12/09/2025
Historia władzy
Historia władzy, Katarzyna Radziwiłł, il. Joanna Czaplewska, Muchomor 2025.
Jeśli szukacie kompendium wiedzy, to nie ten adres. "Historia władzy" to raczej krótka dekonstrukcja niż sążnista epopeja – ciekawy pretekst do rozmowy o przejawach władzy, jej wadach i zaletach.
W dwunastu niezbyt długich rozdziałach autorki prowadzą czytelników przez wieki, prezentując różne style rządzenia. Odwiedzamy zatem starożytny Egipt zarządzany przez boskich faraonów i Imperium Inków silnie powiązane rodzinnymi wpływami. Porównujemy demokrację ateńską i demokrację bezpośrednią we współczesnej Szwajcarii. Zerkamy do Stanów Zjednoczonych i sprawdzamy, jak działa system elektorski. W Rzeczpospolitej szlacheckiej odkrywamy skutki liberum veto, a w średniowiecznej Europie powiązania w piramidzie feudalnej.
Katarzyna Radziwiłł pisze zwięźle, pozostawiając czytelnikom prawo do wyciągania własnych wniosków. Joanna Czaplewska dla odmiany bezlitośnie komentuje ilustracją, licząc na to, że nie pozostaniemy obojętni. Przyglądamy się więc skutkom stalinowskich represji, oglądamy osiedle dotknięte ideologią apartheidu, czy wygnańca – ofiarę ateńskiego ostracyzmu. Przez cały czas wracamy myślą do kluczowego pytania ze wstępu do książki: Jak wyglądałaby władza idealna?
Odpowiedź nie jest oczywista, bo też autorki wcale nie sugerują prostego i modnego rozwiązania: demokracja. Rządzony twardą ręką Butan wydaje się idealnym miejscem do życia, ale gdy na przeciwnym biegunie widzimy imperialną monarchię Królowej Wiktorii sprawa przestaje być tak klarowna. Podobnie szwajcarska demokracja, przyjazna i otwarta, rodzi ryzyko z jakim zmierzyła się polska demokracja szlachecka.
"Historia władzy" to książka, którą z przyjemnością bierze się do ręki. Spójna kolorystyka projektu graficznego utrzymanego w minimalistycznym stylu ułatwia nawigowanie między rozdziałam. Zabawny, szczery, ale nieinfantylny styl rysunków pozwala dobrze odnaleźć się w książce zarówno tym młodszym, jak i starszym czytelnikom. Świetny materiał do prowadzenia warsztatów, ale też samodzielnej lektury dla odbiorców 10+.
10/16/2025
Biznes
Biznes. To o czym dorośli ci nie mówią, Boguś Janiszewski & Max Skorwider, Publicat 2025.
Znaną tezę, że pieniądze nie rosną na drzewach, duet Janiszewski i Skorwider obraca w zgrabny wykład o biznesie i jego mechanizmach. Jak zwykle konkretnie, ale z twórczym rozmachem.
Nieustannie pod wrażeniem, jak skutecznie autorzy syntetyzują trudne tematy, dodaję "Biznes" do moich ulubionych tytułów z serii. "To, o czym dorośli ci nie mówią*" o ekonomii, polityce, a teraz o biznesie można z powodzeniem zaimplikować zamiast wysłużonego podręcznika do WOS-u. Tajemnica książek z tej serii, które pomimo sporej objętości czyta się szybko i bezboleśnie, tkwi niewątpliwie we wnikliwym researchu, a następnie mądrej selekcji i obrazowym przedstawieniu informacji. Janiszewski i Skorwider działają jak idealnie dopasowane tryby, są wystarczająco konkretni i możliwie na luzie.
W "Biznesie" autorzy szybko obalają mity łatwych pieniędzy i zalet pracy "na swoim". Żeby to zrobić, cofają nas tysiące lat wstecz i w czasach prehistorycznych, za przyczyną przedsiębiorczej Marty, rozkręcają firmę Biżuu oferującą pierwszą w historii świata modną biżuterię. W jaki sposób tworzy się popyt w świecie, w którym nikt nie potrzebuje naszyjników, czy konkurencja to samo zło, czy marketing jest konieczny i co ma wspólnego ze storytellingiem oraz czy podróbka to wymysł współczesności? Koszty i zyski, skala i specjalizacja, podwykonawcy i inwestycje. Czy sieci handlowe Pasikonik i Ropuszka (sic!), mimo że obie działają na rynku spożywczym, odpowiadają na te same potrzeby klienta? A więc czy specjalizacja to motor czy hamulec rozwoju?
"Biznes" pokazuje blaski i cienie przedsiębiorczości, ale na szczęście nie gasi w młodych wrodzonego entuzjazmu. Nie pogardziłabym więc krótkim rozdziałem o tym, na jakich zasadach nieletni w Polsce mogą prowadzić firmę. Wtedy jeszcze łatwiej byłoby zaplanować drogę na wspomniany na okładce "biznesowy szczyt".
11/23/2024
Kurzol. Kto ukradł pamięć?
Kurzol. Kto ukradł pamięć?, Boguś Janiszewski & Nikola Kucharska, Agora 2024.
Połączenie komiksu i klasycznej narracji w biologiczno-anatomicznym anturażu – trzecia odsłona współpracy Bogusia Janiszewskiego z Nikolą Kucharską nabiera skrzydeł.
Koncepcja kłębka kurzu spod łóżka, który w magiczny sposób ożywa i zabiera kilkuletniego Antka na wycieczkę po wnętrzu organizmu, od początku wydała mi się nieco przekombinowana. Dlaczego akurat kurz ma być dla czytelników przewodnikiem po książce o zdrowiu? Zanim przyzwyczaiłam się do tego pomysłu i przestał mnie irytować, minęły trzy premiery i w ten sposób trzymam w ręku tom dotyczący zgubnych skutków uzależnienia od elektroniki. Mam poczucie, że w konwencji zdołali też osiąść sami twórcy, bo w trzecią część wchodzi się gładko, bez dłuższego namysłu nad sensem. Faktycznie, kiedy odstawi się na bok kwestię zasadności istnienia głównego bohatera, sama historia wciąga, daje potężny zastrzyk wiedzy i zwyczajnie bawi.
Mieliśmy już tom dotyczący skutków niewyspania i taki o radzenia sobie ze strachem. Autorzy bezbłędnie wybierają tematy, które żywotnie dotyczą młodych czytelników i osadzają je w skądinąd znanej i lubianej przez dzieci koncepcji przestrzeni ludzkiego organizmu, zamieszkanej przez upersonifikowane krwinki, hormony, neuroprzekaźniki i inne składniki organizmu. Boguś Janiszewski, jak zwykle przenikliwie inteligentny i pomysłowy, nie pozwala się nudzić, sprytnie i ciekawie łącząc wiedzę medyczną z wciągającą przygodą. Nikola Kucharska dba o dynamikę akcji za pomocą kadrów. Ta dwoistość "Kurzola" to jego niezaprzeczalny atut i gwarancja, że nie utkniemy w naukowej wiedzy, a dzięki barwnym postaciom (Dopamina Michalina, Felicjan – Starszy Inspektor Układu Nagrody, Glutaminiany i ich koleżanki Acetylocholiny) mamy szansę zapamiętać znacznie więcej niż ze zwykłej książki nonfiction.
W zapowiedziach kolejny tom serii. Tym razem chyba o kichaniu. A może o wirusach. Dajmy się zaskoczyć.
9/12/2024
Książka o narkotykach. Nieporadnik
Książka o narkotykach. Nieporadnik, Boguś Janiszewski, il. Max Skorwider, Agora 2024.
I znowu Janiszewski i Skorwider łapią gorący temat, i znowu ja kibicuję i wołam: super! Co tu dużo gadać: ta książka uzależnia.
Ponad 200 stron o narkotykach wciągnęłam jak świeży towar. Zielona w temacie wykazałam szczery zapał debiutanta. Moja rodzina w tym czasie z powątpiewaniem obstawiała zakłady, kiedy mi się znudzi. Nie znudziło się i muszę powiedzieć, że dało też porządnego kopa wiedzy, którą teraz należałoby jeszcze skutecznie uporządkować.
Janiszewski jak zwykle startuje z dobrym researchem, a świetnie przygotowany temat podpiera przystępnym językiem. Pisze jak ktoś, kto zna się na rzeczy, a nie metodą kopiuj wklej z mądrego poradnika. Nie grozi czytelnikowi palcem, ale też żadnych kwestii nie owija w bawełnę. Stara się być autentyczny oraz profesjonalny zarazem i chyba jak zwykle osiąga ten zamierzony złoty środek.
Zwarty tekst urozmaicają krótkie komiksowe scenki napisane specyficznym slangiem. To charakterystyczne dla tej książki, że oprócz specjalistycznej wiedzy pojawia się też cały zasób około dilerskiego słownictwa, którego autentyczności nie potrafię jednak zweryfikować.
Książka podzielona jest na kilka kapiących wiedzą działów. Zaczynając od rodzajów i pochodzenia narkotyków, przesuwamy się w kierunku mechanizmów uzależnień, aż wreszcie czeka na nas opasły rozdział o typach narkotyków, z drobiazgową wiedzą o sposobie ich działania oraz skutkach ubocznych. Janiszewski pisze obrazowo i wyjątkowo przekonująco. Momentami warto zrobić sobie przerwę od nadmiaru wrażeń – czytelniczych, ale silnie działających na wyobraźnię. Na koniec jeszcze atrakcje z oddziału toksykologii i sporo praktycznych porad, co zrobić, gdy się już wpadło.
Nieporadnik wcale nie okazał się nieporadny, wręcz przeciwnie – ma zadatki na skutecznego agenta do zadań specjalnych. Warto go mieć na półce.
Inne tytuły Bogusia Janiszewskiego i Maksa Skorwidera:
8/30/2023
Ziemianie
Ziemianie, Ewa Solarz & Robert Czajka, Druganoga 2023.
Ewa Solarz – promotorka sztuki i kuratorka wielu wystaw, Robert Czajka – ilustrator i projektant grafiki użytkowej. W duecie stworzyli już jeden wspólny projekt – "Wszystko widzę jako sztukę" – książkę dla dzieci o współczesnej sztuce, towarzyszącą wystawie prezentowanej w Galerii Zachęta kilka lat temu. Powracają z picturebookiem, w tematyce zgoła odmiennej, w stylistyce pozostającej zaś w nurcie książki artystycznej.
"Ziemianie" to książka z odwróconą perspektywą, bowiem to Międzyplanetarna Ekspedycja Badawcza opisała Ziemię i zwyczaje jej mieszkańców. Zrobiła to w specjalnym raporcie i z podziwu godną drobiazgowością, koncentrując się na szczegółach, które na co dzień umykają naszej uwadze. Ile kurczaków przypada na jednego Ziemianina? Ile szklanek wody tracimy w ciągu jednego dnia? Jakie zwierzę rodzi największe noworodki? Czego ludzie używają do mycia zębów zamiast szczoteczki? Dzięki temu niecodziennemu zaciekawieniu z jakim raport przygląda się Ziemi, książka stanowi nie tylko encyklopedię ciekawych faktów, ale również, a może przede wszystkim, dowcipne i pozbawione cenzury sprawozdanie z naszej ziemskiej ekscentryczności. Działa na wyobraźnię fakt, że kosmici, obserwując nas, nie tylko skrzętnie wszystko zapisują, ale również na tej podstawie wyrabiają sobie o nas zdanie. Ratunku!
Tekst jest wyczerpujący, ale nieprzegadany. Ewa Solarz w sposób bezpretensjonalny naśladuje dziecięcą ciekawość świata. Ilustracje Czajki utrzymane w stylistyce retro, przypominają mi stare amerykańskie leksykony dla dzieci z lat 60. ubiegłego wieku. Rysunki skreślone czarnym cienkopisem, podstawowa paleta barw z dodatkiem zieleni, pozostawiają dużo miejsca dla wyobraźni. Wyglądają jak szkicowane na gorąco przez cierpliwego kosmitę schowanego za drzewem.
Jedyne, co w lekturze tej dopracowanej pozycji zazgrzytało mi boleśnie to uwaga, że Francuzi zawdzięczają "długowieczność słabości do czerwonego wina". W obliczu ostatnich badań, które dowodzą, że nawet niewielka ilość alkoholu może spowodować nieodwracalne szkody dla organizmu, sądzę, że to hipoteza nie tylko mocno na wyrost, ale wręcz szerząca szkodliwe stereotypy. Szkoda, że znalazła się w książce dla dzieci. Podobno autorzy nie wykorzystali jeszcze wszystkich swoich pomysłów, które zamierzali umieścić w międzyplanetarnym raporcie. Dowodzi tego również uwaga zamieszczona w przedmowie. Postuluję rozdział o zdrowiu i cierpliwie czekam na dalszy ciąg. ;)
11/18/2022
Geo-grafiki
Geo-grafiki, Regina Giménez, tł. Karolina Jaszecka, Druganoga 2022.
Zaskakujący mariaż sztuki i geografii. Katalońska artystka, Regina Giménez, rozkłada geografię na czynniki pierwsze za pomocą graficznych kompozycji, kreślących łańcuch zależności między różnymi obiektami i zjawiskami na Ziemi. Wnikliwa analiza idzie w parze z artystyczną refleksją. Podwójnie wciągające.
Gęsta siatka informacji, ubrana w bardzo czytelne i przemawiające do wyobraźni schematy i diagramy, na drugim biegunie pokazuje swoje artystyczne oblicze. "Geo-grafiki" to pierwsza książka Reginy Giménez,
uznanej hiszpańskiej artystki tworzącej obrazy przemawiające za pomocą
geometrycznych kształtów i wyrazistych kolorów, inspirowanych
architekturą i kosmologią. Charakterystyczny minimalizm szuka inspiracji
w dwudziestowiecznym stylu Bauhaus i konstruktywizmie, ale w pewnym
celowym niedopracowaniu jest jednocześnie bardzo ludzki i przyziemny. To
sztuka przed duże SZ, która ma jednocześnie wysoki walor użytkowy i
jest przyjazna w odbiorze.
Pomysł na picturebook, dzięki któremu dzieci będą mogły dowiedzieć się, obejrzeć, a na koniec porównać, to coś
świeżego i nowego na rynku książek non-fiction. Mało tekstu, duży format
i czytelne obrazy, a jednocześnie ogromna baza informacji, którą można z
łatwością przyswoić stanowi duży atut. Biletem do tej podróży jest umiejętność
przejścia od konkretu do abstraktu - umiejscowienia zróżnicowanej
wielkości kształtów na skali, która pozwoli stworzyć wzajemne punkty
odniesienia. Giménez jest w tym dokładna, uporządkowana i uczciwa.
Książka została podzielona na pięć działów (wszechświat, Ziemia, rzeźba powierzchni, woda i klimat). Na każdy z nich składają się rozdziały utrzymane w podobnej proporcji tekstu do obrazu. Czytelniczą gratyfikacją jest tu zaskoczenie, którego doświadczyć mogą wszyscy czytelnicy, nie tylko ci najmłodsi. Można pokochać statystykę, gdy razem z Reginą Giménez zerknie się pod podszewkę świata i namacalnie sprawdzi różnicę w wielkości oceanów, stosunku ich głębokości do wysokości najwyższych szczytów górskich, czy skalę zaludnienia kontynentów. Warto zanurzyć się w ten świat na dłużej.

9/26/2022
Po co nam lasy? / Po co nam oceany?
,
Po co nam lasy? Po co nam oceany?, Casanave, Reeves & Boutinot, Wydawnictwo Debit 2022.
Hubert Reeves to znany francuski badacz i popularyzator nauki. Wydawnictwo Debit opublikowało jakiś czas temu dwa współtworzone przez niego komiksy, a niedawno swoją premierę miał trzeci tom - o bioróżnorodności. Przeczytałam z przyjemnością i poczuciem, że młodsze szkolniaki powinny z łatwością w to wsiąknąć. Francuzi umieją w komiksy, a upowszechnianie wiedzy jest przecież ich konikiem już od czasów Larousse'a.
Brodaty facet na okładce to słynny Hubert. Jeśli pamiętacie Mistrza z "Było sobie życie", który swój punkt dowodzenia miał w jądrze komórkowym, rysunkowa wersja autora może wam się wydać znajoma. Nawiązanie prawdopodobnie nie jest celowe, ale dla rodziców wychowanych w latach 80. to kwintesencja przygody i dobrze wykorzystanego czasu. Hubert wskakuje do książki, by stać się naszym przewodnikiem po świecie przyrody. Towarzyszy mu grupka odkrywców w różnym wieku, którzy na przykładzie lokalnego francuskiego ekosystemu uczą się o wpływie środowiska człowieka na przyrodę. Dobry balans pomiędzy przygodą a wiedzą sprawia, że komiks czyta się lekko. Teksty w dymkach nie są długie, a ilość informacji pozwala nie znudzić się i nie stracić koncentracji.
Utrzymany w zieleniach tom o lasach i niebieska część o oceanach to dla mnie swoiste guilty pleasure. Ręka do góry, kto tak jak ja potrafi czerpać estetyczną przyjemność z mechanicznego przekładania kartek książki. Komiksy Reevesa sprawiają mi wizualną przyjemność, a klasyczny komiksowe liternictwo jest swojskie i znajome. Okienka z treścią popularnonaukową, ilustrujące przekazywaną wiedzę, gładko przechodzą w fabularne kadry. Jestem pod wrażeniem, że twórcy oparli się pokusie zarzucenia nas całostronicowymi schematami i mapami. Kto szuka prawdziwego komiksu, nie poczuje się oszukany.
Na końcu tomu zamieszczony jest krótki słowniczek, a w nim takie hasła jak: grawitacja, ruchy tektoniczne, łańcuch pokarmowy czy symbioza. Prosta nomenklatura adresatów komiksu ewidentnie widzi w kilkuletnich czytelnikach, ale komiks może też dobrze uporządkować wiedzę tych nieco starszych.
8/28/2022
Skąd i dokąd
Skąd i dokąd, Romana Romanyszyn & Andrij Łesiw, tł. Michał Petryk, Wytwórnia 2022.
Ukraiński duet tworzący autorskie studio Agrafka nie jest jeszcze w Polsce szeroko znany. Tymczasem na świecie uchodzą za trendsetterów projektowania książkowego i zdobywają najbardziej prestiżowe nagrody. Ich trzeci tytuł wydany w języku polskim bierze na warsztat ruch
i wszelkie jego przejawy. Poznajcie "Skąd i dokąd".
Biorąc książkę do ręki, mam wrażenie, że jej temat to tylko pretekst. Misternie zaprojektowana opowieść o ruchu niesie nas niepostrzeżenie przez zakamarki historii, przyrody, astronomii i geografii. Dzieli się setkami informacji: pokazuje sylwetki podróżników, metody przemieszczania, techniki odnajdywania drogi, migrację zwierząt, sposoby transportu, cele podróży. To jednak sam sposób prezentacji sprawia, że od książki nie sposób oderwać oczu.
Poziomy format od pierwszej strony okładki wprowadza nas w linearny sposób odczytywania treści. Co więcej, w środku napotykamy na wiele linii, które mają za zadanie prowadzić nas na tej drodze. Romanyszyn i Łesiw posługują się nimi, by w natłoku szczegółów nie stracić naszej uwagi. A może to drogowskazy dla głównych bohaterów (retro rowerzysty i współczesnego niby-Tintina) do odnalezienia swojej ścieżki w tej historii? W książce pojawiają się nawiązania do kartografii i szeroko rozumianej semiotyki przestrzeni, jak też ukryte w dynamice rysunków procesy zmian.
Tekst i obraz pozostają ze sobą w stałym dialogu, ale to obraz snuje historię. Nawiązujące do dwudziestowiecznej chronofotografii kadry pogłębiają wrażenie ruchu, jakie tworzą linie, strzałki i smugi. Nakładanie się plam kolorów tworzy zaś iluzję trójwymiaru. Uwagę przykuwa fluorescencyjny pomarańcz. Jednak w całym tym natłoku szczegółów czytelnik nie gubi się, nie traci koncentracji, nie ulega zmęczeniu.
"Skąd i dokąd" to książkowa perełka, dopracowana w szczegółach i dobitnie pokazująca, że ruch jest naturalnym i nieodłącznym przejawem życia na Ziemi. Idealne zespolenie książki artystycznej z profesjonalnym non-fiction.
3/30/2022
Britannica. Nowa encyklopedia dla dzieci
Brittanica. Nowa encyklopedia dla dzieci, opr. Christopher Lloyd, tekst: Michael Bright, John Farndon, Jacob F. Field, Abigail Mitchell, Cynthia O'Brien, Jonathan O'Callaghan, il. Marc Ruffle, Jack Tite, tł. Anna Bereś, Kropka 2021.
8 sekcji tematycznych, 424 strony i prawie 2 kilogramy wiedzy. Zwykle jestem sceptyczna wobec takich encyklopedii. Tym razem mam poczucie, że ten pokaźny zespół specjalistów odwalił naprawdę niezłą robotę.
Co mnie zwykle drażni w encyklopediach obrazkowych? Chaos. Feeria kolorów, pomieszane kroje pisma, brak strategii doboru informacji i wizualnego połączenia elementów strony. W efekcie nawet dorosły, co dopiero dziecko, męczy się po krótkiej chwili i traci zainteresowanie tematem. Tymczasem między klasyczną encyklopedią PWN a pseudo wydaniami à la lata 90. jest jeszcze spora przestrzeń.
Chwała Christopherowi Lloydowi, że udało mu się spiąć w całość pracę sześciu autorów i dwóch ilustratorów tak, że nie widać szwów. Mark Ruffle i Jack Tite zjedli zęby na rysowaniu książek non fiction dla dzieci i dobrze czują ten styl. Rysunki są standardowe, ale przez to nie odciągają uwagi od meritum, czyli treści, typowo ilustrują i o to przecież chodzi. Infografiki utrzymane w tym samym stylu nie zaburzają graficznej równowagi, a zdjęcia, często zintegrowane z tekstem, nie przytłaczają. Zespół grafików wydawnictwa What on Earth spisał się na medal.
Książka pomyślana jest jako zbiór niezależnych sekcji, uporządkowanych logicznie w całość: od początków wszechświata do technologii przyszłości. Każda z nich skupia się na węższych tematach, zajmujących przestrzeń jednej rozkładówki. W finale sekcji można się sprawdzić, rozwiązując quiz, składający się z kilkunastu przystępnie sformułowanych pytań.
Przystępność to zresztą atut "Britanniki" na każdym poziomie. Książka nie ma ambicji szczegółowego omawiania zagadnień, chociaż zważając na objętość robi to wystarczająco wnikliwie. Pozostawia jednak czytelnika z odrobinę niezaspokojoną ciekawością i różnymi ścieżkami, którymi można podążać w dalszych poszukiwaniach. Indeks na końcu pomaga odszukać kluczowe hasła, a odnośniki na parzystych stronach, kierują do kolejnych stron, rozszerzających wiedzę z danego tematu.
"Britannica. Nowa encyklopedia dla dzieci" otrzymała nominację w Plebiscycie blogerów - Książka dla niedorosłych Lokomotywa 2021 w kategorii FAKT.
5/26/2021
Historia starego mieszkania
Historia starego mieszkania. Fascynująca podróż po XX-wiecznej Rosji, Aleksandra Litwina, il. Ania Diesnicka, tł. Agnieszka Sowińska, Prószyński i S-ka 2020.
Picture book, wyszukiwanka, kalejdoskop historii Rosji bez wychodzenia z mieszkania. Mozaika stworzona z wnętrz, przedmiotów i ludzkich losów. Sto lat z życia fikcyjnej rodziny Muromcewów pokazane w perspektywie politycznej, społecznej, dziejowej. Wciągająca podróż przez czas, utkana z materialnych przedmiotów i ludzkich historii.
W zamyśle "Historia starego mieszkania" powstała dla dzieci. Rosyjskich dzieci i ich rodziców, dla których rozliczenie się z historią swojego kraju bywa częstokroć trudne, a opowiedzenie o niej dzieciom to nie lada kłopot. Aleksandra Litwina i Ania Diesnicka znalazły sposób na to, by sto burzliwych lat przekuć na opowieść o życiu konkretnych ludzi zamieszkujących pewien petersburski apartament. Różnorodność charakterów, poglądów, życiowych wyborów rzuca światło na kolejne dekady historii Rosji. Szalenie trudno, bez odpowiedniego skupienia, rozeznać się w gęstej od faktów i szczegółów sadze rodzinnej. Oglądając fotografie na wyklejkach, rzucając okiem na odręczne zapiski i dokumenty, czytając fragmenty rosyjskiej prozy i poezji tkwiącej w rękach bohaterów, można odnieść wrażenie, że te wymyślone historie zaczynają żyć własnym życiem.
Dla dorosłego czytelnika, nawet tego nie zaznajomionego z cyrlicą, której na stronach sporo, "Historia starego mieszkania" otwiera się jak tajemnicza skrzynka skarbów. Powoli odkrywamy kolejne wątki, zerkając do drzewa genealogicznego, sprawdzamy kolejne rodzinne powiązania. Wciąż jednak nie jestem pewna, na ile niedorosły polski czytelnik da się wciągnąć w tę historyczną wyszukiwankę, która, żeby sprawić przyjemność, wymaga podstawowej orientacji w najnowszej historii Europy. Autorki zdają się zakładać, że dziecięcy czytelnik nie pozostanie z tą książką sam. Zostawiają jednak drogę na skróty: czerwonymi strzałkami oznaczone zostają przedmioty, które można wyszukać na bogatych w szczegóły rozkładówkach przedstawiających mieszkanie.
Bardzo lubię Anię Diesnicką, ilustratorkę. Na jej instagramowym profilu (@anyadesnitskaya) często pojawiają się fascynujące scenki sytuacyjne, miejskie pejzaże blokowisk, portrety ludzi z ulicy. Obwiedzione cienkim markerem, pociągnięte flamastrem szkice, żyją autentyzmem uchwyconych chwil. "Historia starego mieszkania" to artystyczna perełka. Niestety, ten dopracowany do perfekcji projekt momentami zostaje zaburzony na poziomie typografii, nieudolnie przygotowanymi wstawkami z tłumaczeniem oryginalnych materiałów (wycinki prasowe, listy, plakaty, pocztówki). Trudno oprzeć się wrażeniu, że pośpiech polskiego wydawcy miał tu wiele do powiedzenia. Oczami wyobraźni widzę przezroczyste strony kalki, które mogłyby prezentować tłumaczenia rosyjskich tekstów.
Pomijając niedociągnięcia edytorskie i problem z poszukiwaniem właściwego na naszym rynku odbiorcy, książka daje ciekawą i rzadką możliwość, przy okazji przystępnej lektury, spojrzenia na Rosję od drugiej strony. Na dodatek w bardziej ludzkiej niż imperialnej scenerii. Z nadzieją czekam na ukazanie się polskiego tłumaczenia picture booka autorek o podróży Koleją Transsyberyjską. Rysunki na profilu autorki zaostrzają apetyt (https://www.instagram.com/anyadesnitskaya/).
4/22/2021
Marek Kamiński. Jak zdobyć bieguny Ziemi... w rok
Marek Kamiński. Jak zdobyć bieguny Ziemi... w rok, Agatha Loth-Ignaciuk, il. Bartłomiej Ignaciuk, Wydawnictw Druganoga 2020.
Pierwsze skojarzenie: "Wyprawa Shackletona" [klik]. Jeśli mieliście okazję zachwycić się tym poruszającym picture bookiem od Kultury Gniewu, koniecznie sięgnijcie po "Marka Kamińskiego. Jak zdobyć bieguny Ziemi... w rok". Przeszyje was na wskroś.
Tematyka polarna to jedno, drugie to bardzo starannie poprowadzona graficzno-słowna narracja. Obie książki stanowią majstersztyk w dziedzinie snucia opowieści trzymającej w napięciu, poprzetykanej solidną dawką praktycznej wiedzy. Książki bez docelowego czytelnika, jednak z potencjałem, by w każdym, małym czy dużym, obudzić podróżniczą żyłkę.
Osobiście nie mogę powstrzymać się od wertowania "Biegunów" w tę i nazad. Wydawałoby się, że opracowanie graficzne książki, poświęconej w dużej mierze śniegowi, jest trudne i obarczone sporym ryzykiem monotonii. Tym czasem nic bardziej mylnego. Każda rozkładówka to projekt, który spina ze sobą tekst i obraz w taki sposób, że nastrój książki i komunikat sączą się jakby jednym kanałem. Szczegółowa prezentacja ekwipunku, mapka przelotu samolotem z Europy do miejsca rozpoczęcia wyprawy, schemat rytmu dnia, przegląd warstw ubioru podróżników - czujemy się, jak byśmy tajniki wypraw polarnych poznawali z pierwszej ręki. Z drugiej strony, pojawiają się rysunki, które świadczą o zmaganiu człowieka z żywiołem. Niemal słyszymy trzask pękającego lodu, czujemy pieczenie skóry zmęczonej arktycznym mrozem. To gra na emocjach, która bardzo mi pasuje i której lubię się poddać. Sporą rolę grają kolory: chłodny niebieski kontrastuje z ciepłym pomarańczem. To też gra na emocjach: ciepło - zimno, nadzieja - zwątpienie. Projekt graficzny daje ponadto poczucie ogromnej różnorodności ujęć i perspektyw. Nie sposób się nudzić.
Tekst w trzecioosobowej narracji bardzo dobrze rozkłada akcenty. Dwie wyprawy na biegun pokazane są precyzyjnie i z godną podziwu systematycznością. Lubię to, że autorzy mają pomysł, co i w jakiej kolejności chcą nam powiedzieć. Nie mam poczucia przypadkowości, które często towarzyszy książkom non-fiction. Praca nad tekstem musiała być poprzedzona gruntownym wywiadem z bohaterami. Dużo tu osobistych wtrętów, które nadają książce autentyczności i sprawiają, że czujemy się jak byśmy też tam byli.
Książka otrzymała nominację w kategorii OBRAZ w trzeciej edycji Plebiscytu Blogerów - Książka dla niedorosłych - Lokomotywa 2020. [klik]
3/31/2021
Ziemia, żywa planeta
Ziemia, żywa planeta, Aina Bestard, tł. Karolina Jaszecka, Wydawnictwo Tatarak 2020.
Wydawnictwo Tatarak powróciło z Ainą Bestard, znaną polskim czytelnikom, autorką serii "Co kryje...?". Trzymam w ręku rzecz bezbłędną, nieoczekiwanie otwierającą mnóstwo furtek, które w dzieciństwie były przede mną zamknięte. Jeśli chcecie otworzyć swoim dzieciom drzwi do prehistorii, dajcie im "Ziemię, żywą planetę". Świat zawiruje.
W tej książce wszystko jest przemyślane: od dobrze przedstawionej systematyzacji czasowej, po ciekawe rozwiązania edytorskie. Już nie ma obaw, że zgubimy się w nazwach eonów, epok i okresów, nie umknie nam również niewyobrażalna skala liczbowa wyrażana w milionach. Aina Bestard zrobiła kawał dobrej roboty, żeby każdy czytelnik, niezależnie od wieku, mógł nie tylko zrozumieć procesy zachodzące w trakcie trwania ewolucji, ale również umiał osadzić je w czasie. Bezcenne zwłaszcza dla tych, którzy do prawdziwego szczęścia potrzebują precyzji i porządku.
Wiem, że "odpowiednia proporcja tekstu do obrazu" to słowo wytrych, ale tutaj faktycznie tak jest. Zdania są dość proste, ale Aina Bestard nie unika terminów naukowych (stromatolity, Pangea, sedymentacja), używa ich jednak w kontekście, wzbogacając tekst odpowiednią ryciną. Tych jest tutaj mnóstwo. Nie pełnią roli ozdobników (choć też) - zawsze mówią razem z tekstem. Przekaz jest spójny i klarowny. Przy niewielkiej pomocy, zrozumiały również dla uczniów młodszych klas SP.
Kremowe strony kilkukrotnie przeplatają podwójne kartki delikatnej kalki. Na nich autorka umieściła małą scenografię. Przezroczysty papier pozwolił zbudować kompozycję, która lekko prześwitując tworzy specyficzną głębię. Prehistoryczny świat nieco ożywa, wychodzi poza ciasne ramy płaskiej kartki. To co Bestard w serii "Co kryje...?" osiągnęła za pomocą kolorowych szkiełek, tu dokonuje z równą gracją, korzystając wyłącznie z wyobraźni czytelników.
Książka pierwotnie została wydana przez barcelońskie Museo de Ciencias Naturales. Złożony proces ewolucji Ziemi i związki zachodzące między zamieszkującymi ją istotami stanowiły na początku temat stałej muzealnej wystawy (można ją wirtualnie zwiedzić na stronie). Dopiero na jej podstawie powstała książka. Duży format i nieoczywista różowa okładka nie pozwalają przejść obok niej obojętnie. To nie jest kolejna pozycja o wielkim wybuchu. To piękna biografia Ziemi i jej mieszkańców od początku, niemal do dnia dzisiejszego.
10/29/2020
Wirus i inne drobne ustrojstwa
Wirus i inne drobne ustrojstwa, Boguś Janiszewski, il. Max Skorwider, Publicat 2020.
Dla jednych to wada: "Janiszewski i Skorwider znowu łapią gorący temat", dla mnie zaleta: Janiszewski i Skorwider znowu łapią gorący temat. "Wszystkie ich książki są takie same". To prawda. Wszystkie tak samo dobre.
Pod szyldem kolektywu autorskiego Katastrofa ukazują się obecnie dwie serie popularnonaukowe. Obie bardzo cenię i lubię. Choć różnią się stylem i poziomem oczekiwań w stosunku do czytelnika, łączy je rzetelnie przepracowany temat, odpowiednia doza dystansu, zrozumiały język i świetna szata graficzna. Wydawnictwo Publicat ma szczęście wydawać jedno z najlepiej opracowanych kompendiów wiedzy, poruszających szerokie spektrum zagadnień (Ekonomia, Polityka, Mózg, Kosmos, Sztuczna inteligencja). Wydawnictwo Albus gromadzi zaś kolejne gorące tytuły na tematy społeczno-polityczne (Mury, Rewolucje). W zalewie książek non-fiction, Janiszewski i Skorwider to autorzy, którzy w godny pozazdroszczenia sposób nawiązują więź z czytelnikiem. Profesjonalnie przygotowany temat łączą z przystępnym językiem, który nie uderza ani w ton infantylny, ani mentorski, ani też sztucznie kumpelski. Złoty środek jaki osiągają zdaje się być absolutnie nie do podrobienia.
"Wirus i inne drobne ustrojstwa" nie ukazał się w serii "To, o czym dorośli ci nie mówią", ale graficznie i koncepcyjnie stanowi jej kontynuację. Mocnym wejściem tego cyklu była "Ekonomia", która trafiła w pustą niszę tematyczną i została ciepło przyjęta przez wielu znajomych chłopców lat około 10. "Wirus" niesie ze sobą atrakcyjność książki "na czasie", ale na tym zalety się nie kończą. Autorzy poszli ciekawą ścieżką. Głównym bohaterem uczynili Piotrka - wirus SARS-CoV-2. Mamy okazję śledzić jego karierę od mutacji zwierzęcej, do spektakularnych sukcesów na polu ludzkich organizmów. Zwarty tekst przeplata się z dowcipnymi, komiksowymi historyjkami, których bohaterami są spersonifikowane mikroorganizmy i ich lekko surrealistyczne, jednak osadzone na gruncie naukowym, przygody. To właśnie dzięki absurdalnemu poczuciu humoru, uczłowieczenie bohaterów uszło autorom na sucho i nie wyszło infantylnie. Dawka wiedzy podana przystępnie i fachowo zaspokoiła głód zarówno mój jaki i ośmiolatki. Na dodatek nie zdążyłyśmy się znudzić.
"Mury" Bogusia Janiszewskiego i Maksa Skorwidera były nominowane w kategorii Fakt w Plebiscycie Blogerów - Książka dla niedorosłych LOKOMOTYWA 2019.















































