4/27/2026

Wszystko przez mrówki

 

Wszystko przez mrówki, Zuzanna Fruba, Polarny Lis 2026

"Inna niż wszystko, co ostatnio czytałam" – stwierdziła z satysfakcją moja dorosła córka, odkładają na stół przeczytany egzemplarz "Wszystko przez mrówki", a ja uznałam, że to świetne podsumowanie. 

W zasadzie nie jest to książka, która łamie standardy: fabuła poprowadzona jest liniowo, gatunkowo jesteśmy w opowiadaniu, a całość kończy się satysfakcjonującym happy endem. A jednak historia osnuta wokół międzysąsiedzkich relacji i zatrzaśniętej w mieszkaniu dziewczynki oraz mistrzowie drugiego planu w postaci mrówek sprawiają, że nareszcie mamy polską książkę dla dzieci, która nie chce na siłę terapeutyzować, niczego nauczyć, a po prostu bawi. Ulga. Na dodatek miło czyta się pozycję autorską, w której tekst nie ustępuje jakością ilustracjom i na odwrót.

Wygląda na to, że Zuzanna Fruba od początku miała pomysł na to, jak zgrać warstwę graficzną z fabułą w sposób niesztampowy i za to jestem jej niepomiernie wdzięczna. Tytułowe mrówki w tekście są bowiem zaledwie wspomniane, za to na ilustracjach pojawiają się częściej i żyją własnym mrówkowym życiem. Mała rzecz a pozwala czytelnikom z uwagą śledzić ilustracje podczas głośnego czytania. Sam styl rysunków rezonuje żartem, swobodą i ciekawymi zmianami perspektywy. 

Historia bazuje na stereotypach związanych z postrzeganiem sąsiadów, które w toku opowieści zostają lekko przełamane, ale nadal stanowią dowcipny motyw napędzający opowieść. Fruba pokazuje też, że dobrze czuje się w dialogach, a my potwierdzamy to, co i raz śmiejąc się podczas czytania. Autorka wplata też w opowieść elementy świata magiczne, ale nie na tyle dużo, żeby realizm przestał być nadrzędnym elementem opowiadania, a jednocześnie wystarczająco, by historia straciła walor prawdopodobieństwa.

Polecam czytelnikom 5+ lub jako lekturę do samodzielnego czytania dla początkujących, ale raczej tych, którzy pierwsze kroki mają już za sobą.

 


 

 


4/21/2026

Cuda Jezusa, czyli dlaczego pójdziemy do nieba

 

Cuda Jezusa, czyli dlaczego pójdziemy do nieba, Justyna Bednarek, Anna Salamon, Świetlik 2025.

Książka, która przełamuje schemat typowych opowiadań biblijnych dla dzieci. Perspektywa narracyjna zostaje zmieniona: to bohaterowie drugoplanowi wysuwają się na pierwszy plan. Jak wygląda ich codzienność, co czują, o czym marzą? 

Nie łatwo napisać dobrą książkę religijną tak, żeby nie zadowolić się banałem, ale naprawdę porwać i zainteresować. Justyna Bednarek, którą znamy z wielu na wskroś przygodowych książek dla najmłodszych, od jakiegoś czasu podejmuje wyzwanie i, co by nie mówić, ma do tego dryg. Zachwyca swobodą stylu, przy jednoczesnej wrażliwości na meritum, porywa dowcipem, nie spłycając treści.

"Cuda Jezusa" to książka zarówno dla tych, którzy opowiadania o nadzwyczajnej działalności Jezusa znają już z Ewangelii, jak i tych, którzy stykają się z nimi po raz pierwszy. Bednarek nie przepisała biblijnych opowieści, ale znalazła na nie swój własny sposób prezentacji. A gdyby tak głównymi bohaterami uczynić świadków cudów: pannę młodą z Kany, niewidomego, tetradrachmę z czasów Tyberiusza, świnię, praczkę Esterkę, a wreszcie samą siebie – Justynę Bednarek. 

Autorka nie modyfikuje opowiadań, raczej nadpisuje to, co mogło zdarzyć się na drugim planie biblijnych scen. Korzysta z perspektywy pomniejszych świadków, a nawet osób, o których Ewangelia nie wspomina, jak np. wspomnianej panny młodej. Wreszcie na własnym przykładzie udowadnia, że cuda dzieją się nadal, tylko czasem próbujemy znaleźć dla nich inne usprawiedliwienie.

Fragmenty biblijnych perykop wkomponowane w treść i zapisane kursywą dają bezpośrednie odniesienie do źródła. Szkoda tylko, że zabrakło adresów biblijnych, które pozwoliłyby szybciej zlokalizować odpowiedni fragment w Piśmie Świętym.

Wisienką na torcie pozostają fantastyczne, dziergane ilustracje Anny Salamon – niekwestionowanej królowej szydełka i drutów. 

 inne książki autorki:


 

 

 

4/13/2026

Jefferson daje z siebie wszystko

 

Jefferson daje z siebie wszystko, Jean-Claude Mourlevat, il. Antoine Ronzon, tł. Bożena Sęk, Dwie Siostry 2025.

Wybaczcie, że zaczynam recenzować od drugiego tomu serii, ale właśnie tą częścią obdarowało mnie niespodziewanie Wydawnictwo Dwie Siostry. Lektury "Jeffersona" kompletnie nie planowałam. Chwała im za ten niespodziewany prezent. Inaczej po serię o jeżu i prosiaku prawdopodobnie bym nie sięgnęła, a zdecydowanie warto.

Seria o Jeffersonie zawdzięcza swój klimat zwierzęcym bohaterom, którzy co do zasady funkcjonują jak ludzie. Jean-Claude Mourlevat wpadł na pomysł, żeby temat dobrostanu zwierząt poruszyć dzięki zestawieniu dwóch sąsiadujących ze sobą krain – ludzkiej i zwierzęcej. Zwykle szerokim łukiem  obchodzę powieści ze spersonifikowanymi bohaterami, ale w tym wypadku ten zabieg okazał się atutem. 

Gilbert jest hydraulikiem, Jefferson studentem geografii. Przyjaźnią się od lat, od niedawna wspólnie rozwiązują zagadki, które życie stawia na ich drodze. W ich świat wchodzimy jak w masło. Wspólnie gotujemy zupę, nieopatrznie przypalając garnek, zdezelowaną furgonetką pokonujemy kilometry ciemnej szosy, złośliwie żartujemy z bohaterami, to znów wspólnie częstujemy się herbatą i kanapkami. Suspens łączy się z przewidywalnością, thriller goni quiet novel. Klimat tej historii to także zasługa czarno-białych ilustracji Antoine'a Ronzona i doskonałego przekładu Bożeny Sęk, która w Wydawnictwie Dwie Siostry przetłumaczyła takie bestsellery jak "Bystrzak" czy "Pasztety do boju".

Drugi tom serii bierze na tapet temat psychomanipulacji. Chyba po raz pierwszy spotykam się w literaturze dziecięcej z zagadnieniem sekty. Mourlevat bardzo skrupulatnie opisuje mechanizmy jej działania. Z dużą wrażliwością rysuje też postać królicy Simony, którą obaj bohaterowie z pomocą przyjaciół próbują wydostać z sideł sekty Anemos. To również książka o samotności i jej różnych przejawach i aspektach: tej z wyboru i tej zesłanej przez los, tej zaakceptowanej i tej odrzuconej. Autor wydaje się być znakomitym obserwatorem ludzkich doświadczeń i emocji, które z ogromnym wyrafinowaniem przelewa na papier. "Jeffersona" czyta się doskonale.

Poważnie zastanawiam się jednak, dla jakiego odbiorcy jest to powieść. Zasugerowana przez wydawcę kategoria 9+ nie trafia mi do przekonania. Subtelne aluzje, finezyjne rozmówki bohaterów, czy ich życiowe doświadczenia zdają się kompletnie nie licować z potrzebami i doświadczeniem kilkulatków, za to mogą być bardzo satysfakcjonującą lekturą dla nieco starszej młodzieży.