,

Niedoparki




Niedoparki, Pawel Šrut, il. Galina Miklínová, tł. Julia Różewicz, Afera 2012.

Czeskie „Niedoparki” wyprzedziły o kilka lat pojawienie się „Skarpetek” Justyny Bednarek, jednak mimo ekranizacji i trzech tomów nie zdobyły sobie w Polsce równej popularności. Być może dlatego, że nie jest to książka dla dzieci, a przynajmniej nie dla tych najmłodszych.

Moja lokalna biblioteka lubi zaskakiwać nietypowym umiejscowieniem różnych tytułów. Kiedy, po przeczytaniu naszego domowego pierwszego tomu,  na wyraźną prośbę Sadzonki szukałam na półkach drugiej części „Niedoparków”, znalazłam je w sekcji dla kilkulatków. To właśnie wtedy poważnie zaczęłam się zastanawiać, kto tak naprawdę jest adresatem książki. 


Opowieść o stworzeniach trudniących się kradzieżą pojedynczych skarpetek, z pozoru wyglądała na przyjemną lekturę do poduszki. Szybko przekonałam się, że jestem w błędzie, gdy przyszło mi tłumaczyć Sadzonce zawiłości mafijnego światka, a czasem wręcz ignorować aluzje do używek i miłosnych perypetii bohaterów. „Niedoparki” to historia należąca do nurtu kryminalnych, bo i sami bohaterowie, drobni złodziejaszkowie lub całkiem grube ryby mafijnego biznesu, z miłymi stworkami o łagodnym usposobieniu mają niewiele wspólnego. I choć w gruncie rzeczy wzbudzają sympatię, a ich intrygujący świat, znajdujący się na peryferiach ludzkich mieszkań, wciąga bez reszty nawet kiepsko zorientowaną w temacie siedmiolatkę, nie jest tu miło i bajkowo, ale całkiem ponuro, niebezpiecznie i w autentyczny sposób szemranie.


Kto ma skarpetki ma władzę. Barwna społeczność niedoparków to świetna alegoria kryminalnego półświatka.  Paweł
Šrut pokazuje zarówno zdegradowanych szefów jak i zdobywających popularność bossów, specjalistów od nietypowej roboty, młodych gniewnych i naiwniaków szukających wrażeń. W tym świecie pełnym fałszu, niedoparek może liczyć tylko na siebie i najbliższych przyjaciół.
Fabułę książki śledzimy u boku sympatycznego Hihlika, młodego niedoparka, którego rodzice, para zapalonych naprawiaczy świata, od lat przebywa na misji humanitarnej w Afryce. Głównego bohatera trudno jednak uznać za kluczową postać historii.
Šrut często zmienia wątki, raz jest tu, za chwilę gdzie indziej. Krótkie rozdziały i szybka akcja to wabik, który przyciąga uwagę nawet tych najmłodszych. Podobnie duża liczba ilustracji i ozdobne, skarpetkowe inicjały. Jednak język jakim napisana jest książka nie jest prosty i przystępny. Oscyluje wokół powieści młodzieżowej, wartkiej, ale nasyconej aluzjami.

Być może to właśnie zwodnicza architektura książki sprawiła, że bibliotekarze wcisnęli „Niedoparki” do działu dla najmłodszych, a matki w dobrej wierze zaczęły czytać je siedmiolatkom. I wszystko wskazuje na to, że będą czytać dalej, bo skarpetkowa epidemia wybuchła na dobre. Za sprawą Pavla
Šruta i oczywiście Justyny Bednarek.





 
Share:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Formularz czeka na komentarze. Czynny całą dobę.