, ,

Fikamy po Szczecinie

 

Fikamy po Szczecinie, koncepcja i realizacja: Małgorzata Narożna, il. Aleksandra Szwajda, Fika 2021.

 "Fikamy po Szczecinie" to projekt, który stworzyła Małgosia Narożna, właścicielka szczecińskiej księgarni kameralnej Fika i lokalna przewodniczka. Wyszukiwanka, przewodnik, kartonówka z zadaniami - przypomina mi jako żywo serię "znam to miasto" autorstwa Judith Drews, wydaną przez Zakamarki.

Nigdy nie byłam w Szczecinie, więc do książki podeszłam zadaniowo. Najpierw porządnie obejrzałam mapkę na pierwszej rozkładówce, próbując zorientować się w topografii miasta. Następnie spróbowałam zlokalizować na planie budynek z drugiej rozkładówki. Podpowiedź sugerowała Akademię Morską, Muzeum Narodowe w Szczecinie lub Wały Chrobrego. Z pomocą Internetu trafnie zidentyfikowałam punkt startu. Wyruszyłam.

9-latka dla odmiany poszła na żywioł. Byłam zaskoczona, choć właściwie nie powinnam. Uważnie przejrzała strony i przeszła do pracy z zadaniami. Gdyby była na miejscu, pewnie od razu ruszyłaby w miasto szukać charakterystycznych punktów, a potem siedząc na ławce jechałaby palcem przez parkowy labirynt albo rozpoznawała gatunki drzew.

Książka ma do zaproponowania różne ścieżki czytania, w zależności od upodobań, stylu zwiedzania i wieku. Nawet jeśli nie opuścisz fotela, masz szansę nauczyć się rozróżniać charakterystyczne bryły budynków i poznasz ich lokalizację. Brak tekstu wyklucza zagłębianie się w szczegóły. Fikanie po Szczecinie oznacza spacer, odkrywanie, tropienie, śledzenie, szpiegowanie. Gdzie stoi pomnik Mickiewicza a gdzie Sokratesa? Dokąd da się dojechać tramwajem? Czy w Szczecinie jest jakiś zamek? 

Ale miasto to także ludzie. Na kartach książki jest ich mnóstwo. To kolejny etap tropienia, klasycznie wyszukiwankowy. Tropić można także mewę, która pojawia się na każdej stronie i jest patronką trasy, którą idziemy w pierwszym z sześciu planowanych tomów "Fikania". Ta książka to także okazja do przedstawienia się dla kilku lokalnych przewodników. Można ich poznać z imienia i nazwiska, a kiedyś może zaprosić na wspólny spacer po Szczecinie?

Jestem pod wrażeniem spójnej i przemyślanej koncepcji książki, która podążając od szczegółu do ogółu (obiekt - mapa), ma dla czytelników swój plan wędrówki, ale jednocześnie pozwala się od niego oderwać i pójść własną drogą. Rysunki Aleksandry Szwajdy, w stonowanych, naturalnych kolorach, nie przytłaczają i pozwalają snuć swoją własną, niespieszną opowieść o mieście.




Share:
Czytaj dalej

Skunks i Borsuk


 

Skunks i Borsuk, Amy Timberlake, il. Jon Klassen, tł. Barbara Łukomska, Mamania 2021. 

Kojarzycie książki, których siłą jest zestaw bohaterów, a zwłaszcza to jak się od siebie różnią? Cięte riposty, inteligentna ironia, inność rozciągnięta pomiędzy dwoma przeciwnymi biegunami na skali nieskończoności. Taki jest skuns i borsuk. Prima sort!

Trzeba przyznać, że to nie jest szalenie odkrywcza historia, ani szczególnie wyważona pod względem przesłania. Można by dyskutować na temat tego, na ile własna strefa komfortu jest czymś z czego powinniśmy umieć zrezygnować i czy w tym konflikcie wina leży faktycznie tylko po jednej stronie. Kiedy Skunks pojawia się w domu Borsuka (a ściślej rzecz ujmując w domu, w którym borsuk mieszka), żaden z nich do końca nie ma pojęcia na czym polega szanowanie cudzych granic i przyzwyczajeń. Borsuk to introwertyk, naukowiec pochłonięty "ważną pracą nad kamieniami". Skunks to łagodny hedonista, wydawałoby się nieszkodliwy, ale i on ma swojego na pozór niewinnego fioła - kury. Ciocia Lula, właścicielka feralnej nieruchomości, w której do tej pory, samotnie i szczęśliwie, zamieszkiwał borsuk, ewidentnie nie zdawała sobie sprawy do czego doprowadzi, przysyłając skunksa na współlokatora. A może przeciwnie, miała w tym swój chytry plan?

Wyznaczenie wspólnych granic przy tak skrajnych różnicach charakterów okazuje się karkołomne, dla czytelników to jednak świetna lekcja budowania relacji, nawet tych trudnych, podana z fantazją i dystansem. "Skunks i borsuk" to jedna z tych książek, które ujmują wdziękiem i bezpretensjonalnością. Przeważnie monochromatyczne rysunki Jona Klassena jak zwykle znakomicie współtworzą nastrój powieści. Lubię światłocień, którym Klassen po mistrzowsku operuje, eksponując to co istotne. Lubię niepozorne oczy w kształcie migdałków, którymi bohaterowie tak wiele potrafią wyrazić. Amy Timberlake nie pozostaje dłużna ilustratorowi. W tej książce wiele dzieje się nie wprost. Nastrój tworzą atrybuty: walizka, stado kur, ukulele, regały z kamieniami. Dialogi są żywe, spontaniczne, pozwalają sporo wyczytać między słowami. Do tego duża dawka sensualnych wrażeń, które czają się w opisach: aromat gofrów, powietrze przesycone obłokami kurzego pierza, nastrojowe światło księżyca, a wreszcie odór skunksowej wydzieliny przypominający "zapach zgniłych jaj, starej kawy i grzybowej".

Drugi tom przygód niepokornych bohaterów pojawia się już w jesiennych zapowiedziach za oceanem. Tym razem czeka nas wyprawa po agat oraz niecodzienne znalezisko w postaci jaja dinozaura. Przekład Barbary Łukomskiej znakomicie buduje klimat powieści, dlatego niczego nie przyspieszając z niecierpliwością czekam na polskie wydanie.

 



Share:
Czytaj dalej
,

Books, Bücher, Libros, Livres // maj 2021

 


Ernest
Anthony Brown
Walker Books, 32 s.
wiek odbiorcy: 3+


Przejmująca opowieść, uznanego autora i ilustratora nagrodzonego Medalem Kate Greenaway, Anthony'ego Browna, o słoniku, który gubi się w tajemniczej dżungli.
Ernest jest wesołym słoniątkiem. Pewnego razu jednak jego ciekawość bierze górę, zostawia więc resztę swojego stada, by lepiej poznać atrakcyjną i niebezpieczną dżunglę, ale gubi się i w ciągu jednej chwili staje się bardzo samotny. W zaroślach spotyka niegrzecznego goryla, zmęczonego lwa, niesympatycznego hipopotama i obojętnego krokodyla. Czy ktoś pomoże Ernestowi wydostać się z dżungli i wrócić do swojej mamy? 



The Postman from Space: Biker Bandits (Listonosz z kosmosu: Motocyklowi bandyci)
Guilaume Perrault
Holiday House Inc, 160 s.
wiek odbiorcy: 10+

Bob kontratakuje! Dołącz do listonosza Boba i zostań jego towarzyszem na trasie przez galaktykę w zabawnej powieści graficznej, będącej kontynuacją pierwszej części jego kosmicznych przygód.


Nawet wtedy gdy jego przesyłki stają się wyjątkowo dziwne, Bob pozostaje oddanym i śmiertelnie poważnym listonoszem, na dodatek bezgranicznie niewzruszonym... w każdym razie przez większość czasu.

Ta przezabawna powieść graficzna towarzyszy Bobowi na kilku nowych planetach (i kilku ulubionych starych), gdy robi wszystko, co w jego mocy, aby dostarczyć pocztę, wyszkolić nowego przewoźnika pocztowego i ostatecznie stawić czoła niesławnym motocyklowym bandytom z kosmosu!

Kolorowe rysunki przedstawiające pozaziemskie istoty  i obco wyglądające krajobrazy, ciekawie kontrastują z przyziemnym podejściem Boba do rzeczywistości.
Pierwsza część powieści graficznej "Listonosz z kosmosu" zdobyła tytuł Książki Roku przyznawany przez  Nowojorską Bibliotekę Publiczną. 

 

By Ash, Oak and Thorn (Jesion, dąb i głóg)
Melissa Harrison
Chicken House, 256 s.
wiek odbiorcy: 9+

 

Zapierająca dech w piersiach opowieść o wspaniałym, dzikim świecie i wszystkich jego cudach, autorstwa uznanej laureatki Costa Award, Melissy Harrison.

Trzy malutkie, starożytne istoty, Moss, Burnet i Cumulus, niegdyś czczone jako Strażnicy Dzikiego Świata, budzą się z zimowego snu w swoim ukochanym, jesionowym domu.

Kiedy ich dom zostaje zniszczony, wyruszają w podróż, by dowiedzieć się więcej na temat swojego gatunku, w podróż, która zabierze ich najpierw na wieś, a następnie do serca miasta.

Trio wspomagane przez ptaki i zwierzęta szuka sposobu na przetrwanie i ochronę znikającego świata.

 

 

Carol and the Pickle Toad (Carol i ogórkowa ropucha)
 Esmé Shapiro
Tundra Books, 48 s.
wiek odbiorcy: 4+


 Carol jest zmęczona słuchaniem swojego apodyktycznego kapelusza ropuchy. Wszystko się zmienia, kiedy ten niespodziewanie pada ofiarą gołębia! Dziwaczna i zabawna bajka o  budowaniu pewności siebie i odnajdywaniu swojego wewnętrznego głosu.

W wielkim mieście ludzie noszą wszelkiego rodzaju kapelusze. Nie każdy nosi ropuchę jako kapelusz, ale niektórzy tak. A niektóre z tych ropuch mogą być BARDZO apodyktyczne! Carol zawsze wykonywała polecenia swojego wymagającego kapelusza-ropuchy kosztem własnego wewnętrznego głosu. Ale skoro jej kapelusz z ropuchą został porwany przez gołębia, skąd Carol będzie teraz wiedziała, co robić? Carol po tak długim okresie słuchania co ma jeść, robić i malować, nie jest już pewna, czego SAMA chce i nic nie wydaje jej się właściwe. Czuje się zagubiona, więc tworzy nowy kapelusz-ropuchę zrobiony z ogórków i jajek – żeby pomógł  jej podejmować decyzje. Mimo że jej nowa ropucha ogórkowa nie wydaje dźwięków, Carol słyszy ją głośno i wyraźnie! Ale kiedy gołąb zabiera także i tę czapkę, Carol zaczyna rozumieć, że w jej wnętrzu żyje wielki, grzmiący głos... i że warto go posłuchać!

Dla każdego czytelnika, który wątpi we własny głos i talent lub czuje, jakby jakiś apodyktyczny przyjaciel lub członek rodziny zawsze je zagłuszał. "Carol i ogórkowa ropucha" to inspirujące zaproszenie do wsłuchania się w głos własnego serca i stanięcia na własnych nogach.

 


L'Ours et le murmure du vent (Niedźwiedź i szept wiatru)
Marianne Dubuc
SALTIMBANQUE, 70 s.
wiek odbiorcy: 3+

Niedźwiedź miał ładny dom. Świetnie się bawił z przyjaciółmi i zawsze siedział w swoim ulubionym fotelu. Niedźwiedź miał słodkie życie. Ale to było przed wielkim przewrotem. Pewnego ranka podmuch wiatru szepnął mu, że czas już iść. Niedźwiedź ruszył, nie wiedząc dokąd. Czasami czuł się dobrze sam, wolny jak powietrze. Znalazł nową polanę i poznał przyjaciela. Ale bardzo szybko zaczął tęsknić za swoim domem. Znowu ruszył, ale zgubił się po drodze. Niedźwiedź zaczął się bać. Schował się i czekał. Aż mała myszka, Mus, znalazła go i uspokoiła. Razem odkryli małą dolinę. Zmienił się szmer liści. Niedźwiedź ma nowy dom. Jego podróż dobiegła końca.

Subtelny album, który pokazuje, jak ważna jest odwaga, by opuścić dom, by odkryć nowy świat, dać się poprowadzić w nieznane i zgodzić się na tworzenie nowych relacji. Wzruszająca i uspokajająca historia pełna poezji!



Pelle hittar en önskesten (Pelle wypowiada życzenie)
Astrid Lindgren, il. Maria Nilsson Thore
Rabén & Sjögren, 40 s.
wiek odbiorcy: 3+


Pewnego dnia nad Saltkråkan nadciąga gęsta mgła. Teddy, Freddy, Johan i Niklas wcześnie rano wychodzą nad jezioro, żeby zebrać sieci. Kiedy Tjorven budzi się i odkrywa, że ​​zabrali ze sobą Bosmana, jest wściekła jak osa. Z pomocą Stiny i Södermana wciąga się w rutynę codziennego dnia, ale niepokój o Bosmana narasta wraz z gęstnieniem mgły. Melker płacze z niepokoju, a Tjorven staje się coraz bardziej zła. Jak odnajdą drogę do domu w gęstej mgle? Na szczęście Pelle wypowiada życzenie na plaży i może to właśnie dzięki niemu łódka w końcu odnajduje drogę do lądu.

"Pelle wypowiada życzenie" to trzecia książka z obrazkami o życiu w Saltkråkan. Na potrzeby historii napisanej przez Astrid Lindgren, Maria Nilsson Thore stworzyła wspaniałe, zabawne rysunki przepełnione miłym klimatem archipelagu.

* Zamieszczone opisy książek oraz zdjęcia pochodzą z materiałów wydawców. Tłumaczenie: Mała czcionka.

Share:
Czytaj dalej
,

Prawo drapieżcy

 

Prawo drapieżcy, Anna Starobiniec, il. Marie Muravski, tł. Agnieszka Sowińska, Dwie Siostry 2021.

Poczytna rosyjska pisarka sięga po literaturę dziecięcą. To musi być strzał w dziesiątkę i gratka dla rodzimych wydawców. Tymczasem niekoniecznie. Czarny kryminał, który nie stroni od przemocy, na rosyjskim rynku okazuje się strzałem ze zbyt dużego kalibru. Poznajcie serię "Zwierzęce zbrodnie".

"Prawo drapieżcy" to drugi tytuł Anny Starobiniec, który trafił do polskich czytelników za sprawą wydawnictwa Dwie Siostry. Zupełnym zbiegiem okoliczności sięgnęłam po niego tuż po "Historii starego mieszkania", rosyjskim picture booku, również w tłumaczeniu znakomitej Agnieszki Sowińskiej. "Prawo drapieżcy" czyta się świetnie, jak rasowy kryminał, i sądzę, że w równym stopniu jest to zasługa autorki jak i tłumaczki.

Moja wrażliwa córka nie pokochała "Wilczej nora", pierwszej części serii, stąd po "Prawo drapieżcy" sięgnęłam już w samotności. Sącząc powoli kryminalną akcję, postanowiłam, że nie dam się ponieść emocjom, które autorka wystawia na niezłą próbę, cały czas próbując podnieść czytelnikom ciśnienie. Starobiniec tworzy świat niejednoznaczny, podszyty grubą intrygą, wypełniony tajemniczą atmosferą, gdzie zło czai się za rogiem i co chwila pokazuje swoje różnorakie, nieznane oblicza. Jako autorka jest szczera, autentyczna i uczciwa. Z równą powagą traktuje dorosłego i młodego czytelnika i nie stosuje wobec nich żadnej taryfy ulgowej. Jeśli zbrodnia to "krew tryska jak sok z pękającego owocu żurawiny", jeśli próba samobójcza to po niej konieczna jest detoksykacja. "Prawo drapieżcy" to czarny kryminał, w którym karty rozdaje komisarz Borsuk Starszy, lekko wypalony zawodowo gość w średnim wieku, rzecz dzieje się w niezbyt bezpiecznych zaułkach Dalekiego Lasu, a bohaterowie nie poddają się łatwej klasyfikacji na dobrych i złych.

Jeśli dodać do tego bardzo sugestywne ilustracje Marie Muravski, możemy mieć pewność, że nikt nie będzie tu prowadził czytelników na skróty. Zresztą intryga zawiązana jest na tyle precyzyjnie, że nie sposób zbyt szybko domyśleć się, kto jest  przestępcą. Autorka rozluźnia atmosferę lekkim dowcipem (np. relacje świadków nagrane są na szpaku), który nie jest jednak prześmiewczy wobec samej fabuły i nie deprecjonuje zbrodni jako takiej. Na tle licznych kryminałów książkowych dla dzieci, "Zwierzęce zbrodnie" wyróżniają się bardzo wyraźnie i mam wrażenie, że jako pierwsze nie tworzą z przestępstwa czy zbrodni tematu tabu. Starobiniec jak na "Królową Horroru" przystało, pisze książki dla dzieci, które lubią się bać.


Share:
Czytaj dalej
, ,

Historia starego mieszkania

 


Historia starego mieszkania. Fascynująca podróż po XX-wiecznej Rosji, Aleksandra Litwina, il. Ania Diesnicka, tł. Agnieszka Sowińska, Prószyński i S-ka 2020.

Picture book, wyszukiwanka, kalejdoskop historii Rosji bez wychodzenia z mieszkania. Mozaika stworzona z wnętrz, przedmiotów i ludzkich losów. Sto lat z życia fikcyjnej rodziny Muromcewów pokazane w perspektywie politycznej, społecznej, dziejowej. Wciągająca podróż przez czas, utkana z materialnych przedmiotów i ludzkich historii.

W zamyśle "Historia starego mieszkania" powstała dla dzieci. Rosyjskich dzieci i ich rodziców, dla których rozliczenie się z historią swojego kraju bywa częstokroć trudne, a opowiedzenie o niej dzieciom to nie lada kłopot. Aleksandra Litwina i Ania Diesnicka znalazły sposób na to, by sto burzliwych lat przekuć na opowieść o życiu konkretnych ludzi zamieszkujących pewien petersburski apartament. Różnorodność charakterów, poglądów, życiowych wyborów rzuca światło na kolejne dekady historii Rosji. Szalenie trudno, bez odpowiedniego skupienia, rozeznać się w gęstej od faktów i szczegółów sadze rodzinnej. Oglądając fotografie na wyklejkach, rzucając okiem na odręczne zapiski i dokumenty, czytając fragmenty rosyjskiej prozy i poezji tkwiącej w rękach bohaterów, można odnieść wrażenie, że te wymyślone historie zaczynają żyć własnym życiem. 

Dla dorosłego czytelnika, nawet tego nie zaznajomionego z cyrlicą, której na stronach sporo, "Historia starego mieszkania" otwiera się jak tajemnicza skrzynka skarbów. Powoli odkrywamy kolejne wątki, zerkając do drzewa genealogicznego, sprawdzamy kolejne rodzinne powiązania. Wciąż jednak nie jestem pewna, na ile niedorosły polski czytelnik da się wciągnąć w tę historyczną wyszukiwankę, która, żeby sprawić przyjemność, wymaga podstawowej orientacji w najnowszej historii Europy. Autorki zdają się zakładać, że dziecięcy czytelnik nie pozostanie z tą książką sam. Zostawiają jednak drogę na skróty: czerwonymi strzałkami oznaczone zostają przedmioty, które można wyszukać na bogatych w szczegóły rozkładówkach przedstawiających mieszkanie.

Bardzo lubię Anię Diesnicką, ilustratorkę. Na jej instagramowym profilu (@anyadesnitskaya) często pojawiają się fascynujące scenki sytuacyjne, miejskie pejzaże blokowisk, portrety ludzi z ulicy. Obwiedzione cienkim markerem, pociągnięte flamastrem szkice, żyją autentyzmem uchwyconych chwil. "Historia starego mieszkania" to artystyczna perełka. Niestety, ten dopracowany do perfekcji projekt momentami zostaje zaburzony na poziomie typografii, nieudolnie przygotowanymi wstawkami z tłumaczeniem oryginalnych materiałów (wycinki prasowe, listy, plakaty, pocztówki). Trudno oprzeć się wrażeniu, że pośpiech polskiego wydawcy miał tu wiele do powiedzenia. Oczami wyobraźni widzę przezroczyste strony kalki, które mogłyby prezentować tłumaczenia rosyjskich tekstów.

Pomijając niedociągnięcia edytorskie i problem z poszukiwaniem właściwego na naszym rynku odbiorcy, książka daje ciekawą i rzadką możliwość, przy okazji przystępnej lektury, spojrzenia na Rosję od drugiej strony. Na dodatek w bardziej ludzkiej niż imperialnej scenerii. Z nadzieją czekam na ukazanie się polskiego tłumaczenia picture booka autorek o podróży Koleją Transsyberyjską. Rysunki na profilu autorki zaostrzają apetyt (https://www.instagram.com/anyadesnitskaya/).






 

 



 

Share:
Czytaj dalej
, ,

Milczenie hipopotama


 

Milczenie hipopotama, David Böhm, tł. Michał Słomka, Centrala 2021.

Niesamowity teatr cieni, żar południowego słońca i kadry gęsto poutykane afrykańską mentalnością. Komiksowe baśnie Davida Böhma powstały na podstawie wypracowań uczniów z niewielkiej afrykańskiej szkoły. Zaskakujące, przedziwne, miejscami szokujące. Po prostu inne.

 Kiedy siostra Böhma wyjeżdżała jako wolontariuszka do praca na Czarny Kontynent, obiecała poszukać ciekawych materiałów do stworzenia książki. Ponieważ trafiła do pracy w szkole, skorzystała z okazji i poprosiła dzieci, żeby w ramach pracy domowej napisały bajkę osadzoną w ich rodzimej kulturze. Spisane utwory nie do końca spełniały wymagania. Niektóre w ogóle nie miały finału, inne nie kończyły się żadną konkluzją. Zaledwie garstka, po pewnej redakcji, okazała się zdatna do wykorzystania i pokazania w formie obrazków.

Tym sposobem powstał debiutancki komiks czeskiego artysty, ciekawy zarówno w warstwie merytorycznej jak i w formie graficznej. Kilkanaście krótkich opowiadań tworzy mozaikę historii, z których wynurza się inny świat, mentalnie i kulturowo daleki od tego, który znamy na co dzień. Baśnie afrykańskie zapisane przez dzieci, mimo że tu i ówdzie pobrzmiewa w nich Ezop a nawet Ewangelia, nie rezonują bliskim nam systemem wartości. Na nieudolność dziecięcego stylu można próbować zrzucić fakt, że często krwawe, naznaczone prostym mechanizmem odpłaty opowieści, kończą się lekkim morałem o czysto praktycznym charakterze. Zamiast dobra przeważnie zwycięża tu spryt, a zło istnieje jako równoważne narzędzie do osiągnięcia zamierzonego celu.

Taki komiks na półce wydawnictwa Centrala to nie lada gratka. Medium na wskroś nowoczesne, stanowiące kwintesencję zachodniej cywilizacji, wchodzi w świat z gruntu inny, a przy tym bardzo śmiało sięga po technikę, przypominającą rzeźby afrykańskiej sztuki ludowej lub naskalne rysunki lub teatr cieni. Czarne postacie, mimo braku twarzy, pokazują emocje gestami, postawą ciała, teatralnie przerysowaną mimiką. Zaburzone proporcje ciała i ograniczona perspektywa to również ukłon w stronę tradycyjnej afrykańskiej stylistyki. Mimo sporego uproszczenia, kadry są dynamiczne i paradoksalnie zyskują na wyrazistości.

"Milczenie hipopotama" nie jestem zbiorem opowiadań dla młodszych dzieci. Z pewnością ucieszy nastoletnich czytelników gotowych na pewną dosadność, a przy tym otwartych na nieco inną komiksową stylistykę. Zwłaszcza ci wychowani na czarno-białych ilustracjach Fiep Westendorp mogą poczuć się jak w domu.

 




 

Share:
Czytaj dalej
,

Books, Bücher, Libros, Livres // kwiecień 2021

 


 

Wildflowers (Dzikie kwiaty)
Liniers
TOON Books, 40 s.
wiek odbiorcy: 6+

 

Kiedy dwie starsze siostry wyruszają w podróż na tajemniczą wyspę, najmłodsza nie chce, żeby ominęło ją coś ważnego. Od wyjątkowo przerażającego początku tej zabawnej opowieści („Nastąpiła straszna katastrofa lotnicza!”), do jej słodkiego i satysfakcjonującego zakończenia widać zachwyt Liniersa nad wyobraźnią dzieciństwa.

 

>>"Dzikie kwiaty" Liniersa są jak młodsza siostra Sendakowych "Stworów". Być może znajdują się na wyspie sąsiadującej z Maksowym zamieszaniem. <<     /New York Times/






The Rock from the Sky (Kamień z nieba)
Jon Klassen
Walker Books, 96 s.
wiek odbiorcy: 4+


Żółw naprawdę lubi stać w swoim ulubionym miejscu. Lubi to tak bardzo, że prosi swojego przyjaciela Pancernika, żeby przyszedł i stanął razem z nim. Ale teraz, gdy Pancernik stoi tutaj, ma co do tego miejsca złe przeczucie...


Przezabawna analiza przyjaźni, kolei losu, wspólnych wizji przyszłości i tego zabawnego poczucia, że gdzieś coś jest nie tak, ale nie do końca wiesz co. Łącząc szeroką perspektywę wizualnego napięcia z ironicznym dowcipem i egzystencjalną nieporadnością, słynny twórca książek obrazkowych, Jon Klassen, przekazuje w ręce czytelników niepowtarzalną komedię o ponadczasowym wydźwięku.


 
 
Fourteen Wolves (Czternaście wilków)
Catherine Barr, il. Jenni Desmond
 Bloomsbury Children's Books, 48 s.
wiek odbiorcy: 7+ 

Kiedy w latach trzydziestych XX wieku wilki zniknęły z parku Yellowstone, ekosystem zaczął się rozpadać. Ogromne stada łosi tłoczyły się na równinach, niedźwiedzie głodowały, rodziny królików skurczyły się, a ptaki odleciały do nowych domów. Rośliny zniknęły, drzewa uschły, a rzeki zaczęły meandrować.
 

W 1995 roku wilki wróciły do parku i wszystko zaczęło zmieniać się na lepsze. Oto historia ich powrotu do domu.

Dzięki klimatycznej opowieści Catherine Barr i zapierających dech w piersiach rysunkach autorstwa Jenni Desmond, ta inspirująca, autentyczna historia pokazuje, że każdy gatunek odgrywa ważną rolę w ochronie naszej planety.




Saint Spotting (Na tropach świętych)
Chris Raschka
Eerdmans Books for Young Readers, 32 s.
wiek odbiorcy: 6+

 

  Kościół to coś ważnego, prawda? Drzwi kościoła są ciężkie i trudno je ruszyć. Jego ściany są zbudowane z kamienia, a w środku można natknąć się na dziwne lub nawet przerażające obrazy. Jak mała osoba może zrozumieć te onieśmielające miejsce?

Dwukrotny medalista Caldecott, Chris Raschka, dzieli się z czytelnikami niezwykłym sposobem na odwiedzanie świątyń, który razem ze swoją mamą nazwali śledzeniem świętych. Każda wizyta w kościele staje się przygodą i podróżą przez opowieści, które kształtowały stulecia wiary.
Zabawna i wzruszająca, pięknie ilustrowana książka, za pomocą serdecznej więzi między matką a synem, wprowadza czytelników w rzeczywistość świętych i symboli.

 

 

 

 

My Dad (Mój tata)
Susan Quinn, il. Marina Ruiz
words & pictures, 32 s.
wiek odbiorcy: 4+


"Nie musi być superbohaterem ani astronautą, ani tajnym agentem... mój tata i tak jest najlepszym tatą na świecie!".

Pieczenie ciastek czy ogrodnictwo, zabawa w udawanie czy oglądanie zachodu słońca - dziecko odkrywa wszystkie cudowne rzeczy, które uwielbia robić ze swoim tatą.

Poetycki tekst i delikatne ilustracje tworzą wyjątkowy nastrój do radosnego świętowania ojcostwa poprzez czytanie.

 

 

 


 

 The Story of Bodri (Historia Bodri)  / WZNOWIENIE
Hédi Fried, il. Stina Wirsén
Eerdmans Books for Young Readers, 32 s.
wiek odbiorcy: 6+


Hédi spędza dni w parku, bawiąc się ze swoim psem Bodrim. Jej cichy świat zaczyna się rozpadać w dniu, w którym słyszy Adolfa Hitlera w radiu. Przywódca Niemiec nienawidzi jej i jej rodziny tylko dlatego, że są Żydami. A przecież Hitler nawet ich nie zna - to nie ma żadnego sensu. Wkrótce nazistowskie Niemcy napadają na kraj Hédi, a jej życie zmienia się na zawsze.

Zainspirowana doświadczeniami autora książka dla młodych czytelników stanowi refleksyjne wprowadzenie do tematu Holokaustu. Uderzająco szczera proza i ilustracje tworzą niezapomnianą historię o wiernym psie, rodzinie w niebezpieczeństwie oraz sile nadziei w straszliwych warunkach.



 


* Zamieszczone opisy książek oraz zdjęcia pochodzą z materiałów wydawców. Tłumaczenie: Mała czcionka.


Share:
Czytaj dalej
,

Co jedzą czarownice?


 Co jedzą czarownice?, Marcin Szczygielski, il. Magda Wosik, Wydawnictwo Bajka 2020.

Szósty tom serii o Mai i ciabci leży na sklepowych półkach już prawie pół roku. Spodziewam się, że nie tylko ja długo zadawałam sobie pytanie: czy warto? Wszak to książka kucharska a nie rasowa powieść. Tymczasem, jak na wydawniczą "zapchajdziurę", "Co jedzą czarownice?" wypadło nad wyraz zacnie. Szczygielski znowu udowadnia, że w świecie Majki czuje się jak ryba w wodzie.

Najmłodsza bez zbędnych ceregieli postanowiła, że przepisy będzie programowo omijać. Da się. Można też w drugą stronę: skoncentrować się wyłącznie na kulinarnej zawartości, a dla ułatwienia skorzystać ze znajdującego się na końcu książki indeksu. Przepisów jest sporo, wszystkie podszyte baśniowo-majkowym kontekstem, łatwe w wykonaniu i dobrze opisane. Autor jest przewidujący i praktyczny, dlatego newralgiczne kwestie typu gorący piekarnik, wrzątek w garnku, czy obieranie twardych warzyw pozostawia dorosłym, obywa się bez wagi i miksera, a do proporcji stosuje miarę "na oko". W ruch idą garście, szklanki, łyżki i łyżeczki - czubate lub płaskie, oraz ułamki - warto umieć odróżnić 1/2 od 1/4 cebuli.

Tym razem jesteśmy w Warszawie, w mieszkaniu Majki, bez mamy, która chwilowo przebywa w Karpaczu, za to w towarzystwie taty, który do gotowania nie wykazuje ani odrobiny talentu. Jako że jeść trzeba, Majka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Za pomocą lustra i zaklęć nawiązuje kontakt z ciabcią, która jako pierwsza udziela jej fachowych rad kulinarnych. W kolejnych dniach, znani i zupełnie nowi magiczni znajomi zaczynają pojawiać się w majkowej kuchni, dodając swoje trzy grosze do rodzinnego menu. Szczygielski z właściwym sobie poczuciem humoru bawi się motywami z baśni i legend, obtacza je w pudrze realnego świata, dając zarówno małym jak i dużym przyjemność odkrywania nawiązań, często zabawnych czy zaskakujących.

Kto liczy na popchnięcie fabuły do przodu, może srogo się zawieść. Ostatni rozdział zaostrza apetyt na kontynuację, ale pozostałe stanowią raczej swobodną grę wokół wątków i postaci znanych z poprzednich tomów. Książka kucharska dobrze sprawdzi się jako wabik na nowych czytelników, którzy od tej części mogą z powodzeniem zacząć swoją przygodę z serią o Majce i ciabci. Świetnie będą bawić się również fani serii, bo książce niczego nie brakuje, a wartość dodana w postaci prostych, ale atrakcyjnych przepisów (np. mózg na różowo czy pizza ziemniaczana) umiejętnie wplecionych w treść, stanowi nietypowy wyróżnik.

  recenzje poprzednich tomów:
- Czarownica piętro niżej
- Tuczarnia motyli
- Klątwa dziewiątych urodzin
- Pomylony narzeczony

 

 

Share:
Czytaj dalej