piątek, 11 lipca 2014

Maleńka pani Flakonik

 Maleńka pani Flakonik
 Alf Proysen
 il. Krystyna Witkowska
 Wydawnictwo Dwie Siostry 2014
















Po norwesku nazywana jest panią Łyżeczką, po angielsku panią Pieprzniczką, po polsku to pani Flakonik. Pamiętam ją dobrze z animowanego serialu produkcji japońskiej, emitowanego w polskiej telewizji w latach 80. Wydawnictwo Dwie Siostry wznowiło tytuł po ponad 40 latach i dzięki temu niewielka książeczka z ilustracjami Krystyny Witkowskiej (autorka ilustracji m.in. do "Przygód jeża spod miasta Zgierza" Wandy Chotomskiej) leży teraz obok mnie.

Przeczytaliśmy ją ciut za szybko, bo w jedno popołudnie spędzone na werandzie. Tomek był zawiedziony, że tak prędko trzeba się było żegnać z tytułową bohaterką, a ja zaskoczona, że książka tak dobrze trafiła w jego gust. Bo przecież motyw maleńkich ludzików mamy wciąż świeży w pamięci po lekturze "Alicji w Krainie Czarów", "Niedoparków" (Pavel Šrut, Galina Miklínová) oraz "Pożyczalskich" i to w nieco bardziej rozbudowanej formie niż to zaproponował Alf Proysen w połowie ubiegłego wieku. Książka okazała się być uroczą i subtelną opowiastką, a raczej zbiorem pięciu krótkich opowiadań, które w niczym nie przypominają pełnych emocji przygód animowanej pani Łyżeczki, którą zapamiętałam ze swojego dzieciństwa.

"Maleńka pani Flakonik" to lektura zdecydowanie w stylu retro. Nie ma tu miejsca na nieoczekiwane zwroty akcji, szybkie tempo wydarzeń czy żartobliwe dialogi. Jej czar kryje się w głównej bohaterce oraz tak atrakcyjnym dla dziecięcej wyobraźni motywie nieoczekiwanych zmian rozmiaru. Jak zrobić zakupy, przedostać się na dużą odległość albo przygotować obiad, kiedy jest się wielkości flakonika na oliwę? Pani Flakonik jest bohaterką o nienagannych manierach i wyjątkowym sprycie. Z każdej opresji wychodzi bez szwanku, chociaż czasem aż by się chciało, żeby coś poszło nie tak.

Wyśrubowane oczekiwania mogą zniszczyć przyjemność każdej lektury i chyba właśnie tak było u mnie tym razem. Jak by nie patrzeć, "Maleńka pani Flakonik" pośród innych flakonikopodobnych jest skierowana do najmłodszych, bo zaledwie 4-letnich czytelników. Warto o tym pamiętać.


3 komentarze:

  1. Ciekawa jestem tej książki, raz nawet miałam ją w rękach w bibliotece, ale w zamieszaniu i pośpiechu odłożyłam ją nie na ten stosik i nie wypożyczyłam, a teraz nie mam szczęścia i ciągle jej nie ma! Lubię książeczki retro, przypominają mi klimat moich książek z dzieciństwa...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, czy wiesz, że przed laty Nasza Księgarnia wydała jeszcze jedną książkę o pani Flakonik "Znowu pani Flakonik", tym razem z ilustracjami Elżbiety Gaudasińskiej. A tak na marginesie, to w wydaniach Naszej Księgarni, zarówno "Maleńka pani Flakonik" jak i "Znowu pani Flakonik" zawierały jeszcze dodatkowo po kilka krótkich zupełnie odrębnych opowiadań Proysen'a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam "Znowu pani Flakonik", ale tylko wirtualnie. Nie wiedziałam natomiast, że kto inny ją ilustrował. Swoją drogą, ciekawe dlaczego nie zachowano spójności. Zaciekawiłaś mnie tymi dodatkowymi opowiadaniami. Mam motywację, żeby zdobyć drugą część. :)

      Usuń

Formularz czeka na komentarze. Czynny całą dobę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...