowodem jest animowany serial na jej podstawie. Nowe oblicze Marca Boutavant pociągnięte nietypowo cienką kreską, jest nieco inne, ale niemniej inspirujące.






Ja jako dziecko nie lubię "Zapchlonego Kundla". Moje wewnętrzne, wrażliwe dziecko go nie lubi.



Share:

2 komentarze:

  1. Mam problem z tą książką... Bardzo na nią czekałam... Dwa razy przeczytałam i... nie podoba mi się... Dałam do przeczytania 12-latkowi. Zachwycony! Moje wewnętrzne dziecko jednak stanowczo odrzekło, że to nie jest książka jakie lubi.. Podobają mi się tylko ilustracje i ładne wydanie... cóż... żałuję... bo czekałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Obie mamy wrażliwe wewnętrzne dzieci.
      Moje "osobne" dzieci zareagowały skrajnie różnie: "jaki ten kundel jest słodki" i "jak można było napisać taką książkę!". Dla mnie to potwierdzenie tezy, że "Kundla" albo się lubi, albo nie.

      Usuń