3/09/2022

Przyjaciel Północy

 

Przyjaciel Północy, Ilona Wiśniewska, il. Mariusz Andryszczyk, Agora dla dzieci 2022.

Pierwsza powieść dla dzieci znanej polskiej reportażystki Ilony Wiśniewskiej weszła na rynek z przytupem, wzbudzając spore zainteresowanie fanów. Autorka nadal eksploruje zimną północ, tym razem jednak śmiało inicjuje również wątek kryminalny. Sama wcielając się w rolę ciotki dziennikarki, u swego boku stawia 12-letniego Daniela. Czy książka okaże się sukcesem?

Razem z 9-letnią córką weszłyśmy w tę historię bez żadnych oczekiwań, choć z bagażem świeżo omawianego na lekcjach polskiego "Anaruka" Centkiewiczów. Pomijając kwestię autentyczności i aktualności minireportażu sprzed niemal stu lat (ten frapujący temat z dużym zaangażowaniem zgłębiali autorzy bloga Poznaj Grenlandię), byłyśmy szczerze ciekawe, na ile podejście do ochrony gatunków na Spitsbergenie różni się od postaw rdzennych Inuitów sprzed niemal wieku.

Wiśniewska,  mimo że pozornie nie obyta z młodym odbiorcą, od razu skradła naszą uwagę za sprawą plastycznego, żywego języka. Prawdopodobnie z doświadczenia reportażystki wzięły się autentyczne dialogi, które wsparły dynamikę czytania, i świetny balans między obserwacją przyrody i psychologiczną refleksją nad bohaterami. Autorka nie kryje, że każda z postaci ma swój pierwowzór w rzeczywistości, stąd wachlarz bohaterów jest bogaty i bardzo przekonujący. Chłodne spitsbergeńskie lato, tajemnicza szajka kłusowników, nieustępliwa przyroda i chłopak z Polski, który z fascynacją wkracza w ten nieznany polarny świat. Mimo absolutnie odrealnionych okoliczności, fabule bliżej jest do relacji z wydarzeń niż przygodowej książki akcji. Pod naporem wiedzy o Arktyce, którą autorka śmiało przemyca między wierszami, pościg za myśliwymi schodzi na dalszy plan: jesteśmy tu i teraz, z Danielem, jego strachem, zachwytem, bólem, słabością i determinacją. Ostateczne rozwiązanie kryminalnej zagadki przynosi ulgę nie tylko bohaterom, ale i czytelnikom. I mimo że sama intryga nie jest szczególnie złożona, książka zachwyca atmosferą i budzi tęsknotę za daleką arktyczną podróżą.

Po lekturze zostajemy z bagażem wiedzy i kolejnych pytań, które natychmiast oczekują odpowiedzi: jak naprawdę wygląda ogromna kupa płetwala,  czy w Arktyce faktycznie nie ma zarazków i czy kotom domowym nie należy się przynajmniej taki sam szacunek, jakim cieszą się lokalne niedźwiedzie. A Anaruk pewnie by się zdziwił, zetknąwszy się ze spitsbergeńskim ekologizmem. Z książki wybrzmiewa ogromny szacunek dla przyrody, choć miejscami autorka stosuje podwójne standardy, jak wtedy gdy wprost usprawiedliwia podróże samolotem, jednocześnie krytykując rozbuchany konsumpcjonizm.





Czytaj także

0 Komentarze:

Prześlij komentarz